fot. A. KRUCZEK

29 ton prezentów

Już po raz 14. w ramach akcji „Polacy – Rodakom” udało się zebrać więcej świątecznych prezentów dla Kresowian żyjących za wschodnią granicą niż rok wcześniej

Rozpoczęta w 1999 r. od dwustu paczek akcja przybrała już masowy charakter. Choinkowe prezenty trafią do Polaków z Ukrainy, Białorusi i Litwy.

– W czasie nieco ponad miesiąca udało nam się zebrać dary, z których zrobiliśmy 1890 paczek, a każda waży przeciętnie 15 kg, czyli to nam daje prawie 29 ton – podsumowuje zbiórkę senator Stanisław Gogacz, pomysłodawca i organizator akcji.

Dary trafią do polskich konsulatów we Lwowie i Łucku na Ukrainie oraz Brześciu na Białorusi.

Ale żeby takie ilości prezentów zebrać, trzeba było dużego zaangażowania wielkiej liczby osób i instytucji z Lubelszczyzny i całej Polski, a nawet z Paryża. Zbierali je i pakowali uczniowie.

Jak mówi Maria Tyszkiewicz z biura senatorskiego Gogacza, po artykule w „Naszym Dzienniku” informującym o akcji dary posypały się dosłownie z całej Polski.

W każdej paczce, a w czasie uroczystości otworzono jedno wybrane na chybił trafił pudełko z biało-czerwoną wstęgą, znajdują się średnio 2-3 książki z polską literaturą, jedna zabawka przytulanka, bo organizatorzy zakładają, że paczki trafiają do rodzin z dziećmi, jest opłatek, list z życzeniami świątecznymi i przede wszystkim słodycze i produkty spożywcze o długim okresie przydatności. Wszystko polskie i dobrej jakości.

– Zawartość paczek jest bardzo ważna, ale z naszych obserwacji wynika przede wszystkim jedno –że każda taka paczka jest znakiem więzi pomiędzy Polakami w Polsce a Polakami poza Polską i choćby tam było jedno ciasteczko, to zawsze najważniejszy będzie ten znak więzi – podkreśla konsul Krzysztof Sawicki z Łucka na Wołyniu. – Z dumą powiem, że moi znajomi Ukraińcy przyznają, że czasem nam po prostu zazdroszczą, że my tak się trzymamy razem – dodaje.

Od kilku lat jednym z punktów rozdzielających paczki na Ukrainie stała się parafia w Gródku Jagiellońskim, której proboszczem jest ks. dziekan Michał Bajcar.

– Staram się, żeby te paczki docierały aż do Zbrucza na Podole – zapewnia ks. Bajcar. – Zwykle większość tego rodzaju akcji obejmuje Lwów i jego peryferie, a przecież Polacy mieszkają także poza Lwowem, jak Ukraina długa i szeroka. Na Białorusi, Ukrainie i w Rosji my jesteśmy mniejszością, ale jeśli wziąć pod uwagę świątynie rzymskokatolickie, to w nich jesteśmy większością, dlatego w naszych kościołach w większości zachowuje się język i liturgię polską, bo ludzie modlą się i pragną mówić po polsku – tłumaczy kapłan.

Okazuje się, że w mieście Izmaił za Odessą, leżącym w znanych z poezji Adama Mickiewicza stepach akermańskich, Polacy specjalnie nieśli paczki z biało-czerwoną flagą otrzymane w ramach akcji „Polacy – Rodakom” przez całe miasto, a potem w miejscowej prasie ukazał się artykuł, że Polacy pamiętają o swoich rodakach z tak odległych stron.

– Jako kapłan obsługujący wiele miejscowości chodzę po kolędzie i proszę mi wierzyć, pudełka z tą biało-czerwoną tasiemką po paczkach z poprzednich lat ludzie przechowują, czasem coś w nich trzymają, ale nie wyrzucają – opowiada ks. Michał Bajcar. – Gdy rozwożę te paczki, często ludzie proszą, żebym im otworzył. I później taka starsza pani bierze coś z tej paczki do ręki i mówi z przejęciem: a to polskie, bardzo dziękuję – dodaje.

Adam Kruczek, Lublin

drukuj