fot. Tomasz Strąg

Premier Morawiecki: Pragnę, by protest w Sejmie się zakończył

Protest osób niepełnosprawnych i ich opiekunów trwa już ponad 5 tygodni. Premier Mateusz Morawiecki dziś rano powiedział, że jego ogromnym pragnieniem jest to, by protest w Sejmie się zakończył.

Wydaje się, że sejmowy protest doszedł do ściany. Szef rządu zaznacza, że jego gabinet zrobił, co mógł. Wskazał na podniesienie renty socjalnej oraz program Dostępność plus. Mateusz Morawiecki zaapelował o ostudzenie emocji i zakończenie protestu.

Według Pawła Muchy, sekretarza stanu w Kancelarii Prezydenta, sprawa protestu staje się coraz bardziej upolityczniona.

To zaangażowanie polityków opozycji w protest, który polega na podgrzewaniu emocji politycznych, nie służy protestującym i nie służy rozwiązaniu tego problemu. Nie sądzę też, żeby dobrze służyły tego rodzaju deklaracje, że my ten problem rozwiążemy, jeżeli kiedyś obejmiemy rządy, bez wskazania, w jakiej perspektywie, jakimi środkami, jakimi narzędziami, z jakim źródłem finansowania, bo to jest jednak taki skrajny populizm, który polega na tym, że wystarczy nam oddać władzę i my wszystkie problemy w Polsce rozwiążemy – mówi Paweł Mucha.

Głos w sprawie zabrało Europejskie Forum Niepełnosprawności, które stwierdziło, że „protestujący w Sejmie niepełnosprawni i ich rodzice są traktowani w sposób ubliżający podstawowym prawom człowieka”. Całość listu można przeczytać [tutaj]. Tę postawę krytykują przedstawiciele niepełnosprawnych w Polsce.

Do sprawy odniósł się również wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki.

– Po pierwsze, przedstawiciele Sejmu proponowali protestującym, żeby przenieśli się do lepszych warunków, przygotowali nawet specjalną salę, ale protestujący odrzucili tę propozycję. Po drugie, rzeczywiście jest tak, że zachowania niektórych protestujących nie są reprezentatywne dla środowiska osób niepełnosprawnych. Są wręcz obraźliwe dla osób, które potrafią konstruktywnie i spokojnie rozmawiać o swoich problemach – komentuje wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki.

Protestujący domagają się wprowadzenia tzw. dodatku na życie. Chodzi o comiesięczny dodatek w wysokości 500 złotych.

Protest trwa od 18 kwietnia.

Zuzanna Dąbrowska/RIRM

drukuj