fot. PAP

PlusLiga. Skra nie obroni tytułu, Trefl w wielkim finale!

Siatkarze PGE Skry Bełchatów nie obronią tytułu mistrza Polski. W czwartym półfinałowym spotkaniu PlusLigi podopieczni Miguela Angela Falaski ulegli na wyjeździe Lotosowi Trefl Gdańsk 2:3 (26:24, 25:27, 22:25, 25:21, 13:15) i w rywalizacji do trzech zwycięstw przegrali 1:3. W wielkim finale krajowych rozgrywek żółtoczarni zmierzą się z Asseco Resovią Rzeszów.


Dla podopiecznych Miguela Angela Falaski było to spotkanie z cyklu „być albo nie być”. Ewentualna porażka mistrzów Polski w Ergo Arenie sprawiłaby bowiem, że rywalem Asseco Resovii Rzeszów w walce o złote medale będzie Lotos Trefl Gdańsk. Z kolei w przypadku zwycięstwa Skry o ostatecznym awansie do finału PlusLigi zadecydowałby piąty mecz, tym razem rozegrany w Bełchatowie.

I set

Inauguracyjna odsłona spotkania rozpoczęła się od wyrównanej, twardej walki z obu stron. Przy grze punkt za punkt nieznacznie lepsi byli bełchatowianie, którzy za sprawą asa serwisowego w wykonaniu Mariusza Wlazłego prowadzili na pierwszej przerwie technicznej (7:8). Z czasem do głosu zaczęli dochodzić również zawodnicy Andrei Anastasiego. Skuteczne akcje Bartosza Gawryszewskiego w połączeniu z pojedynczym blokiem Sebastiana Schwarza na Nicolasu Marechalu spowodowały, że gospodarze uzyskali trzy oczka zapasu (16:13). Z takiego obrotu sprawy żółto-czarni nie cieszyli się jednak zbyt długo, bowiem już po chwili do remisu doprowadził Facundo Conte (18:18). Od tego momentu kibice zgromadzeni w Ergo Arenie znów byli świadkami ostrej wymiany ciosów, prowadzenie przechodziło z rąk do rąk, a o ostatecznym rozstrzygnięciu zadecydowała gra na przewagi (19:20, 22:21, 23:24). W niej większym opanowaniem wykazali się mistrzowie Polski, zwyciężając 26:24.

II set

Druga partia początkowo miała podobny przebieg. Tym razem na pierwszą regulaminową przerwę zespoły schodziły przy nieznacznym prowadzeniu gdańszczan (8:7). W kolejnych minutach dominacja Trefla zaczęła się coraz bardziej uwidaczniać. Nierówna postawa Skry oraz świetna dyspozycja w ataku duetu Murpy Troy – Sebastian Schwarz dały gospodarzom czteropunktową przewagę (13:9). Wówczas do odrabiania strat przystąpili bełchatowianie, którzy przy zagrywce Michała Winiarskiego błyskawicznie doprowadzili do wyrównania (13:13). W dalszej fazie seta spotkanie przypominało swego rodzaju sinusoidę; podopieczni Andrei Anastasiego znów odskoczyli na trzy oczka, dzięki dobrym serwisom w wykonaniu Marco Falaschiego, po czym do kolejnego remisu doprowadzili goście, a właściwie Andrzej Wrona (18:18). Taki obrót zdarzeń sprawił, że o rezultacie tej odsłony zadecydowała emocjonująca końcówka, w której więcej zimnej krwi zachowali zawodnicy z Pomorza (27:25). Gdańszczanie zwycięstwo w drugim secie zawdzięczają jednak nie tyle własnej dobrej grze, ile licznym – niewymuszonym – błędom mistrzów Polski, albowiem zepsute zagrania Karola Kłosa, Nicolasa Uriarte czy Facundo Conte sprawiły, że wynik meczu pozostawał sprawą otwartą.

