fot. Nasz Dziennik/Mateusz Marek

K. Szczerski: Szczyt UE dot. polityki imigracyjnej łamie unijne procedury

Szczyt UE poświęcony polityce imigracyjnej łamie unijne procedury i formalne procesy decyzyjne; ma on spowodować wytworzenie nacisku przed formalnymi rozmowami na ten temat zaplanowanymi przez Radę Europejską – uważa szef gabinetu prezydenta Krzysztof Szczerski.

Przywódcy kilkunastu państw unijnych zjechali w niedzielę na miniszczyt do Brukseli, żeby rozmawiać o dzielącym UE od lat problemie migracji. Choć faktyczny napływ migrantów do Wspólnoty spadł, sprawa na nowo wywołuje napięcia polityczne.

Polska i kraje Grupy Wyszehradzkiej postanowiły nie brać udziału w spotkaniu. Premier Mateusz Morawiecki mówił w czwartek, że nie należymy do klubu przyjaciół relokacji. Rozwiązanie to mające dzielić uchodźców pomiędzy państwa UE od lat uniemożliwia „28” porozumienie się ws. reformy systemu azylowego. Z udziału w miniszczycie, którego gospodarzem jest szef KE Jean-Claude Juncker, zrezygnowały również: Estonia, Litwa, Łotwa, Cypr, Portugalia, Rumunia, Irlandia i Wielka Brytania.

„Szczyt UE po raz kolejny łamie unijne procedury i formalne procesy decyzyjne. Sytuacja musi być szczególna, tym bardziej, że niedługo ma odbyć się zwołana formalnie Rada Europejska poświęcona imigracji. Procedurę nadzwyczajną stosuje się, kiedy grupa państw chce wymusić na pozostałych decyzję podporządkowaną swoim wąskim interesom” – podkreślił Krzysztof Szczerski w niedzielnym wywiadzie dla portalu wPolityce.pl.

Jego zdaniem, „szczyt ma służyć wytworzeniu momentu politycznego nacisku zanim zasiądzie się do formalnych rozmów”.

„Jest robiony po to, żeby dynamice decyzyjnej narzucić swój punkt widzenia” – zauważył szef gabinetu prezydenta.

Zwrócił też uwagę, że szczyt odbywa się w momencie szczególnej sytuacji politycznej w Niemczech, „gdzie doszło do bardzo poważnego pęknięcia w partii rządzącej na tle imigracji”.

„Szczyt ma dać paliwo wewnętrzne Angeli Merkel, żeby mogła utrzymać swój rząd i zachować koalicję rządzącą w Niemczech” – powiedział Krzysztof Szczerski.

Jego zdaniem, „szczyt jest organizowany z punktu widzenia partykularnego interesu Niemiec”.

„Pani kanclerz chce go wykorzystać do wewnętrznej rozgrywki politycznej” – podkreślił. Jak dodał, także prezydent Francji Emmanuel Macron chce wykorzystać szczyt, „żeby po raz kolejny napiętnować kraje, które myślą inaczej niż on”.

„Każdy z inicjatorów szczytu chce wyciągnąć z niego partykularne korzyści dla siebie. Nie będą to jednak wspólne korzyści dla Europy” – ocenił szef gabinetu prezydenta.

Krzysztof Szczerski zapewnił, że „stanowisko Polski jest konsekwentne”.

„Jest takie, jakiego chcą Polacy. Polska wypełnia wszystkie swoje obowiązki związane z polityką imigracyjną” – zadeklarował.

Szczerski zauważył, że Polska tak samo jak kraje południa Europy jest państwem granicznym Unii, ma 1200 kilometrów zewnętrznej granicy UE.

„Polska jest odpowiedzialna za tę granicę i realizujemy jej ochronę. Nie domagamy się dodatkowych środków na ochronę granicy. Nie wymuszamy dodatkowych koncesji na naszą rzecz, ale uczciwie wypełniamy swój obowiązek na rzecz całej Unii. Pragniemy, aby wszystkie kraje tak jak Polska wywiązywały się ze swoich obowiązków. Jeżeli są kraje, które nie radzą sobie ze zwiększoną presją imigracyjną na ich granice jesteśmy gotowe je wspierać w tych działaniach” – dodał prezydencki minister.

Przypomniał, że Polska wysyła Straż Graniczną do krajów południa Europy i jest gotowa ponosić koszty wspólnej polityki imigracyjnej.

„Nie zgadzamy się jednak, żeby wbrew prawom człowieka przesyłać siłą imigrantów i relokować ich tam, gdzie nie chcą przebywać. Nie ma naszej zgody na przymusowe przemieszczanie ludzi na terytorium Europy wbrew ich woli. Od początku kryzysu ukraińskiego nikt nie wsparł Polski w ochronie zewnętrznej granicy UE. Polska opanowała wszystkie problemy i zagrożenia własnymi siłami” – dodał szef gabinetu prezydenta.

PAP/RIRM

drukuj