fot. flickr.com

Dr Jan Wiśniewski: Rząd w Syrii nie patrzy już na ilość ofiar

Obecna sytuacja w Syrii jest bardzo dynamiczna. Trwa ofensywa sił rządowych nie tylko przeciwko tzw. Państwu Islamskiemu, ale także siłom związanym z demokratyczną Syrią – wyjaśnił dr Jan Wiśniewski. Podkreślił też, że upadek tzw. Państwa Islamskiego jest już tylko kwestią czasu.

Walka o Aleppo w północnej Syrii jest już niemal rozstrzygnięta na korzyść wojsk rządowych, wspieranych przez siły rosyjskiego lotnictwa.

– Obecna sytuacja w Syrii jest bardzo dynamiczna. Trwa ofensywa sił rządowych nie tylko przeciwko tzw. Państwu Islamskiemu, ale także siłom związanym z demokratyczną Syrią, która miała być opozycyjna wobec rządu. Bitwa o Aleppo jest właściwie zwycięska dla sił rządowych, wspieranych przez rosyjskie lotnictwo. Ten konflikt w północnej Syrii idzie w stronę rozwiązania siłowego – wyjaśnił dr Jan Wiśniewski.

Siły rządowe mają przewagę dzięki wsparciu Rosji. Baszszar al-Asad jest zdeterminowany, by opanować północną część kraju i nie zważa już na liczbę ofiar.

– Gdyby nie pomoc rosyjska, reżim Baszszara al-Asada już by upadł. Rosjanie przez swoją pomoc dodali nie tylko pewności militarnej, ale także podniośli morale armii. Siły rządowe i rosyjskie nie patrzą już na ofiary. Osoby, które nie uciekły z Aleppo są dla nich zwolennikami opozycji. Damaszek nie patrzy już na liczbę ofiar. Celem jest zdobycie miasta i pacyfikacja północnej Syrii – podkreślił.

Dr Jan Wiśniewski wskazał, że rozpoczął się już czas upadku tzw. Państwa Islamskiego.

– Prezydent-elekt Donald Trump zapowiedział, że będzie dążył do całkowitego zlikwidowania Państwa Islamskiego. Czas Państwa Islamskiego jest raczej policzony. Jest to jednak dopiero początek końca. Przegrywając w Syrii i Iraku, rozproszą się i rozpoczną innego rodzaju działalność, co będzie groźne również dla Europy – powiedział.

Konflikt w Syrii jest okazją do realizacji własnych interesów przez Rosję, Chiny i Turcję.

– Konflikt w Syrii jest niebezpieczny dla szeroko pojętej społeczności międzynarodowej. Są jednak gracze, którzy chcą wyciągnąć z niego korzyści. Są to Rosja, po części Turcja i Chiny. Wszyscy stoją w opozycji do Stanów Zjednoczonych. Gra o wpływy na Bliskim Wschodzie toczy się m.in. w Syrii. To również konflikt zastępczy między sunnitami a szyitami – wyjaśnił.

RIRM

drukuj