fot. Marek Borawski/Nasz Dziennik

O. Tadeusz Rydzyk CSsR dla „Naszego Dziennika”: jeżeli jakaś partia czyni coś dobrego, to się cieszę

ROZMOWA z o. dr. Tadeuszem Rydzykiem CSsR, założycielem i dyrektorem Radia Maryja

Media lewicowo-liberalne rozpętały prawdziwą histerię wokół Ruchu Prawdziwa Europa, choć nowa partia formalnie jeszcze nie została zarejestrowana. Ktoś się boi?

– Nie wiem. Każdy człowiek ma prawo organizować się z innymi dla dobra wspólnego, w tym celu powinien wchodzić w różne organizacje. Święty Jan Paweł II w adhortacji „Christifideles laici” wyraźnie mówi, żeby ludzie tworzyli partie dla dobra wspólnego, żeby nie zniechęcali się różnymi ludzkimi brakami, niedoskonałościami, tylko byli uczniami Chrystusa.

Z mediów wiem, że nazwa tej nowej partii ma brzmieć Prawdziwa Europa – Europa Christi, która nawiązuje do Ruchu Europa Christi, inicjatywy środowiska tygodnika „Niedziela”. Chodzi o to, że Europa nie jest Chrystusowa, odchodzi od Chrystusa. Europa idzie absolutnie w kierunku lewactwa, neomarksizmu.

Dokonuje już nawet nie ukrytej, ale jawnej apostazji?

– Patronem tej Europy jest Altiero Spinelli z jego manifestem komunistycznym. Widzimy, że chrześcijaństwo jest spychane, na przeróżne sposoby chcą zniwelować naukę Kościoła, rozwodnić Ewangelię Chrystusa. Oczywiście tu niezwykłą rolę antyewangelizacyjną spełniają media. To pokazywanie rzekomych skandali w Kościele, księży jako najgorszych, że to pedofile, homoseksualiści i nie wiem kto jeszcze. Ale czy patrzą przy tym, czym się posługują, żeby zniszczyć człowieka? Jaką promują kontrkulturę? Panseksualizm, gender, które prowadzą do tych wszystkich nadużyć, dewiacji. To jest moralna schizofrenia. Ale to jest wpisane w niszczenie wiary w Pana Boga. Bo gdy odbierze się dobre imię ewangelizatorom, to się unicestwi ewangelizowanie. I o to chodzi. Można nawet zapytać: czy już antychryst rządzi światem?

Widzimy, że destrukcyjne, antyludzkie ideologie coraz mocniej napierają też na Polskę.

– Na Polskę tym bardziej, bo jesteśmy jeszcze wyspą wiary w Europie. Oni myślą o przyszłości, dlatego uderzają w dzieci, młodzież, dlatego przeszkadza im Radio Maryja. Porównałbym tę sytuację z komorą gazową. Jak uratować się w niej? Doprowadzić dobre powietrze. Wystarczy, że jest takie Radio, które wpuszcza trochę świeżego powietrza, i to już im zagraża. I dlatego zabić. To jest to, co powiedział mi pewien austriacki ksiądz w małej kapliczce Radia Maryja na początku jego istnienia: „Oni cię zabiją”. Zapytałem: „A w jaki sposób?”. „Odbiorą ci dobre imię”. To jest zabijanie systematyczne, po to, żeby zniszczyć to dzieło. Zgodziliby się, jeszcze pieniądze by dawali na utrzymanie Radia Maryja, ale żeby było takie, jak oni podyktują. A katolicyzm, żeby był poprawny politycznie, taki grzeczny. Komuniści zgadzali się, żeby byli księża patrioci, tak ładnie się nazywali, ale to było po to, żeby niszczyć Kościół od wewnątrz. Ale Kościół przetrwał, Pan Jezus i Matka Boża nas uchronili.

Medialne insynuacje, że to Ojciec zakłada nową partię, są więc kolejną odsłoną walki z Radiem Maryja? Ukrywa się fakt, że na czele powstającej formacji ma stanąć europoseł Mirosław Piotrowski.

– Pan profesor Mirosław Piotrowski tak jak każdy ma prawo działać na rzecz dobra wspólnego. Co nas łączy z panem profesorem? To, że wykłada w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej, spełnia posługę myślenia przez swe wystąpienia w Radiu Maryja i Telewizji Trwam. Wiem, że rodzina pana profesora jest katolicka, ma porządnych rodziców, jedna siostra jest karmelitanką klauzurową, druga urszulanką szarą. Ja pana profesora nie kanonizuję, ale dziękuję mu za to, co robi, i życzę mu dobrze. Niech politycy ze sobą rozmawiają, niech wspólnie budują.

Popieram każde dobro i cieszę się każdym dobrem, jakie człowiek czyni. Jeżeli jakaś partia czyni coś dobrego, to się cieszę. Nie mam żadnych konfliktów z ludźmi, z politykami, którzy starają się czynić dobro. Chciałbym, żeby czynili jeszcze więcej, żeby się nie bali.

