fot. PAP

LM. Skra bez litości, podopieczni Falaski zdeklasowali mistrzów Włoch

Siatkarze PGE Skry Bełchatów zaskakująco łatwo uporali się na obcym terenie z włoskim Cucine Lube Banca Marche Treia, wygrywając 3:0 (25:22, 25:19, 25:13) w pierwszym meczu I rundy fazy playoff Ligi Mistrzów. Dzięki temu podopieczni Miguela Angela Falaski do awansu potrzebują tylko dwóch wygranych setów.


Mistrzowie Polski do dzisiejszego spotkania przystąpili niemal w optymalnym składzie. W podstawowej „szóstce” nie znalazł się jedynie Michał Winiarski, który w ostatnim czasie zmagał się z urazem. Jego miejsce zajął Francuz Nicolas Marechal.

I set

Początek inauguracyjnej odsłony meczu należał do mistrzów Włoch, którzy dzięki dobrej postawie Giulio Sabbiego na pierwszej przerwie technicznej uzyskali trzy oczka zapasu (8:5). Z czasem do głosu zaczęli dochodzić również bełchatowianie. Błyskotliwe rozegranie Nicolasa Uriarte w połączeniu ze skutecznymi zbiciami Mariusza Wlazłego oraz Facundo Conte pozwoliły polskiej drużynie szybko doprowadzić do remisu (10:10). Od tego momentu byliśmy świadkami zaciętej rywalizacji, a żadna ze stron nie mogła wypracować sobie bezpiecznej przewagi (14:14, 18:18). Gra punkt za punkt trwała aż do stanu 22:21. Wówczas podopieczni Miguela Angela Falaski popisali się serią czterech punktów z rzędu i przy zagrywce Karola Kłosa wygrali seta 25:22.

II set

Będący na fali mistrzowie Polski od mocnego uderzenia rozpoczęli zmagania w kolejnej partii. Po błędzie w ataku Simone Parodiego i pewnym zbiciu z prawego skrzydła w wykonaniu Mariusza Wlazłego, obie ekipy zeszły na pierwszą przerwę techniczną przy dwupunktowym prowadzeniu gości (6:8). W dalszej części seta Skra już tylko sukcesywnie powiększała przewagę, przewyższając swoich rywali niemal w każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła (10:13, 11:16). Bełchatowianie świetnie prezentowali się zwłaszcza w bloku, z którym nie mógł poradzić sobie choćby Alessandro Fei, a kiedy po raz kolejny pewnie ze środka uderzył Srećko Lisinac, losy tej partii były właściwie przesądzone (14:19). Końcówka nie przyniosła większych emocji, zawodnicy Miguela Angela Falaski spokojnie nadawali ton boiskowym wydarzeniom, ostatecznie zwyciężając różnicą sześciu oczek (19:25). Przysłowiową kropkę nad „i” postawił mocnym atakiem Mariusz Wlazły.

III set

Trzeci set, jak się później okazało ostatni, ponownie przebiegał pod wyraźne dyktando bełchatowian. Przy świetnej postawie Nicolasa Uriarte w polu serwisowym mistrzowie Polski szybko uzyskali wyraźną przewagę (2:8), którą potem spokojnie utrzymywali, kontrolując to, co działo się na parkiecie. Goście grali jak z nut, natomiast włoska ekipa z każdą upływającą minutą traciła wiarę w końcowy sukces. Na nic zdawały się zmiany dokonywane przez Alberto Giulianiego, a pojedyncze udane akcje w wykonaniu Giulio Sabbiego czy Dusana Bonacicia nie mogły w żaden sposób odwrócić losów spotkania. Kiedy skutecznie z lewego skrzydła zaatakował Facundo Conte na tablicy świetlnej widniał wynik 10:18 i stało się jasne, że Skra tego spotkania już nie przegra. Ostatnia prosta była jedynie formalnością. W efekcie drużyna prowadzona przez Miguela Angela Falaskę triumfowała w trzeciej partii 25:13, tym samym zapewniając sobie pewną wygraną w całym meczu 3:0.

***

Cucine Lube Banca Marche Treia PGE Skra Bełchatów 0:3
(22:25, 19:25, 13:25)

Cucine Lube: Michał Baranowicz (4), Giulio Sabbi (9), Marko Podrascanin (4), Dragan Stanković (3), Simone Parodi (7), Jiri Kovar (2), Hubert Henno (libero) oraz Natale Monopoli, Dusan Bonacic (1), Alessandro Fei (1) i Alessandro Paparoni

PGE Skra: Nicolas Uriarte (3), Mariusz Wlazły (13), Karol Kłos (5), Srećko Lisinac (7), Nicolas Marechal (10), Facundo Conte (16), Ferdinand Tille (libero) oraz Aleksa Brdović, Michał Winiarski i Kacper Piechocki (libero)


Wyniki dotychczas rozegranych spotkań I rundy fazy playoff LM:

Halkbank Ankara Biełogorie Biełgorod 3:1
(25:20, 20:25, 26:24, 28:26)

Tomis Constanta Lokomotiw Nowosybirsk 0:3
(21:25, 15:25, 20:25)

VfB Friedrichshafen Asseco Resovia Rzeszów 2:3 [relacja]
(25:19, 24:26, 25:20, 17:25, 15:17)

Sport.RIRM

drukuj