fot. wikipedia

NIK: Podejmowane przez GDDKiA działania na rzecz ograniczenia zatorów na drogach krajowych były niewystarczające

Zatory na drogach to – jak się okazuje – spory problem w Polsce. Winę za korki na drogach ponosi Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad – wynika z raportu Najwyższej Izby Kontroli. 

Podejmowane przez generalnego dyrektora Dróg Krajowych i Autostrad działania na rzecz ograniczenia zatorów na drogach krajowych były niewystarczające – mówi prezes NIK Krzysztof Kwiatkowski.

– Źle zorganizowane parce drogowe, brak skoordynowanego systemu zarządzania ruchem i informowania kierowców o utrudnieniach to najważniejsze, choć nie jedyne przyczyny powstawania zatorów – wskazuje prezes NIK.

A zatory to nie tylko uciążliwość, ale i koszty zużytego paliwa, zanieczyszczenia środowiska, a także stracony czas. Według szacunków, z powodu złej organizacji prac drogowych, podróż mogła się wydłużyć nawet o kilkadziesiąt minut. Ze strony zarządców dróg brakowało przede wszystkim precyzyjnych informacji i aktualnych ostrzeżeń przed utrudnieniami. Tablice, które ku temu miały służyć, nie były wykorzystywane zgodnie z przeznaczeniem – zauważa prezes NIK.

Najczęściej wyświetlano na nich komunikaty o warunkach pogodowych i nr telefonu do info drogowej. Sporadycznie tylko informowano o robotach i zatorach. Było też wiele takich tablic, na których nie wyświetlano żadnych komunikatów – zaznacza Krzysztof Kwiatkowski.  

A działo się tak dlatego, że zarządca dróg krajowych nie posiadał precyzyjnej informacji o bieżącej sytuacji na drodze.

Np. na terenie województwa małopolskiego 2015 r. nie funkcjonowało prawidłowo 11 tablic. Na terenie woj. łódzkiego 2012 r. 55 tablic, czyli większość z tych, które były przy drogach. A na terenie woj. mazowieckiego od marca 2018 r. 14 tablic – mówi prezes Izby.

Także internetowy serwis GDDKiA okazał się mało użyteczny dla kierowców.

W 1/4 analizowanych przypadków, zarządca drogi poprzez stronę internetową GDDKiA nie informował kierowców na bieżąco o pracach i zdarzeniach drogowych. Brakowało również info o utrudnieniach i ich wpływie na płynność ruchu – zaznacza Krzysztof Kwiatkowski.  

Dobrym przykładem zachowania bezpieczeństwa na drogach ekspresowych i autostradach są Niemcy. W Polsce – jak mówi Krzysztof Kwiatkowski – wciąż nie funkcjonują rozwiązania z powodzeniem stosowane w Niemczech i przynoszące wymierne efekty w postaci np. redukcji wypadków.

– Są to m.in. dozowanie ruchu na wjazdach na autostradę, przekształcanie pasa awaryjnego w pas ruchu czy też dynamiczne kierowanie na trasy alternatywne – dodaje prezes NIK.

Tym samym – jak oceniła Izba – system zarządzania ruchem w Polsce jest mało efektywny zarówno dla zarządcy dróg krajowych, jak i dla samych kierowców.

TV Trwam News/RIRM

drukuj