Czy dzisiaj katolicy w Polsce mają swoją reprezentację polityczną?

– W jakimś stopniu mają, ale nie jest to w pełni.

Nie jest dobrze, gdy partia rządząca chce mieć monopol na prawicy?

– Zostawiam to świeckim, niech się dogadują. Duchowni mają pokazywać naukę Chrystusa, co jest moralne, a co niemoralne. I mamy prawo też oceniać i mówić.

To wtedy pada oskarżenie o mieszanie się Kościoła do polityki.

– Nie pierwszy raz to słyszymy. Cały czas nam przypisują, że uprawiamy politykę, że PiS nam się wypłaca, bo my popieramy PiS. My popieramy każde dobro, każdego człowieka, niewierzących też, jak czynią dobrze.

Celowo deformuje się znaczenie pojęcia „polityka”, która jest troską o dobro wspólne, jak ujmuje to katolicka nauka społeczna.

– Pamięta pani, jak ks. abp Mieczysław Mokrzycki podczas pielgrzymki Rodziny Radia Maryja powiedział na Jasnej Górze, że słowo „polityka” pochodzi od greckiego „politikon”. W starożytnej Grecji miasto-państwo nazywało się „polis”. Każdy, kto się o nie troszczył, uprawiał politykę, a kto nie budował dobra wspólnego, nie pomnażał go, nazywany był „idiotes”.

Polis to jest nasze miasto, nasze państwo, nasza miejscowość, to są wszyscy ludzie. Polityka jest bardzo bliska najważniejszemu przykazaniu: „Będziesz miłował Pana Boga swego ze wszystkich sił swoich, a bliźniego swego jak siebie samego”. Polityka to jest prawdziwa realizacja miłości bliźniego – od początku aż w wieczność, aż do pełnej chwały, do której człowiek jest powołany w Niebie. To jest polityka i tak powinna być urządzona rodzina ludzka, wszystkie społeczności.

Uprawianie polityki sprowadza się często do inżynierii społecznej, makiawelizmu.

– Tak, wszystkie środki są dozwolone, czyli kolonizowanie ludzi, czynienie z nich niewolników przez zniewalanie umysłów. Niektórzy uważają, że polityka to jest zdobywanie władzy – mieć władzę i panować nad innymi, zawłaszczyć ich.

Dlatego Polacy, którzy głosowali w 2015 roku na Prawo i Sprawiedliwość, są zaniepokojeni, że politycy nie realizują swego programu i najważniejszej obietnicy – wprowadzenia pełnej ochrony życia od poczęcia. Pytają: na kogo głosowaliśmy?

– Dobrze, że mamy pytania, to znaczy, że myślimy. Jest wiele pytań o dotrzymywanie słowa, spełnianie obietnic. To jest problem wiarygodności polityków. Gdy łamie się dane słowo, traci się wiarygodność. Wtedy pojawia się wielkie niebezpieczeństwo dla całego państwa i Narodu, bo mogą przyjść gorsi i będzie wielkie zniszczenie. Dlatego ważne jest, żeby politycy dotrzymywali słowa. A jeżeli nie da się czegoś zrobić, to jasno powiedzieć, dlaczego się nie da.

PiS ma wszystkie narzędzia, żeby błyskawicznie uchwalić ustawę „Zatrzymaj aborcję”. Bezczynność jest niezrozumiała.

– Oczywiście, że nie czyni się tego, co było obiecywane. Ale żeby pewne sprawy przeprowadzić, trzeba zgody większości. Jeden z wielkich Polaków powiedział, że Polski nie uratuje jeden człowiek, ale cały świadomy Naród. W związku z obroną życia mam ważne pytanie i duży żal.

Do kogo?

– Do mediów publicznych – radia i telewizji. Dlaczego nie wychowują, nie kształtują całego Narodu w kierunku poszanowania życia, godności człowieka od poczęcia do naturalnej śmierci? Dlaczego nie wychowują tak, byśmy się szanowali nawzajem? Dlaczego zbyt mało w tym kierunku czynią? Dlaczego nie pokazują, jak prawidłowo powinno wyglądać małżeństwo, rodzina? Dlaczego są zbyt mało prorodzinni? Absolutnie mało pokazuje się zdrowej rodziny, normalnego małżeństwa, tylko dewiacyjne wzorce, panseksualizm. Nie wychowuje się do pięknego, szlachetnego, czystego życia, poszanowania każdego człowieka. I tu jest problem. Jestem rozczarowany, bo miały być media narodowe, ale nie widzę, żeby coś zrobili ci, którzy wzięli się za te media. Natomiast doczepiają się do jakichś zwierząt futerkowych. O co tu chodzi?

PiS idzie drogą zachodniej chadecji, która już dawno występuje pod sztandarami lewicowej ideologii.

