fot. nawokandzie.ms.gov.pl

Warszawa: protest pracowników sądów i prokuratur ws. podwyżki

W południe przed Kancelarią Prezesa Rady Ministrów rozpoczął się protest pracowników sądów i prokuratur z całej Polski. Ich głównym postulatem jest wzrost wynagrodzeń o 10 proc. Jak podkreślają, ze względu na niskie zarobki tylko w ostatnich latach z sądów odeszło ponad 13,5 tys. osób.

Domagają się od rządu zmiany stanowiska dotyczącego zamrożenia w przyszłym roku płac w tzw. budżetówce.

Edyta Odyjas, przewodnicząca Międzyzakładowej Organizacji Związkowej NSZZ „Solidarność” Pracowników Sądownictwa, zauważa, że resort sprawiedliwości proponował 2 proc. wzrost wynagrodzeń. Przeciwne temu jest Ministerstwo Finansów. Strona społeczna podkreśla jednak, że taki wzrost uposażeń jest nie do przyjęcia.

– Mamy żądanie 10 proc. wzrostu wynagrodzenia. Dwa procent to jest 70 zł brutto, co na rękę daje pracownikowi około 40 zł. Jest to nie do przyjęcia, dlatego, że przez osiem lat mieliśmy zamrożone płace. Przez dwa ostatnie lata Ministerstwo Sprawiedliwości znalazło jakieś pieniądze na to, by je przeznaczyć na drodze wynagrodzeń, ale tak naprawdę to była kropla w morzu, gdyż w dalszym ciągu około 90 proc. pracowników w sądach – mówimy tutaj o trzech grupach zawodowych: asystentów, innych pracowników i urzędników – zarabia poniżej 3 tys. zł brutto, czyli większość tych pracowników zarabia na rękę około 1600, 1400 zł– zaznacza Edyta Odyjas.

Związkowcy zachęcają tych, którzy nie zdecydowali się wybrać dziś do stolicy, aby wzięli dzień wolny i oddali krew.

Zwrócili się też do prezesów sądów, by o godz. 12, kiedy w stolicy zacznie się protest, umożliwili pracownikom przerwy wynikające z Kodeksu pracy.

RIRM

drukuj