InPost nie zatrudni na etaty?

InPost – operator wybrany przez rząd nie gwarantuje stałego zatrudnienia w liczbie deklarowanej w przetargu. Według wcześniejszych informacji, firma miała zatrudniać na etacie, co najmniej osiem osób. Teraz twierdzi, że to pomyłka – informuje jeden z dzienników.

Rząd, mimo zapewnień o walce z umowami śmieciowymi, w przetargu nie zastrzegł wymogu określonej liczby zatrudnienia na etatach. Poczta Polska, która przegrała z InPost-em, jako jedna z niewielu firm w 95 proc. zatrudnia pracowników na etatach.

Dziś w Sejmie politycy Prawa i Sprawiedliwości pytali ministra administracji i cyfryzacji o sytuację Poczty Polskiej S.A. i jej przyszłość w obliczu konkursu na operatora wyznaczonego – informuje poseł Krzysztof Tchórzewski.

– Rząd PO-PSL był w kontaktach ze związkami zawodowymi, mówił, że będzie walczył z umowami śmieciowymi. Tymczasem, jeśli chodzi o rynek i o staranie się o operatora wyznaczonego, okazuje się, że niektóre prywatne firmy zatrudniają ludzi nawet w 80 proc. metodą sezonową, na umowy o dzieło albo na zlecenie. A pani minister Magdalena Gaj ogłosiła, że w tym przetargu na operatora wyznaczonego nie będzie postawionego warunku zatrudnienia choćby pewnej grupy, np. 70 proc. ludzi zatrudnionych do tej pracy na etatach. Takiego warunku nie będzie. Taka postawa wskazuje, że państwo polskie, kierowane przez PO-PSL, stale oszukuje ludzi – mówi poseł Krzysztof Tchórzewski.

Warszawski Sąd Okręgowy ma się dziś rozstrzygnąć, kto będzie przynosił listy od rządu, wojewodów oraz urzędników. O kontrakt warty 33 mln zł ubiegają się Poczta Polska i firma InPost. Przetarg wygrała firma InPost, jednak wybór został zaskarżony nie tylko przez Pocztę Polską, ale także Urząd Zamówień Publicznych.


TV Trwam News/RIRM

drukuj