Mszczonów stawia na geotermię

O tym, jakie korzyści może przynieść geotermia, najlepiej świadczy przykład Mszczonowa, pierwszej gminy na Mazowszu, gdzie gorącą wodę wykorzystano do ogrzewania mieszkań, a w tym roku otwarto nawet geotermalne baseny. Wszystko zaś zaczęło się od poszukiwań ropy i gazu.

Mszczonów od lat wykorzystuje swoje bardzo dobre położenie na skrzyżowaniu ważnych dróg, co jest jednym z elementów rozwoju miasta i gminy. Ale to także istotne miejsce na geotermalnej mapie Polski. Burmistrz Józef Kurek przyznaje, że chęć wykorzystania gospodarczego ciepłej wody z wnętrza ziemi zrodziła się nieco przypadkowo. – Bardzo często dokonuję objazdów gminy, aby skontrolować np. postęp w realizacji inwestycji, stan dróg, chodników. Takie inspekcje są także okazją do rozmów z ludźmi. To właśnie podczas jednego z takich spotkań dowiedziałem się od mieszkańca Mszczonowa, że w naszym mieście jest już wykonany odwiert geotermalny, ale nie jest on wykorzystywany – mówi burmistrz.

Ten odwiert to pozostałość po poszukiwaniach na tym terenie ropy i gazu. W tracie prac wykonano szereg odwiertów i co prawda na paliwa nie natrafiono, ale dowiercono się do ciepłej wody. Ponieważ w ówczesnych czasach nikt nie myślał o jej wykorzystaniu, otwór został zaczopowany i o sprawie mało kto pamiętał. Dopiero na początku lat 90. Mszczonów przypomniał sobie o geotermii.

Geolog wojewódzki w Skierniewicach potwierdził istnienie odwiertu i ciepłej wody. Wówczas zaczęło się poszukiwanie możliwości sfinansowania inwestycji. Miasto znalazło duńską firmę, która była gotowa podjąć się prac przy odwiercie, a Komitet Badań Naukowych wsparł finansowo projekt wykorzystania odwiertu do celów eksploatacyjnych. Gdy to się udało, można było pójść krok dalej i wykorzystać ciepłe źródła do ogrzewania mszczonowskich mieszkań. W 2000 roku woda po raz pierwszy popłynęła do kaloryferów.

Geotermia posłużyła do ogrzania dużych osiedli mieszkaniowych i budynków użyteczności publicznej. Jak tłumaczy burmistrz Kurek, nieopłacalne jest na razie przyłączanie do sieci domków jednorodzinnych. Koszt jednego przyłącza to około 10 tysięcy złotych i taki wydatek dla właściciela domu jest zbyt wysoki w stosunku do osiąganych korzyści. – Geotermia jest co prawda tańsza od ogrzewania gazowego, ale wciąż nieco droższa od węglowego – tłumaczy Józef Kurek. – Ale to się zapewne zmieni, bo ceny wszystkich tradycyjnych nośników energii będą rosły, co oznacza, że geotermia stanie się bardziej konkurencyjna – dodaje burmistrz Mszczonowa. I podkreśla, że właśnie z tego powodu nie żałuje decyzji o zainwestowaniu przez miasto w geotermię. Przecież każda ilość energii odnawialnej w naszym kraju będzie wkrótce na wagę złota.

Mszczonów jest także w tej bardzo dobrej sytuacji, że woda pobierana z wnętrza ziemi, z głębokości około 1700 metrów, ma niski wskaźnik mineralizacji. To oznacza, że nie zawiera zbyt wielu pierwiastków, nie ma w niej przede wszystkim soli. Dzięki temu nie trzeba wydawać dodatkowych pieniędzy na odsalanie. Mniejsze są również wydatki na utrzymanie i konserwację urządzeń. Bo wszędzie tam, gdzie ciepła woda zawiera spore ilości soli, urządzenia szybciej korodują, zużywają się i trzeba je częściej remontować.


Termy przyciągają ludzi


Mszczonów wykorzystuje swoje źródła nie tylko do przesyłania ciepła do domów. W czerwcu tego roku otwarto w mieście Termy, czyli baseny z ciepłą wodą. Kilka basenów jest zasilanych wodą z wnętrza ziemi, dzięki czemu nawet na zewnątrz temperatura wody w nieckach wynosi 27-28 stopni C. Utrzymuje się na tym poziomie nawet wtedy, gdy temperatura powietrza wynosi, tak jak w tym roku we wrześniu, około 10 stopni. Co prawda w Polsce nie ma jeszcze zwyczaju korzystania z ciepłych źródeł w takich warunkach i w chłodne dni Termy świeciły pustkami, jednak niewykluczone, że i to się zmieni. Na pewno baseny odniosły sukces, bo w tym roku skorzystało z nich 90 tysięcy ludzi, nie tylko z Mszczonowa, ale także z Warszawy, Łodzi czy Radomia, gdzie takich atrakcji brakuje.

Gości będzie na pewno coraz więcej, dlatego miasto myśli o rozbudowie Term. Mszczonów wydał na tę inwestycję już 30 mln zł, z czego udało się uzyskać 8 mln zł dotacji unijnych. Inwestor już jest gotowy do wyłożenia pieniędzy na hotel, w którym znalazłoby się centrum kongresowe i następne baseny geotermalne. Skoro na Zachodzie na takich inwestycjach się zarabia, to dlaczego tak samo nie miałoby być w Polsce? Burmistrz Józef Kurek jest przekonany, że tak się właśnie stanie i najpóźniej za pięć lat inwestycja będzie w pełni gotowa. Miasto ze swojej strony zarezerwowało już działkę gminną, która przylega bezpośrednio do Term. A ponieważ same baseny są zlokalizowane w sąsiedztwie obwodnicy, gdzie krzyżują się drogi Warszawa – Katowice – Wrocław i trasa nr 50 (tzw. tirowska), to nie ma żadnego problemu z dojazdem do Term. A dobra komunikacja to podstawa udanego biznesu. Dlatego mszczonowski projekt ma ogromne szanse powodzenia.


