fot. Tomasz Strąg

Prof. W. Osadczy o próbie polsko-ukraińskich negocjacji ws. ekshumacji: Nie można z gloryfikatorami oprawców mówić o upamiętnieniu ofiar

Strona ukraińska domaga się odbudowy pomnika UPA w Hruszowicach i ukarania „winnych” jego rozbiórki. Uzależnia od tego odblokowanie zgody dla polskiego Instytutu Pamięci Narodowej na ekshumacje i upamiętnianie Polaków zamordowanych podczas II wojny światowej na Kresach Wschodnich.

O sprawie poinformowała „Rzeczpospolita” powołując się na rozmowę z wiceprezesem IPN prof. Krzysztofem Szwagrzykiem.

Te niekorzystne dla polskiej racji stanu żądania Ukraińcy przedstawili podczas ostatniej wizyty wicepremiera Piotra Glińskiego i przedstawicieli polskiego IPN w Kijowie. Rozmowy miały m.in. poprawić wzajemne relacje przed podróżą prezydenta Andrzeja Dudy do tego kraju.

Strona ukraińska bezwzględnie szerzy propagandę banderyzmu. Dlatego przy tej postawie rozmowy o upamiętnieniu ofiar UPA są nieporozumieniem – podkreślił prof. Włodzimierz Osadczy, dyrektor Ośrodka Badań Wschodnioeuropejskich KUL.

Bardzo krytycznie oceniałem i oceniam wszelkie wizyty przedstawicieli polskiego IPN, ale też przedstawicieli rządu polskiego w sprawach dotyczących upamiętnienia ofiar ludobójstwa na Wołyniu. Bardzo krytycznie z racji na to, że strona ukraińska jest rozpoznana na podstawie swojej działalności, czy składanych deklaracji, jako ta, która prowadzi propagandę banderyzmu, która jednoznacznie i bezwzględnie stoi na stanowisku gloryfikacji UPA. Z taką stroną podejmowania jakiejkolwiek dyskusji na temat upamiętnienia ofiar ludobójstwa jest najoględniej mówiąc nieporozumieniem, a mówiąc wprost jest to hańba, która godzi w pamięć pomordowanych – zaznaczył wykładowca akademicki.

Prof. Włodzimierz Osadczy akcentował, że nie można z gloryfikatorami oprawców mówić o upamiętnieniu ofiar.

– Zdając sobie sprawę, że na czele ukraińskiego IPN-u stoi osoba, która szerzy kłamstwo wołyńskie w sposób zdeterminowany, przemyślany i konsekwentny – to z taką osobą spotykać się nie wolno. Byłoby to uwiarygodnieniem tej osoby i takiej ideologii, którą ona głosi, a to jednoznacznie sprawia, że strona polska staje w bardzo niekorzystnej pozycji. To co się wydarzyło było bardzo łatwe do przewidzenia – powiedział prof. Włodzimierz Osadczy.

Historyk przypomniał, że alarmował na łamach Radia Maryja, aby nie iść tą drogą ponieważ jest to upokorzenie Polski i uwiarygodnianie strony, która jest w tej chwili gloryfikatorem oprawców i katów. Samo założenie takich spotkań godziło w polską rację stanu.

Wykładowca KUL-u wskazał również na jego zdaniem nieprzemyślaną politykę władz politycznych Polski w tej sprawie, która prowadzi do sabotażu polityki pamięci.

– Za kilka dni będziemy obchodzić smutną rocznicę, kiedy została zamrożona przez marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego ustawa o penalizacji banderyzmu. Ideologia nacjonalistów ukraińskich miałaby być postawiona w jednym szeregu z ideologią nazistowską i komunistyczną. W świetle prawa mówiąc o dekomunizacji nie mamy klarownej sytuacji, gdy chodzi o upamiętnianie oprawców UPA. Nie ma prawnych przepisów, które by zabraniały tego rodzaju postępowania. Tutaj strona ukraińska słusznie zachowuje się, żądając w sposób nie wybredny, aby odnowione zostały pomniki, które w świetle prawa nie są zabronione na terenie Rzeczypospolitej. My sobie zdajemy sprawę, że to są oprawcy, ale Sejm Polski z niewyjaśnianych przyczyn zamroził ustawę w tej sprawie – podkreślał profesor.

Prof. Włodzimierz Osadczy zwrócił także uwagę, że kwestia ekshumacji szczątków ofiar ludobójstwa to nie jest sprawa wyłącznie IPN-u. Instytut tylko na szczeblu wykonawczym może wchodzić w te tematy natomiast ta kwestia nigdy nie została zdefiniowana w sposób odpowiedni do ogromu strat, do ogromu ludobójstwa, z którym mamy do czynienia.

– W wywiadzie prof. Krzysztof Szwagrzyk mówi o przynajmniej 130 tys. ofiar ludobójstwa. Nie chce wartościować, różnego rodzaju zbrodnie na narodzie polskim. Przypomnijmy, jednak, że w sytuacji Katynia chodzi o 20 kilka tysięcy ofiar, a tutaj mamy pięciokrotnie przewyższającą liczbę, i oczywiście niezmiernie bardziej okrutne sposoby mordowania. Ludzie odeszli z tego świata w sposób niewyobrażalny. W tej sytuacji władze polityczne RP milczą[…]. Wiemy, że jest uchwała mówiąca o dniu ludobójstwa, pochylająca się nad ofiarami natomiast nikt nie mówi o tym, że przez prawie trzy dekady istnienia niepodległej i suwerennej RP nigdy nie był poruszony problem ekshumacji i godziwego pochówku ponad 130 tys. ludzi. Państwo Polskie jako organizm polityczny funkcjonuje w sytuacji, kiedy taka liczba obywateli tego państwa sprzed II wojny światowej nie została pogrzebana do dnia dzisiejszego. To, że ta sprawa nie wybrzmiała na szczeblu politycznym jest szczególnym zaniedbaniem – akcentował dyrektor Ośrodka Badań Wschodnioeuropejskich KUL.

To co robi teraz strona ukraińska to skutki tych zaniedbań i postępowań z naszej strony. Trudno nie przewidzieć sytuacji, kiedy ta sprawa będzie się eskalowała i podobne wydarzenia będą nam towarzyszyły o ile władze RP będą popełniały te same błędy wskazał prof. Włodzimierz Osadczy.

 

RIRM

drukuj