fot. flickr.com

Białoruś: aktywiści zastopowali maszyny budowlane w Kuropatach

Białoruscy aktywiści opozycyjni doprowadzili w poniedziałek w Kuropatach, miejscu kaźni ofiar represji politycznych z czasów stalinowskich, do przerwania rozpoczętych tam prac z użyciem maszyn budowlanych. Sprzęt ten miał być użyty do przygotowania terenu pod budowę pomnika pamięci ofiar.

Do Kuropat przyjechały rano m.in. koparki i ciężarówki. Robotnicy zaczęli kopać rów, jednak aktywiści zaprotestowali.

„Wszystkie prace powinny być wykonywane ręcznie, ponieważ mogą się tam znajdować kości zabitych” – powiedział opozycyjny polityk Pawieł Siewiaryniec reporterowi Radia Swaboda. Użycie sprzętu budowlanego nazwał „szaleństwem”.

Robotnicy wyjaśnili, że w ramach przygotowania terenu do budowy pomnika mają wykopać m.in. rów do odprowadzania wody, a także wytyczyć ścieżkę prowadzącą do centralnej części nekropolii.

Aktywiści próbowali nie dopuścić do kontynuowania prac. M.in. Siewiaryniec próbował zablokować jedną z maszyn, stając jej na drodze.

Ostatecznie obie strony ustaliły, że prace zostaną przerwane, a we wtorek od godz. 10.00 rano aktywiści zaczną samodzielnie kopać rów.

W sierpniu władze poinformowały o rozstrzygnięciu konkursu na pomnik, który ma stanąć w Kuropatach. Według zalecenia prezydenta Alaksandra Łukaszenki na terenie nekropolii ma powstać oficjalne upamiętnienie – „narodowy memoriał”.

W Kuropatach spoczywają ofiary represji stalinowskich, zgładzone przez NKWD w Mińsku. W ciągu minionych trzech dekad w Kuropatach powstał „ludowy memoriał”, ofiary są upamiętniane drewnianymi krzyżami umieszczanymi tu przez organizacje społeczne i aktywistów.

Państwo jak dotąd nie utworzyło w Kuropatach oficjalnego memoriału, chociaż na uroczysku i wokół niego znajdują się tablice z informacją, że jest to zabytek i miejsce kaźni ofiar represji politycznych.

Według szacunków badaczy w Kuropatach może spoczywać nawet 250 tys. osób, zgładzonych przez władze sowieckie w latach 30. i 40. XX wieku.

PAP/RIRM

drukuj