(fot.PAP)

Nadchodzą kolejne ważne zmiany w OFE

Rząd zapowiada kolejne poważne zmiany w OFE. Minister pracy, Władysław Kosiniak-Kamysz powiedział w jednej ze stacji radiowych, że jest za zniesieniem 75 proc. limitu inwestycji OFE w akcje.

Z kolei Ministerstwo Finansów zapowiedziało poprawkę do projektu ustawy o zmianach w OFE, która znosi ten limit po dwóch latach. Zgodnie z opublikowanym w ubiegłym tygodniu przez Ministerstwo Finansów i resort pracy projektem dot. zmian w systemie emerytalnym, akcje mają stanowić co najmniej 75 proc. inwestycji OFE.

Janusz Szewczak, analityk gospodarczy, podkreśla, że są to niepokojące zmiany i narażają emerytury znacznej części obywateli.

– To w ogóle jakiś kompletny hazard, ponieważ uzależnienie znaczącej części emerytur wyłącznie od spekulacji – bo giełda jest przecież formą spekulacji – wydaje się kompletnym nieporozumieniem. Byłoby chyba znacznie stabilniej, gdyby nakazać OFE, by 75 proc. inwestowały w brylanty, być może to byłaby pewniejsza lokata, niż akcje giełdowe. To jest dowód na to, jak niepewnie Polacy muszą się czuć, jeśli chodzi o system emerytalny i wydaje się, że znacznie stabilniejszy w tej sytuacji wydaje się ten system ZUS-owski. Problem w tym, że również on nie zapewnia Polakom na starość godziwych emerytur – podsumowuje analityk.

Rządowy projekt przewiduje również, że od 1 kwietnia 2014 r. przyszli emeryci będą mogli wybierać, czy chcą, by 2,92 proc. składki emerytalnej nadal trafiało do OFE, czy też do ZUS na specjalne subkonto. Janusz Szewczak mówi, że całe rządowe zamieszanie z OFE pokazuje jak skandaliczny jest projekt zmian w systemie emerytalnym.

– Jeżeli w ciągu tygodnia od ogłoszenia projekty ustawy jest tak zasadnicza zmiana, to pokazuje, że cała koncepcja jest nieprzemyślana, niebezpieczna. Niebezpieczna w tym sensie, że może się okazać, iż dochody zapisane już w budżecie państwa na przyszły rok, a pochodzące w oparciu o ustawę o zmianach w drugim filarze w ramach OFE, mogą się okazać nierealne do osiągnięcia. Tym bardziej, że ustawa tak kompromitująco i skandalicznie nieprzygotowana od strony prawnej może znaleźć się w Trybunale Konstytucyjnym. Zasadnicze wątpliwości do tej ustawy może mieć również prezydent RP, mogący ją skierować również do TK. Widać więc, że cała sprawa jest takim typowym przykładem działań obecnego rządu i Platformy Obywatelskiej – ocenia Janusz Szewczak.         

 

RIRM 

drukuj