Kibice przed sądem za obrazę premiera

Przed Sądem Rejonowym w Białymstoku rozpoczęło się postępowanie z wniosku policji o ukaranie 29 osób, kibiców Jagiellonii Białystok, obwinionych o wznoszenie okrzyków obrażających premiera Donalda Tuska i zakłócanie porządku w miejscu publicznym.

17 maja 2011 roku kibice demonstrowali przed Podlaskim Urzędem Wojewódzkim w Białymstoku. Trwała tam wtedy konferencja prasowa poświęcona tematowi zamknięcia białostockiego stadionu na meczach Jagiellonii. Wnioskowała o to policja.

Kibice na decyzję o zamknięciu części stadionu transparenty: „Możecie zamykać nam stadiony, lecz nigdy nie zamkniecie nam ust” oraz „Zamknijcie jeszcze dyskoteki, galerie i szkoły, niech nie będzie niczego”. Krzyczeli różne hasła, m.in. pod adresem premiera Tuska („Donald, matole, twój rząd obalą kibole”).

W czwartek rozpoczęło się sądowe postępowanie wobec 29 obwinionych. Policja zarzuciła im demonstracyjne okazywanie lekceważenia konstytucyjnym organom RP poprzez wykrzykiwanie obraźliwego hasła dotyczącego prezesa Rady Ministrów oraz zakłócanie spokoju i porządku publicznego „krzykiem i hałasem”.

Na wniosek stowarzyszenia kibiców Jagiellonii „Dzieci Białegostoku” w sprawie wypowiedziała się kilka miesięcy temu Helsińska Fundacja Praw Człowieka. W jej ocenie, w przedmiotowej sprawie należy rozważyć, czy „nie doszło do utworzenia się tzw. zgromadzenia spontanicznego”.

„W konsekwencji oznaczałoby to, że grupa kibiców głośno i publicznie wyrażająca negatywną opinię o decyzji dotyczącej zamknięcia części stadionu korzystała z prawa gwarantowanego przez art. 57 Konstytucji” – napisano w udostępnionym stanowisku Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

Fundacja ma też wątpliwości, co do stosowania w tej sytuacji zapisów kodeksu wykroczeń, mówiących o karaniu za zakłócenie spokoju czy porządku publicznego krzykiem czy hałasem, wobec osób zajmujących stanowisko w istotnej dla siebie sprawie.

W ocenie fundacji, takie zachowanie należy uznać nie za bezpodstawne naruszenie porządku publicznego, ale za „przejaw partycypacji obywateli w życiu publicznym”.

„Przyjęty przez zgromadzonych sposób wyrażenia opinii – skandowanie haseł oraz prezentowanie przygotowanych plakatów – bezpośrednio po wydarzeniu i w reakcji na podjęte decyzje, powinien być w demokratycznym państwie prawa tolerowany” – uznała fundacja.

PAP/RIRM

drukuj