fot. PAP/EPA

Liga Mistrzów. Pierwsze zwycięstwo Liverpoolu z Realem od 15 lat, Bolognia z pierwszym golem w Lidze Mistrzów

W 5. kolejce piłkarskiej Ligi Mistrzów Liverpool na własnym terenie pokonał Real Madryt (2:0). Dla „The Reds” było to pierwsze zwycięstwo z „Królewskimi” od 15 lat. Dzięki temu angielski zespół ma komplet zwycięstw w Champions League. Niestety, w środowych starciach porażki odnosiły zespoły z polskimi bramkarzami w składzie – Bologna przegrała z Lille (1:2), a AS Monaco z Benficą (2:3). Z kolei Aston Villa Matty’ego Casha zremisowała z Juventusem (0:0).


10 marca 2009 roku po raz ostatni Liverpool zwyciężył z Realem Madryt (4:0). Wtedy to „The Reds” awansowali do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Od tamtej pory dominację w starciach tych drużyn prezentowali „Królewscy”, którzy wygrywali siedmiokrotnie (w tym dwukrotnie w finale Champions League), a raz zremisowali. Do środowego meczu to jednak Anglicy przystępowali w roli faworytów. Goście zmagają się bowiem z licznymi kontuzjami, a do tego w europejskich pucharach w czterech spotkaniach wywalczyli tylko sześć punktów. Natomiast podopieczni Arne Slota pewnie przewodzą zarówno w Premier League, jak i w Lidze Mistrzów.

Od początku meczu stroną przeważającą był Liverpool. Po jednej z akcji gospodarzy Raul Asencio musiał wybijać piłkę z linii bramkowej. Bardzo dobrze między słupkami spisywał się także Thibaut Courtois. Belg powstrzymywał swoich rywali do 52. minuty. Wtedy to Alexis Mac Allister wymienił podania z Conorem Bradley’em i wbiegł w okolice jedenastego metra. Następnie z około jedenastu metrów otworzył wynik spotkania. Po godzinie gry w polu karnym Anglików faulowany był Lucas Vasquez. Do wykonania stałego fragmentu gry podszedł Kylian Mbappe. Francuz przegrał jednak pojedynek z Caoimhinem Kelleherem. Niedługo potem „jedenastkę” zmarnował także Mohamed Salah. Egipcjanin zmylił golkipera, ale mimo to znacznie przestrzelił. Kropkę nad „i” postawił Cody Gakpo. Liverpool krótkim podaniem rozegrał rzut rożny. Po chwili centrę w „szesnastkę” posłał Andrew Robertson. Akcję głową zamknął właśnie Holender.

Dzięki zwycięstwu „The Reds” liderują tabeli Ligi Mistrzów z kompletem punktów, natomiast Real Madryt z sześcioma „oczkami” zajmuje ostatnią pozycję premiowaną awansem.

***

W środę swoje mecze rozegrały także drużyny, w których występują Polacy. Niezbyt dobrze dzień ten będzie wspominał Radosław Majecki, którego Monaco przegrało z Benficą Lizbona (2:3). Francuzi prowadzili po trafieniu Eliesse Ben Seghira, który z około dwóch metrów skutecznie zamknął podanie Aleksandra Golovina. Portugalczycy wyrównali po zmianie stron. Caio Henrique zbyt lekko odegrał głową do Majeckiego. Bramkarz późno odczytał intencje Brazylijczyka, przez co Vangelis Pavlidis zdążył uprzedzić Polaka i wyrównał stan rywalizacji. W 58. minucie gospodarze grali w osłabieniu po tym, jak Wilfried Singo został ukarany drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartką. Drużyna z Księstwa zdołała objąć prowadzenie po golu Soungoutou Magassy, ale pod koniec meczu była bezradna. W 84. minucie na listę strzelców wpisał się Arthur Cabral, a chwilę później trzy punkty Benfice zapewnił Zeki Amdouni. W obu przypadkach Angel Di Maria posyłał dośrodkowanie w okolice piątego metra, a jego zespołowi koledzy pokonywali Majeckiego uderzeniami głową.

***

Przegrała także Bologna w Łukaszem Skorupskim w składzie. W 44. minucie Stefan Posch popełnił błąd przy wybiciu piłki. Tę przejął zespół Lille. Jonathan David zagrał do Ngalayela Mukau. Jego pierwsza próba została zablokowana przez Polaka. Bramkarz był jednak bezradny wobec dobitki pomocnika. Włosi odpowiedzieli po zmianie stron. Charalampos Lykogiannis dośrodkował z rzutu wolnego na bliższy słupek. Jhon Lucumi wyprzedził obrońcę i został autorem pierwszego trafienia dla Bolognii w historii Ligi Mistrzów. Trzy minuty później lewą stroną przedarł się Mathias Fernandez-Pardo. Belg płasko zacentrował, a z bliskiej odległości dublet zdobył Mukau. Ostatecznie Lille wygrało 2:1. Cały mecz na ławce rezerwowych rozegrał Kacper Urbański.

***

Jedyny bezbramkowy remis w tej kolejce padł w Birmingham, gdzie Aston Villa podzieliła się punktami z Juventusem. W wyjściowym składzie gospodarzy pojawił się Matty Cash, który pozostał na placu gry do samego końca. Polak rozegrał bardzo dobre spotkanie w defensywie, odcinając od zagrań m.in. Kenana Yildiza. W ofensywie był już mniej widoczny, ale tam brylował Ollie Watkins. Brytyjczyka skutecznie powstrzymywał jednak Michele Di Gregorio. Najbliżej zdobycia gola był zespół gości. W 65. minucie Emiliano Martinez z linii bramkowej wybił próbę Francisco Conceicao. W kadrze Juventusu wciąż brakowało przechodzącego rehabilitację po kontuzji kolana Arkadiusza Milika.

***

Całe spotkanie na ławce rezerwowych przesiedział bramkarz Marcel Lotka. Mimo to może mieć on powody do zadowolenia ponieważ Borussia Dortmund pokonała Dinamo Zagrzeb 3:0. Pewne zwycięstwo niespodziewanie odniosła także Crvena Zvezda Belgrad, która ograła VfB Stuttgart aż 5:1. Dla mistrzów Serbii była to pierwsza zdobycz punktowa w bieżącej edycji Ligi Mistrzów. W podobnej sytuacji jest Sturm Graz, który na własnym terenie zwyciężył Gironę 1:0.

W Glasgow drużyna Celticu zremisowała z Club Brugge 1:1. Pierwszego gola gospodarze strzelili sobie sami – wymienili kilka podań pod własną bramką, nie dając rywalom dotknąć piłki przez kilkanaście sekund, tyle że to ostatnie zagranie, od Amerykanina Camerona Cartera-Vickersa do duńskiego bramkarza Kaspera Schmeichela, było niedokładne i piłka wtoczyła się do bramki. Z ławki rezerwowych gospodarzy mecz oglądał Maik Nawrocki, a gości – Michał Skóraś.

Niezwykły przebieg miał mecz PSV Eindhoven z Szachtarem Donieck w Holandii. Goście po pierwszej połowie prowadzili 2:0 i taki wynik utrzymywał się do 87. minuty. Mecz zakończył się jednak zwycięstwem gospodarzy. Decydującego gola zdobył w piątej doliczonej minucie Amerykanin Ricardo Pepi (3:2).

Sport.RIRM

drukuj