fot. PAP

Początek kampanii przed wyborami prezydenckimi

Kampania prezydencka nabiera tempa. W piątek Bronisław Komorowski, w sobotę Andrzej Duda, a wczoraj Adam Jarubas oficjalnie rozpoczęli wyścig o fotel prezydenta. Politolodzy jednak nie mają wątpliwość, że tegoroczna kampania będzie starciem na linii Komorowski-Duda.

Bronisław Komorowski swoje pięć minut miał w miniony piątek. Wówczas politycy PO jednogłośnie udzielili mu poparcia w walce o fotel prezydenta. Hasłem poprzedniej kampanii Komorowskiego było motto „zgoda buduje”.  W tym roku Komorowski chce być kandydatem obywatelskim.

– Pięć lat temu byłem kandydatem PO, dziś pragnę być kandydatem obywatelskim, z waszym poparciem, z poparciem PO – powiedział Bronisław Komorowski, prezydent RP.

Patrząc jednak na mijające pięć lat można stwierdzić, że hasło poprzedniej kampanii prezydenckiej Komorowskiego, to tylko kolejne puste słowa i obietnice bez pokrycia– mówi poseł Mariusz Błaszczak, przewodniczący Klubu Parlamentarnego PiS.

– Jest to prezydentura zmarnowanej szansy, jest to prezydentura tak, jak mówił Donald Tusk: oglądaniem żyrandola, który jest nieaktywny wtedy, kiedy ma zabierać głos – powiedział Mariusz Błaszczak.

Bronisław Komorowski nie zabierał głosu publicznie unikając trudnych tematów. Chociażby w sprawie referendum odnośnie podwyższenia wieku emerytalnego. Mimo sprzeciwu społeczeństwa Komorowski podpisał ustawę, która wydłużyła wiek emerytalny do 67 lat. Tymczasem Andrzej Duda – kandydat PiS na prezydenta zapowiedział, że jedną z pierwszych i kluczowych inicjatyw – gdy obejmie urząd prezydenta – będzie obniżenie wieku emerytalnego. Przekonywał, że jego prezydentura będzie otwarta na sprawy społeczne. Zapowiedział, że jako prezydent będzie współpracował z każdym rządem, który prowadzi działania pro obywatelskie.

 – Prezydent nigdy nie powinien się godzić na podpisanie ustaw, które uderzają w całe społeczeństwo. Prezydent nigdy nie powinien się godzić na to aby finanse, budżet ratowany był kosztem najuboższych. Głowa państwa ma stać na straży dobra społecznego, straży RP, a RP to jej naród – powiedział Andrzej Duda.

Andrzej Duda zapewnił, także, że będzie walczył o sprawy rolników i w obronie polskiej ziemi. Z kolei Bronisław Komorowski nie podjął inicjatywy aby zainteresować się protestującymi rolnikami czy górnikami. Komorowski nie chce także debaty wyborczej przed II turą. Czyżby urzędujący prezydent miał jakieś obawy?

W czasie debaty mogą paść trudne pytania dotyczące nie tylko pięcioletnich poczynań Komorowskiego ale także pytania o wizję kolejnej kadencji, która zapewne nie będzie się wiele różnić skoro w Platformie panuje powszechne przekonanie o tym, że prezydent nie wiele może zrobić.

Komorowskiego uparcie bronią jednak koledzy z PO. Czyżby zdawali sobie sprawę, że nie wiele ma do powiedzenia – zwłaszcza gdy nie ma karki pod ręką?

Większym profesjonalizmem w zaprezentowaniu swojej osoby wykazał się jednak podczas swojej konwencji Andrzej Duda – akcentuje dr Andrzej Skowron.

 – Chciałbym wskazać na odwołanie się do przeszłości, do trudnego okresu dwudziestolecia międzywojennego, kiedy m.in. mówił o osiągnieciach II RP na przykładzie budowy portu w Gdyni, na przykładzie budowy COP. Myślę, że to były bardzo ważne słowa, które wskazują na to, że na pierwszym miejscu jak gdyby  chce stawiać interes narodu, interes państwa – powiedział dr Andrzej Skowron, politolog z Wyższej Szkoły Zarządzania i Gospodarki w Mielcu.

O czym nie można mówić w przypadku obecnie urzędującego prezydenta – dodaje Dominik Szczepański – politolog.

 – Pojawiają się głosy, że prezydentura Bronisława Komorowskiego to prezydentura kanapowa, tzn., że prezydent Komorowski nic nie robi. Dorwał się do ciepłej posady. Natomiast tutaj rzeczywiście poważna część opozycji, konkurentów politycznych zarzuca, że ta prezydentura to taka prezydentura żyrandolowa, że jest to prezydentura, która ułatwia drogę PO – powiedział dr Dominik Szczepański, politolog z Katedry Politologii Uniwersytetu Rzeszowskiego.

Politolodzy są w swych ocenach są zgodni. Tylko Kandydaci PO, PiS i PSL-u będą się liczyć w wyborach prezydenckich. Jednak w szeregach ludowców dokonuje się liberalizacja światopoglądu co na przykładzie poparcia dla konwencji przemocowej oraz przyjmowaniu działaczy partii Palikota.

A zatem będzie to wyborcze starcie Andrzeja Dudy i Bronisława Komorowskiego. Który z kandydatów obejmie urząd prezydenta dowiemy się za trzy miesiące. Wybory prezydenckie już 10 maja.

TV Trwam News

drukuj