fot. PAP/EPA

Ministrowie UE omówią koordynację działań w związku z ebolą

Unijni ministrowie zdrowia, którzy spotkają się dziś w Brukseli, rozważą wprowadzenie dodatkowych kontroli pasażerów przylatujących do UE z krajów dotkniętych ebolą. Eksperci przestrzegli w środę, że kryzys związany z ebolą szybko się nie skończy.

Spotkanie ministrów zwołane zostało przez włoską prezydencję UE i komisarza ds. zdrowia Tonio Borga. Rozpocznie się ono o godz. 11.00.

Jak poinformowały unijne źródła, celem będzie omówienie kwestii związanych ze wzmocnieniem procedur kontroli pasażerów przylatujących na europejskie lotniska z krajów dotkniętych ebolą. Ministrowie mają przeanalizować, czy i jak trzeba zmienić system kontroli przy wjeździe do UE.

– Chodzi o to, żeby zachować konsekwencje i spójność między wprowadzonymi środkami, a także żeby przeanalizować ich skuteczność – powiedział w środę pragnący zachować anonimowość unijny urzędnik.

Dodatkowa kontrola pasażerów odbywa się już na lotniskach w krajach z których odlatują, a w których panuje ebola. Celem jest, by do samolotów nie wsiadały osoby, mające objawy charakterystyczne dla eboli. UE chce pomóc krajom Afryki Zachodniej wzmocnić te kontrole, aby były skuteczne.

Jednak także Wielka Brytania i USA wprowadziły dodatkowe kontrole pasażerów, przylatujących z Afryki Zachodniej na międzynarodowych lotniskach u siebie. Jak wyjaśniają unijni eksperci, pasażerom mierzy się temperaturę, ale najważniejszy jest kwestionariusz, w którym pasażer musi udzielić informacji, czy podróżował w regionie ogarniętym ebolą i czy był narażony na zarażenie wirusem.

Ministrowie mają rozmawiać też o udzieleniu podstawowych informacji o eboli, przede wszystkim osobom, które przylatują z krajów Afryki Zachodniej.

– Musimy pamiętać, że okres inkubacji choroby może trwać 21 dni, więc ktoś może po przylocie dobrze się czuć i dopiero potem mogą u niego wystąpić objawy. Ludzie powinni wiedzieć, jakich objawów mają u siebie szukać. Ale najważniejsze jest to, żeby wiedzieli, co mają robić, gdzie mają się zgłosić, pod jaki numer zadzwonić, z jakimi służbami się konkretnie skontaktować. Może to pomóc w leczeniu eboli na wczesnym etapie – wyjaśnił jeden z ekspertów KE.

Jak zaznaczył, zgodnie z traktatami unijnymi konkretne działania medyczne są w gestii państw członkowskich, a rola Unii Europejskiej zgodnie z ustawodawstwem w sprawie poważnych transgranicznych zagrożeń zdrowotnych głównie się ogranicza do wymiany informacji między państwami członkowskimi.

– Uważamy, że kryzys (związany z ebolą – PAP) szybko się nie skończy. Pracujemy nad najgorszymi scenariuszami – powiedział wczoraj dziennikarzom pragnący zachować anonimowość unijny ekspert. Podkreślił jednocześnie, że na razie nie ma pandemii eboli.

Poważnym problemem, który utrudnia walkę z rozprzestrzenianiem się wirusa, jest brak wystarczającej liczby personelu medycznego i pomocników. Jak twierdzą eksperci, Lekarze bez Granic i inne organizacje pozarządowe nie są w stanie same sprostać wyzwaniu, dlatego kraje unijne powinny starać się zmobilizować chętnych lekarzy i personel pomocniczy, szkolić wolontariuszy i wysyłać ich na tereny objęte epidemią. Należy im dać gwarancję, że jeśli zachorują to szybko zostaną ewakuowani na leczenie do swojego kraju. „Pracujemy nad planem ewakuacji medycznej. Mamy takie systemy. Przeznaczyliśmy na to wsparcie finansowe” – powiedział dziennikarzom urzędnik Komisji.

Od wybuchu epidemii Komisja Europejska przeznaczyła na pomoc humanitarną około 180 mln euro.

Według danych opublikowanych we wtorek przez Światową Organizację Zdrowia (WHO) na ebolę od początku wybuchu epidemii zmarło 4447 osób i prawie 9 tys. zostało zarażonych. Zarażenie wirusem ebola, który wykryto w 1976 roku, odbywa się przez kontakt z płynami ustrojowymi chorego.

RIRM/PAP

drukuj