fot. WSKSiM

Prof. M. Nicolás: Bez aktywnego uczestnictwa niskiego duchowieństwa, Meksyk nie osiągnąłby autonomii

Zakończenie walk i formalna deklaracja niepodległości nie odbiły się natychmiast na świadomości narodowej wszystkich mieszkańców Meksyku. Potrzebne było trzydziestu lat i innych wojen, aby niepodległość umocniła się jako stan rzeczywisty – mówiła w sobotę na WSKSiM w Toruniu prof. María Teresa Nicolás.

Meksykańska dziennikarka i badaczka konfliktów społecznych wygłosiła swój wykład w ramach X Międzynarodowego Kongresu „Katolicy i Niepodległość – szanse i zagrożenia”, który od piątku odbywał się w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej. Wystąpienie dotyczyło niepodległości Meksyku.

Prof. María Teresa Nicolás wyjaśniła przyczyny zainicjowania i powstania meksykańskiego ruchu niepodległościowego. Jak wskazała, swój wkład w niepodległość Meksyku miało m.in. duchowieństwo. Zainicjowali i poparli ruch niepodległościowy; bez aktywnego uczestnictwa niskiego duchowieństwa, Meksyk nie osiągnąłby autonomii – mówiła.

– Jakie były przyczyny niepodległości? Najpierw przyczyny zewnętrzne. Po pierwsze, niepodległość Stanów Zjednoczonych. (…) Od tego momentu Meksyk – który jest sąsiadem USA – otrzymuje wpływy niepodległościowe pochodzące z tego sąsiadującego kraju. Druga przyczyna to inwazja napoleońska w Hiszpanii. (…) W mieście Meksyk, w stolicy Nowej Hiszpanii, opinie były podzielone. Elity, które stanowili Hiszpanie z półwyspu, właściciele kopalń oraz hierarchia katolicka, uważały, że należy utrzymać dotychczasową sytuację. Z drugiej strony władze indiańskie, Metysi domagali się prawa, aby Nowi Hiszpanie byli niezależni i mogli rządzić się sami w imię obalonego króla Hiszpanii Ferdynanda VII. Ówczesny wicekról Meksyku poparł tę postawę. (…) Należy też zwrócić uwagę na dwie przyczyny wewnętrzne. Pierwsza to nierówność sytuacji ekonomicznej i politycznej, której doświadczali różni mieszkańcy Nowej Hiszpanii. (…) Druga przyczyna to walka ekonomiczna między wysokim i niskim duchowieństwem. Różnice między dochodami, jakie otrzymywało tzw. duchowieństwo (Hiszpanie) w stosunku do duchowieństwa niskiego (Metysi) sprawiło, że ci ostatni zainicjowali i poparli ruch niepodległościowy. Bez aktywnego uczestnictwa niskiego duchowieństwa, Meksyk nie osiągnąłby autonomii – wskazała prelegent.

Zaznaczyła, że istniejące podziały w społeczeństwie nowohiszpańskim powiększyło francuskie oświecenie. De facto, pierwszym zawołaniem niepodległościowym w Meksyku nie było zawołanie przeciwko Hiszpanii, ale „Niech żyje Ferdynand VII, niech umrą sfrancuziali Hiszpanie” – podkreśliła.

– Myślę, że warto zaznaczyć trzy idee. Po pierwsze, trzeba podkreślić fakt, że oświecenie, które z jednej strony popierało wolność, z drugiej strony pogardzało tym, co nie jest oświecone, wbiło klin, który powiększył istniejące podziały w społeczeństwie nowohiszpańskim, w którym przez ponad 300 lat wspólnie żyli Hiszpanie i Amerykanie. Druga ważna obserwacja dotyczy ruchu niepodległościowego, który nie rozpoczyna się przeciwko prawomocnemu rządowi hiszpańskiemu, ale przeciwko rządowi Józefa Bonapartego. De facto, pierwszym zawołaniem niepodległościowym w Meksyku nie było przeciwko Hiszpanii, ale „Niech żyje Ferdynand VII, niech umrą sfrancuziali Hiszpanie”. Te dwa fakty pozwalają nam stwierdzić, że Francja przez oświecenie i swojego wielkiego konkwistadora była swego rodzaju detonatorem niepodległości Meksyku – stwierdził gość WSKSiM.

Profesor przypomniała, że niepodległość miała również swoje konsekwencje. Potrzeba było trzydziestu lat i innych wojen, aby niepodległość umocniła się jako stan rzeczywisty – powiedziała.

– Sytuacja polityczna i możliwość rządzenia w młodym narodzie meksykańskim były bardzo złożone. Wypróbowano różne formy rządzenia. Nowa Hiszpania zamieniła się w mniej niż dwa lata w monarchię katolicką, następnie powstała republika federalna i od tego czasu różne loże masońskie zaczęły wpływać na politykę meksykańską. Niestety te formy rządzenia nie były wynikiem uzgodnionego ani demokratycznego procesu, ale wstrząsów społecznych, zamachów stanów, protestów i rebelii. (…) Jeśli chodzi o aspekt społeczny, to zakończenie walk i formalna deklaracja niepodległości nie odbiły się natychmiast na świadomości narodowej na wszystkich mieszkańcach terytorium meksykańskiego. Potrzeba było trzydziestu lat i innych wojen, aby niepodległość umocniła się jako stan rzeczywisty. Jak wskazuje Valero Silva, „kiedy wśród narodów zaistniało poczucie ojczyzny, niezależnej od Hiszpanii (…), to wówczas Meksyk stał się prawdziwie niezależny” – powiedziała prof. María Teresa Nicolás.

RIRM

drukuj