PAP/Marcin Obara

Oświatowa „S” protestowała przed MEN

Nauczyciele protestowali przed siedzibą resortu edukacji. Oświatowa „Solidarność” domaga się wyższych pensji. Sprzeciwia się też nowym zasadom awansu zawodowego. System – według zapowiedzi minister Anny Zalewskiej – ma promować wyróżniających się nauczycieli.

1 września w życie weszły nowe zasady awansu zawodowego nauczycieli. I to one są osią sporą na linii „Solidarność”–resort edukacji.

– Poparliśmy reformę, ale nie popieramy degradacji zawodu nauczyciela – tłumaczył Ryszard Proksa, przewodniczący Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność”.

Bo właśnie w taki sposób – jako degradację – nauczyciele odczytują zmiany proponowane przez minister Annę Zalewską.

– Zawód nauczycielski jest, można nawet powiedzieć, poniżany przez swoich szefów, przez kolejnych ministrów – mówił Zbigniew Baranowski, nauczyciel z Ciechanowa.

Stąd obecność nauczycieli przed siedzibą resortu edukacji. „Solidarność” domaga się odejścia od nowych zasad oceny pracy nauczycieli. Nie zgadza się też na wydłużenie awansu zawodowego. Stopień awansu przekłada się na pensję. Resort edukacji odszedł też od oceny dorobku nauczyciela na rzecz oceny jego pracy.

– Wprowadza się takie regulaminy, które w pewnych momentach dyskwalifikują możliwość uzyskania najwyższej oceny – zwracał uwagę Zbigniew Baranowski.

– Ja nie mam nic przeciwko ocenie nauczycieli, ale róbmy to z głową. Ja bym się chciała kształcić, uczyć uczniów, a nie składać papierki do dyrekcji – tłumaczyła Ewa Sroka, nauczycielka z Olkusza.

– Mało, że musimy się cały czas – według pani minister – dokształcać i uczyć, to jeszcze musimy to robić za własne pieniądze – wskazywał Ryszard Proksa.

Bo właśnie pieniądze to kolejny powód, dla którego „Solidarność” wyszła na ulice. Wcześniej minister Anna Zalewska przekonywała, że nauczyciel dyplomowany – po podwyżkach – ma zarabiać w Polsce 5300 zł.

– Chcemy pokazać pani minister czerwoną kartkę. Chcemy wzrostu wypłat. Ja bym chciała połowę tego zarabiać, co pani minister mówi w telewizji – mówiła Ewa Sroka.

Tutaj minister Anna Zalewska przekonuje, że wciąż robi wiele dla podniesienia prestiżu zawodu nauczyciela. Wskazała nie tylko na pensje, ale też na kryteria awansu. I jak tłumaczyła, najlepsi będą mieli skróconą ścieżkę awansu zawodowego nawet do ośmiu lat. Wyróżniająca praca ma skutkować dodatkiem ok. 500 zł miesięcznie. To zapowiedź na przyszły rok.

– Praca w szkole jest bardzo ciężka, wymagania są coraz większe. Mamy mnóstwo papierologii – zauważyła Renata Sieczka – nauczycielka z Zakopanego.

To argument, po który sięgają nauczyciele, bo zmiany, jakie przygotowała minister Anna Zalewska wcale ich nie przekonują.

 

TV Trwam News/RIRM

drukuj