fot. flickr.com

Lobbujący ws. zakazu hodowli zwierząt futerkowych są finansowani z zagranicy?

Organizacje ekologiczne, które lobbują za wprowadzeniem w Polsce zakazu hodowli zwierząt futerkowych mogą być finansowane przez konkurencyjne zagraniczne firmy z tej branży.

W listopadzie do Sejmu trafiły dwa projekty nowelizacji ustawy o ochronie praw zwierząt. Ich celem jest m.in. likwidacja w Polsce ferm futerkowych.

Producenci z tej branży protestują i zwracają uwagę, że hodowlą zajmują się głównie małe gospodarstwa rolne, które są źródłem pracy dla blisko 14 tys. osób z mniej rozwiniętych obszarów naszego kraju.

Podkreślają, że zarzuty m.in. organizacji ekologicznych są nieprawdziwe, a realnym powodem procedowania ustawy jest lobbing zagranicznych firm m.in. z Danii i Niemiec, które osiągną z tego tytułu korzyści.

Przykładem jest tutaj organizacja Otwarte Klatki, której liderzy nie ukrywają, że działają we współpracy i na rzecz firm utylizacyjnych.

– Dzisiaj jeżdżą po Warszawie autobusy, są billboardy wielkoformatowe – to są kwoty dziesiątek, jeśli nie setek tysięcy złotych, które to stowarzyszenie – które pisało o sobie, że jest stowarzyszeniem bardzo biednym – wydaje na właśnie tego typu kampanie. Jestem przekonany, że to jest po prostu nieuczciwa gra, nieuczciwa forma przejęcia bardzo dobrze prosperującej gałęzi polskiego rolnictwa – mówi Szczepan Wójcik, prezes Instytutu Gospodarki Rolnej i hodowca.

Kontrowersje wokół intencji organizacji ekologicznych dotyczą także innego stowarzyszenia o nazwie Czyste Środowisko. Jego prezes Krzysztof Fiołka udziela medialnych wypowiedzi i działa na rzecz uchwalenia nowych przepisów. Tymczasem ws. jednego z członków tego stowarzyszenia – Krzysztofa Dyla – toczy się obecnie postępowanie karne ws. szantażu. Miał on oferować inwestorowi z branży futrzarskiej sprzedaż własnych gruntów pod inwestycje w zamian za odstąpienie od protestów w sprawie budowy fermy.

RIRM

drukuj