III set

Będący na fali Trefl z wielkim animuszem przystąpił do trzeciej odsłony. Gospodarze bowiem od stanu 2:4, kiedy w polu serwisowym pojawił się Mateusz Mika, zdobyli sześć punktów z rzędu i w dalszej części seta spokojnie kontrolowali przebieg wydarzeń na parkiecie (8:4, 13:9). Nadzieje w serca bełchatowskich siatkarzy wlały dopiero udane akcje w ataku Wojciecha Włodarczyka, kiedy dystans pomiędzy zespołami zmniejszył się do dwóch oczek (16:14). Wyraźnie zaskoczeni takim obrotem sprawy gdańszczanie zaczęli popełniać coraz więcej prostych błędów, w efekcie czego, po skutecznych zbiciach Srećko Lisinaca oraz autowym uderzeniu Sebastiana Schwarza na tablicy świetlnej pojawił się remis (20:20). W końcówce jednak podopieczni Andrei Anastasiego otrząsnęli się z chwilowego letargu i za sprawą punktowej zagrywki w wykonaniu Wojciecha Grzyba rozstrzygnęli trzecią partię na swoja korzyść (25:22), tym samym obejmując prowadzenie w całym meczu 2:1.

IV set

Czwarta część spotkania nie rozpoczęła się po myśli gospodarzy. Rywale, wykorzystując dobrą dyspozycję w ataku Mariusza Wlazłego oraz Michała Winiarskiego, wypracowali cztery oczka zapasu (1:5). Wówczas o czas dla swojego zespołu poprosił Andrea Anastasi. Krótka przerwa pozytywnie wpłynęła na jego podopiecznych, gdyż gdańszczanie zaczęli zdecydowanie mądrzej grać w każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła i po udanej kontrze w wykonaniu Bartosza Gawryszewskiego wysunęli się na minimalne prowadzenie (7:6). Chwilę później ich przewaga wzrosła do trzech punktów, gdy skutecznymi akcjami popisywał się Murphy Troy (13:10). Zawodnicy Miguela Angela Falaski nie zamierzali jednak tanio sprzedać skóry – dzięki szczęśliwie wygranej przepychance na siatce przez Wojciecha Włodarczyka najpierw doprowadzili do wyrównania (15:15), a następnie dość nieoczekiwanie, po asie serwisowym Nicolasa Marechala, odskoczyli przeciwnikom na dwa oczka (16:18). Jak się później okazało bełchatowianie nie wypuścili już tego prowadzenia z rąk, zdecydowanie wygrywając do 21. Seta zakończył Wojciech Grzyb, posyłając zagrywkę w aut.

V set

Tie-break od początku przebiegał pod zdecydowane dyktando siatkarzy z Pomorza. Znakomita postawa w polu serwisowym Bartosza Gawryszewskiego oraz Murphy’a Troy’a pozwoliła gdańszczanom uzyskać bezpieczne prowadzenie (5:2). Trzy oczka przewagi podopieczni Andrei Anastasiego utrzymali do zmiany stron, po zepsutej zagrywce Facundo Conte (8:5). Kiedy skutecznie na lewym skrzydle zaatakował Mateusz Mika, dystans pomiędzy zespołami wzrósł do czterech punktów (11:7) i w tym momencie Trefl był już tylko o mało krok od zwycięstwa w decydującym secie. Zagrywka w siatkę Nicolasa Uriarte dała żółto-czarnym pierwszą piłkę meczową (14:10), ale obronił ją przesuniętą „krótką” Andrzej Wrona. Kolejne dwie akcje również należały do bełchatowian, którzy dzięki udanym zagraniom Facundo Conte zbliżyli się do rywali na jedno oczko (14:13). Gdańszczanie na więcej jednak gościom nie pozwolili, a atak blok-aut w wykonaniu Mateusza Miki (15:13) pozwolił im cieszyć się z wygranej w całym meczu i co za tym idzie – z awansu do wielkiego finału PlusLigi.

***

Lotos Trefl Gdańsk PGE Skra Bełchatów 3:2
(24:26, 27:25, 25:22, 21:25, 15:13)

Stan rywalizacji (do 3 zwycięstw): 3:1 dla Trefla

Awans: Lotos Trefl Gdańsk

MVP: Murphy Troy (Trefl)

Trefl: Marco Falaschi (3), Murphy Troy (24), Wojciech Grzyb (6), Bartosz Gawryszewski (11), Mateusz Mika (12), Sebastian Schwarz (14), Piotr Gacek (libero) oraz Przemysław Stępień, Damian Schulz i Mateusz Czunkiewicz

Skra: Nicolas Uriarte (4), Mariusz Wlazły (22), Karol Kłos (3), Andrzej Wrona (4), Facundo Conte (8), Nicolas Marechal (5), Ferdinand Tille (libero) oraz Aleksa Brdović, Srećko Lisinac (8), Michał Winiarski (7), Wojciech Włodarczyk (8) i Kacper Piechocki (libero)

Sport.RIRM

drukuj