(fot.wiki commons)

Poczta Polska milczy ws. wysokości wynagrodzeń kadry zarządzającej

Ministerstwo administracji i Poczta Polska nie chcą ujawnić wysokości dochodów prezesów i członków zarządu. Tymczasem – jak twierdzą związkowcy – zarząd spółki wyjęto spod ustawy kominowej.  

Z ich nieoficjalnych informacji wynika też, że na pensje idą teraz dużo większe środki, niż wynikałoby to z ustawy. Sprawę porównują do afery z kontraktami w Narodowym Centrum Sportu.

Tzw. kontrakty menedżerskie z członkami zarządu spółki, rada nadzorcza Poczty Polskiej zawarła w lutym bieżącego roku. Zgodę wyraził minister administracji i cyfryzacji, któremu Poczta podlega.

Resort, którym kieruje Michał Boni odmawia odpowiedzi na pytanie dotyczące wynagrodzeń ludzi zarządzających Pocztą. Zasłania się koniecznością ochrony dóbr osobistych członków zarządu spółki.

W ten sposób urzędnik odniosła się do interpelacji posła Sławomira Zawiślaka z PiS-u, który pytał o wysokość kontraktów.

„Zasłanianie się tajemnicą w tej sprawie jest skandalem” – ocenia poseł Sławomir Zawiślak. Dodaje on, że wysokie kontrakty mogą także zagrażać sytuacji ekonomicznej Poczty.

– Zasłanianie się tajemnicą w kontekście wykazania pewnych kwestii ekonomicznych dot. wysokości kontraktu czy – według mnie – strat firmy, wynikających z tego, że te kontrakty zostały udzielone na 3 miesiące przed zakończeniem kadencji zarządowi, który nie wiadomo czy przedłużenie swej kadencji uzyska – jest swojego rodzaju skandalem i sytuacją, która według mnie zagraża sytuacji ekonomicznej firmy, która jest na etapie restrukturyzacji – mówimy o zwolnieniach. To temat bulwersujący, pokazujący, że wiele rzeczy na wzór Narodowego Centrum Kultury funkcjonuje w administracji rządowej – powiedział poseł Sławomir Zawiślak.   

Bogumił Nowicki, przewodniczący NSZZ „Solidarność” Pracowników Poczty Polskiej zauważa, że ministerstwo jak i rada nadzorcza spółki wykazują się dość dużą szczelnością, jeśli chodzi o informacje dot. wysokości kontraktów. Jednak z nieformalnych danych wynika, że kwoty zapisane w umowach są bardzo poważne – zaznacza.

– Z tych ułamkowych i niepotwierdzonych przez zainteresowanych – czyli przez członków zarządu – wiadomości, które mam wychodzi na to, że są to kwoty rzędu powyżej 60 tys. zł dla zwykłego członka zarządu, a powyżej 70 tys. zł dla wiceprezesa i prezesa, gdzie prezes ma oczywiście największe wynagrodzenie. Oprócz tego, są także monstrualne pakiety odprawowe. Według mnie, wiąże się to z zapobiegnięciem w zatrudnieniu konkurencji. To są 24-miesięczne wynagrodzenia dla członków zarządu, dla wiceprezesa i prezesa; tutaj wchodzimy już w kwestie wielomilionowe, mamy tu po prostu skok na kasę – akcentuje Bogumił Nowicki.

RIRM

drukuj