ecs.gda.pl

L. Jażdżewski znów wystąpi publicznie. Gdańskie święto demokracji organizowane m.in. przez prezydent miasta będzie okazją do atakowania Kościoła katolickiego?

W czasie organizowanych przez miasto Gdańsk obchodów rocznicy częściowo wolnych wyborów z 4 czerwca 1989 roku, redaktor naczelny „Liberté” będzie brał udział w panelu zatytułowanym „Burzenie polskiego Kościoła”.

Leszka Jażdżewskie cała Polska poznała 3 maja. Tuż przed przemówieniem Donalda Tuska redaktor naczelny Liberte w bezpardonowy sposób zaatakował Kościół katolicki w Polsce.

– Rywalizacja na inwektywy i złe emocje z nimi nie ma sensu. Dlatego, że po kilku godzinach zapasów ze świnia w błocie orientujesz się w końcu, że świnia to lubi. Trzeba zmienić zasady gry – obrażał wówczas katolików Leszek Jażdżewski.

Kolejną okazję do atakowania Polaków i Kościoła Jażdżewski będzie miał we wtorek. Został zaproszony do udziału w panelu „Burzenie polskiego Kościoła”. Odbędzie się on w ramach gdańskich obchodów rocznicy wyborów 4 czerwca 1989 r.

– Tak ważna debata, która powinna zgromadzić w zasadzie wszystkie środowiska, okazała się być debatą propagandową poprzez zaproszenie człowieka, który w wulgarny sposób obrażał katolików – podkreśla Waldemar Jaroszewicz z Katolickiego Stowarzyszenia Civitas Christiana.

Przeciwko zapraszaniu Jażdżewskiego wystąpiła gdańska „Solidarność”. List w tej sprawie trafił m.in. do prezydent Gdańska oraz dyrektora Europejskiego Centrum Solidarności.

– To wydarzenie może zakłócić i będzie dzielić Polaków oraz jest ewidentnym atakiem na Kościół katolicki. Wydarzenie to nie jest tym bardziej akceptowane w obchodzoną przez nas 40-tą rocznicę Pierwszej pielgrzymki do Polski św. Jana Pawła II, która odmieniła oblicze Polski i całej Europy Wschodniej – akcentuje w liście Karol Guzikiewicz, zastępca przewodniczącego NSZZ „Solidarność” Stoczni Gdańskiej.

To pielgrzymka Papieża Polaka rozpoczęła walkę o wolność w Polsce i proces zmian – przypomina działacz antykomunistyczny Krzysztof Wyszkowski. Dodaję, że część środowisk próbuje narzucić narrację, że zmiany były możliwe tylko dzięki „okrągłemu stołowi”.

– Po tak zwanej stronie solidarnościowej Kiszczak posadził ludzi, których sam do „okrągłego stołu” wybrał. Wśród tych ludzi było wielu, wiem o tym, aktualnych i byłych agentów Służby Bezpieczeństwa. Ci ludzie zdecydowali o charakterze tego tak zwanego porozumienia – wskazuje działacz antykomunistyczny i niepodległościowy.

To przy „okrągłym stole” ustalono, że prawdziwie wolne wybory odbędą się tylko do Senatu. W Sejmie nadal 65 proc. miejsc miało trafić do komunistów – przypomina działacz opozycji antykomunistycznej Ryszard Majdzik.

– Jak można powiedzieć, że to zwycięstwo – jakieś wybory kontraktowe – trzydziestoprocentowe! Nie ma przecież demokracji na 30 procent, ani 30 procentowej wolności – podkreśla.

Mimo to dla środowisk liberalno-lewicowych wybory z 4 czerwca stały się symbolem zwycięstwa demokracji.

– Ci, którzy się cieszą z 4 czerwca, to niestety beneficjenci rekrutujący się głównie spośród potomków bonzów komunistycznych, elit komunistycznych i ubeckich. Reszta Polaków czuje się bardzo źle w tej sytuacji – wskazuje historyk dr Lucyna Kulińska.

Gdańskie święto demokracji organizowane m.in. przez nową prezydent Aleksandrę Dulkiewicz będzie okazją do atakowania Kościoła katolickiego i jego roli w okresie przemian.

– To jest rzeczywistość, która ma się wpisać w ideologiczny nurt niszczenia zaufania do Kościoła – akcentuje Waldemar Jaroszewicz.

Na budzące ogromne kontrowersję obchody w Gdańsku prezydent miasta Aleksandra Dulkiewicz próbowała zaprosić premiera Mateusza Morawieckiego. Krzyczała do niego z tłumu.

TV Trwam News/RIRM

drukuj