Ciepłe Mazowsze


Gmina Mszczonów to w tej chwili także szersza część projektu pod nazwą Geotermia Mazowiecka. Spółka, która ma siedzibę w Żyrardowie, zajmuje się eksploatacją ciepłych źródeł w obu miastach, ale przejęła także dwa źródła w Skierniewicach. Niewykluczone są także odwierty w innych miejscach. Kondycja finansowa spółki jest dobra, to w tej chwili jedyne w kraju komunalne przedsiębiorstwo ciepłownicze, które nie przynosi strat. Dlatego też spółka odkupiła sieci cieplne od samorządów w Błoniach, Sochaczewie i Ożarowie, bo jest wiarygodnym partnerem. Co więcej, istnieje szansa, że w Błoniach i Ożarowie obok tradycyjnych kotłowni będzie wykorzystywana do ogrzewania mieszkań także geotermia. Badania wskazują, że tam mogą być gorące źródła. W Sochaczewie ich brak, więc w tym mieście podstawą ogrzewania obok węgla będzie biomasa.

Technologia wykorzystania geotermii w Mszczonowie polega na tym, że energia cieplna jest odzyskiwana z wody i służy do ogrzewania mieszkań. Natomiast sama woda po uzdatnianiu może być wykorzystywana do celów bytowych. I tak samo można to robić w innych miastach, oczywiście pod warunkiem, że woda będzie miała odpowiednie parametry.

Przykład Mazowsza pokazuje, że Polska jest naprawdę krajem zasobnym w ciepłą podziemną wodę. Trzeba „tylko” ją stamtąd wydobyć. Coraz więcej samorządów jest tym zainteresowanych, trzeba tylko je zachęcić do angażowania się w takie inwestycje.


Państwo nas nie wspiera


Burmistrz Mszczonowa jest przekonany, że geotermia to ogromna szansa dla wielu miast na pozyskiwanie odnawialnej energii i uniezależnienie się od wykorzystywania innych źródeł energii, zwłaszcza gazu. Ale to się nie uda bez zmiany polityki państwa. Józef Kurek podkreśla, że można odnieść wrażenie, iż naszemu państwu nie zależy na pozyskiwaniu odnawialnych źródeł energii, co widać po braku wsparcia dla geotermii. W Polsce jest wiele miejsc, gdzie potencjalnie mogą pod ziemią znajdować się gorące źródła, co wynika z badań geologicznych. Ale same badania nie dają jeszcze gwarancji, że rzeczywiście warto w takim mieście inwestować w geotermię. – Trzeba najpierw wykonać odwiert badawczy, bo dopiero wtedy tak naprawdę dowiemy się, co mamy w ziemi, czy woda spełnia wymagane parametry. Ale taki odwiert kosztuje. W naszym przypadku, gdyby nie było gotowego odwiertu, to w latach 90. musielibyśmy wydać na geotermię dodatkowo przynajmniej 8 mln zł – mówi burmistrz Kurek. Teraz wydatki na odwiert badawczy są o wiele większe, w zależności od miejsca mogą sięgnąć nawet kilkudziesięciu milionów złotych. Dlatego, zdaniem burmistrza Mszczonowa, odwierty badawcze powinny być dotowane przez państwo, głównie przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska lub fundusze wojewódzkie. Państwo brałoby wtedy na siebie ryzyko finansowe. – Przecież żaden burmistrz nie zdecyduje się na podjęcie takiego ryzyka, bo małego czy średniego miasta nie stać na taką inwestycję. Jeśli okaże się, że w odwiercie nie ma ciepłej wody, będą to pieniądze wyrzucone w błoto i burmistrz narazi się na oskarżenia o niegospodarność. To zaś może się skończyć wnioskiem do prokuratury o ściganie lub referendum o odwołanie ze stanowiska – tłumaczy Józef Kurek. – W skali państwa wydatki na chybione odwierty byłyby równoważone korzyściami z poboru ciepłej wody z tych miejsc, gdzie takie źródła zostałyby wykorzystane – dodaje burmistrz.

Samorządy, które chciałyby inwestować w geotermię, nie widzą też, aby takie inwestycje znajdowały preferencje np. przy przyznawaniu funduszy unijnych i innych państwowych dotacji. A przecież powinno być zupełnie odwrotnie. Polska jest krajem mocno uzależnionym od dostaw gazu, który jest wykorzystywany także do celów grzewczych. Moglibyśmy teoretycznie przestawić się na tańszy węgiel, ale wtedy przekroczymy nałożone przez UE limity emisji dwutlenku węgla i przyjdzie nam płacić wielomiliardowe kary w skali roku, co producenci ciepła wyciągnęliby z kieszeni mieszkańców i tym samym cena ciepła natychmiast poszłaby mocno w górę. Natomiast w przypadku geotermii mamy do dyspozycji odnawialne źródło energii, które nie powoduje emisji szkodliwych gazów do atmosfery, nie trzeba też płacić miliardów dolarów za ich import. Dlatego polityka rządu wydaje się irracjonalna, ale niestety z tymi realiami muszą się zmagać samorządy.


Krzysztof Losz
drukuj