– No właśnie, to jest to, co powiedział ks. prof. Tadeusz Guz w swoim pięknym wykładzie podczas wielkiej konferencji leśników i myśliwych w Toruniu, za co tak go zaatakowano: „Animalizacja człowieka, humanizacja zwierząt i roślin”. Gdzie są media, o których mówili, że to będą media narodowe, polskie z ducha? A duch polski od ponad 1000 lat jest kształtowany na nauce Chrystusa. Ale tego jest bardzo mało. Jeżeli nam zależy na Polsce, musi nam też zależeć na rodzinie. Gdy będzie normalna rodzina, będzie normalny Naród, normalne państwo. Tego niestety brakuje, co najwyżej pokaże się w mediach jakieś nabożeństwo. Trzeba Panem Bogiem, Jego nauką przeniknąć całe życie, całego człowieka, i wtedy będzie dobrze.

Sprawa obrony życia ma być zamrożona do wyborów, a potem, jak powiedział jeden z prominentnych polityków, „zobaczymy”. Dzieci będą ginąć dalej.

– Mówią, że „czarne marsze”, że stracą… Powtarzam więc: jeszcze bardziej zakorzeniać się w Panu Bogu, w Chrystusie i kształtować Naród tak, jak kształtowali najlepsi Polacy. Rządzący mają przecież do dyspozycji media narodowe, dlaczego ich nie przebudują, a jeszcze sączy się stamtąd ideologia lewactwa, genderyzm, dewiacje.

Edukacja to też obszar niespełnionych obietnic. Mimo uspokajających zapowiedzi do szkół mają swobodny dostęp deprawatorzy gender, jest obawa, że „tęczowe piątki” będą kontynuowane.

– Absolutnie to nie jest rozwiązane. Myślę, że to dlatego, że m.in. nie ma odwagi, by wycofać się z konwencji stambulskiej, w którą wepchnęła nas Platforma Obywatelska.

Gdy politycy PiS byli w opozycji, mówili, że to skrajnie niebezpieczny dokument, głosowali przeciwko przyjęciu konwencji.

– Trzeba Naród wychować nie tylko w czasie kampanii wyborczej, ale cały czas budować struktury dobra. Trzymać z Narodem w prawdzie, która nas nigdy nie zawiodła w naszej historii.

Jeżeli nie będziemy kierować się prawdziwymi wartościami, to zginiemy. Nie można paktować, mówić i „tak”, i „nie”. Oszukiwanie ludzi, niedotrzymywanie obietnic to kierunek ku zniszczeniu.

Bitwa o Polskę trwa?

– Oczywiście, i o świat. Ludzie czekają na nas. Gdy zaczynało się Radio Maryja, jeden biskup z Austrii powiedział do mnie: „Róbcie to, czekamy na pomoc z Polski”. Na Zachodzie czekają na nas, mają tyle nadziei na Polskę. Nie paktujmy z diabłem.

Tym większy zawód, że teraz, gdy można uczynić tyle dobra, wprowadzić naprawdę dobrą zmianę, marnujemy tę szansę. Grzech zaniechania będzie miał konsekwencje.

– Jeżeli przyjdzie coś innego, to będzie po Polsce, to widać wyraźnie. Zabory przyszły dlatego, że byliśmy słabi moralnie, trzeba było 123 lat pracy, żeby Naród powstawał przy Panu Bogu i przy Prawdzie.

Pamiętam, pytałem kiedyś ks. abp. Ignacego Tokarczuka, wielkiego pasterza Kościoła i Polski, jak dał radę wybudować tyle kościołów i kaplic, przecież diecezja przemyska była biedna i komuniści zabraniali. „To ludzie zrobili, trzeba trzymać z ludźmi, jak zobaczyłem gdzieś iskierkę, rozdmuchiwałem ją” – odpowiedział. Gdy zaczynałem tworzyć Radio Maryja, ksiądz arcybiskup dał mi taką radę: „Ojcze, wiara, morale i dyszel w głowie, to znaczy roztropność. I trzymać z ludźmi”.

I tak samo jest w państwie: trzymać z Panem Bogiem i z ludźmi. Niech się nikt Pana Boga nie boi. Widzę, że dzieje się dużo dobra, jest wielu przyzwoitych polityków, ale muszą mieć więcej odwagi i jeszcze bardziej zakorzenić się w Naród. Powtarzam: uczyć, wychowywać od dziecka do umiłowania życia – od początku do naturalnej śmierci, tak kształtować człowieka, żeby doszedł do szczęśliwej wieczności. Tak byli formowani ludzie, którzy za Polskę oddawali życie. Nie szli na układy, bo im UE coś powie czy pan Timmermans. Nie baliśmy się Stalina, Hitlera, potrafiliśmy zwalczać totalitaryzmy, a tu się boimy. Bo pieniądze dają? Nie chciejmy niczego od nikogo. Nie żebrać, nie pożyczać, ale oprzeć się na swoich. Nie musi być od razu chleb z szynką, może być suchy, ale własny, a nie ze stołów pańskich.

Dziękuję za rozmowę.

Nasz Dziennik

drukuj