fot.PAP

NIK: Rządowa wyprawka nie dotarła do wszystkich uczniów

Najwyższa Izba Kontroli zbadała szczegółowo wykorzystanie funduszy na „Wyprawkę Szkolną” dofinansowującą podręczniki i pomoce dla dzieci z woj. świętokrzyskiego. „Wyniki są zatrważające” – informuje Nasz Dziennik.

Opisany przypadek dotyczy Ziemi Świętokrzyskiej, jednak można powiedzieć, że problem ma skalę ogólnopolską – zaznacza Katarzyna Mastalerz-Jakus z Fundacji Rzecznik Praw Rodziców.

– Mówię na podstawie tych telefonów, które odbieraliśmy od końca lipca przez cały sierpień i do połowy września, czyli przez niespełna dwa miesiące. Mieliśmy w tym okresie ponad tysiąc konsultacji. To były telefony i maile, które przychodziły z całej Polski. To nie dotyczyło tylko jednego województwa, to nie jest problem lokalny – podkreśla Katarzyna Mastalerz-Jakus.

Pomocą w uzyskaniu dofinansowania często zainteresowane były rodziny wielodzietne, w trudnej sytuacji życiowej. Zadanie, które należało do ministerstwa wykonywała Fundacja Rzecznik Praw Rodziców. To ona przeprowadziła pełną kampanię informacyjną.

Mimo to NIK przyczynę niepowodzenia programu upatruje głównie po stronie gmin i szkół. Wina leży też wyżej – zauważa Katarzyna Mastalerz-Jakus. Ze strony ministerstwa nie poszła pełna informacja o tym, na jakich warunkach ten program rządowy funkcjonuje – tłumaczy.

– Jedna rzecz to niedoinformowanie urzędników – to podstawowy błąd. Drugą rzeczą, która ujawniła się przy obsłudze naszej infolinii związanej z informowaniem o rządowym programie „Wyprawka Szkolna”, to niestety mentalność „urzędnika – rewizora”. Urzędnik podejmując jakąś decyzję, działa w oparciu o informacje (w tym wypadku dość szczątkowe) wysyłane od urzędnika będącego nad nim, ale nie sięga do podstawy prawnej. Z naszych telefonów wynikało, że urzędnicy nie znają podstawy prawnej w oparciu o którą podejmują decyzję. To rozporządzenie liczy raptem 6 stron – mówi członkini Fundacji.

Rodziny, które nie otrzymały dofinansowania, nie mogą już wziąć udziału w programie. Nie ma szans; pieniądze zostały już wydatkowane, decyzje w gminach podjęto, a na poziomie rozporządzenia nie ma ścieżki odwoławczej – informuje Katarzyna Mastalerz-Jakus.

RIRM

drukuj