Premier idzie po Trybunał Konstytucyjny. Sejm poparł kandydaturę Macieja Berka
Sejm głosami koalicji rządzącej poparł kandydaturę Macieja Berka – do niedawna ministra w rządzie – na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Cała sprawa kończy się jednak wizerunkową porażką premiera. Brakuje dokumentów, które wskazywałyby, że Maciej Berek przez 10 lat wykonywał zawód radcy prawnego, a to wymóg formalny, by został sędzią.
W Sejmie Maciej Berek potrzebował 219 głosów, a otrzymał 226. Koalicjanci, choć wcześniej zgłaszali wątpliwości, czy minister z ich rządu powinien przeskoczyć do Trybunału, ostatecznie zagłosowali tak, jak oczekiwał tego od nich premier Donald Tusk.
– Maciej Berek jest tym, który przywróci Trybunał Polkom i Polakom – mówił Krzysztof Paszyk, przewodniczący KP PSL.
Z głosowania za kandydaturą Macieja Berka wyłamali się tylko nieliczni posłowie koalicji.
– Nie będę pięknoduchem w tej sprawie. Muszę we wrześniu mieć pewność, że nasi sędziowie wejdą do tego gmachu – powiedział Donald Tusk kilku dni temu, gdy na Campus Polska był pytany o podwójne standardy i polityczną kandydaturę do Trybunału.
Słowa te wskazywały wprost, że premier chce przejąć Trybunał. Dzisiaj w Sejmie wytknął mu to prezydencki minister Zbigniew Bogucki. Zwracając się bezpośrednio do szefa rządu, mówił, po co mu Maciej Berek w Trybunale.
– Żeby mieć swojego pretorianina, swoją prawą rękę w TK; człowieka, który ogarnie tych, którzy nie poradzili sobie i nie sprostali pana politycznym oczekiwaniom do tej pory w TK – podkreślił Zbigniew Bogucki.
Czy Polska ma być Donalda Tuska, jednej partii, niemieckich polityków czy TSUE⁉ Nie, Polska jest własnością Narodu!
I pan, jak zawsze przed niemieckimi kanclerzami, przed niemieckimi politykami, stanie na baczność i wykona to zadanie. Ale żeby wykonać to zadanie, potrzebny… pic.twitter.com/CRjOJtKdsJ
— Zbigniew Bogucki🇵🇱 (@BoguckiZbigniew) September 4, 2026
Premier od początku na sił, forsował kandydaturę Macieja Berka, udając, że jego minister nie ma nic wspólnego z polityką, i udając, że nie forsował wcześniej regulacji, które przewidywały kilkuletnią karencję dla polityków kandydujących do Trybunału. Przypomniał o tym w Sejmie poseł Marcin Józefaciuk, któremu bliżej do koalicji rządzącej.
– Nie kwestionuję wiedzy, doświadczenia i prawa do kandydowania Macieja Berka. Kwestionuję natomiast standard wyboru – wyjaśnił polityk.
To forsowanie na siłę kandydatury Macieja Berka zakończyło się dla premiera porażką wizerunkową.
– Zwróciłem się do wszystkich instytucji, które pana Berka zatrudniały – mówił Paweł Jabłoński, poseł z Rozwój Plus.
Poseł Paweł Jabłoński chciał sprawdzić, czy Maciej Berek spełnia wymóg formalny na sędziego Trybunału i przez 10 lat wykonywał zawód radcy prawnego. Kancelaria Senatu odpisała, że nie.
– Tak samo pisze mi biuro RPO, Rządowe Centrum Legislacji, Kancelaria Premiera. Panie premierze, nawet wy mi tak odpisaliście – podkreślił Paweł Jabłoński.
Macieja Berka bronił poseł Jarosław Urbaniak z Koalicji Obywatelskiej.
– To jest dokument z okręgowej izby radców prawnych w Warszawie – powiedział polityk.
Z dokumentu miało wynikać, że Maciej Berek przez 17 lat wykonywał zawód radcy prawnego.
– Wiecie państwo, z którego dnia i z której godziny jest to zaświadczenie? Z wczoraj z godz. 12.58 – wyjaśnił szef Kancelarii Prezydenta RP.
A to oznacza, że dokument pojawił się już po tym, jak kandydaturę Macieja Berka pozytywnie zaopiniowała sejmowa komisja. Zbigniew Bogucki podkreślił, że kandydat na sędziego musi wykazać, że wykonywał zawód.
– A tu nie ma właściwie żadnych dokumentów – wskazał.
Opozycja żądała pokazania umów zleceń, które mogłyby potwierdzać wersję Macieja Berka. Takich dokumentów nie zaprezentowano publicznie, choć Sławomir Ćwik z Centrum wolał zaklinać rzeczywistość.
– I dlatego tak się boicie, żeby tam byli fachowcy, żeby byli państwowcy – zaznaczył.
Aby Maciej Berek rozpoczął pracę w Trybunale, prezydent musi przyjąć od niego ślubowanie.
– Myślę, że dzisiaj ostatnią rzeczą, której potrzebuje TK, to jest kolejny polityk w Trybunale Konstytucyjnym – ocenił prezydent Karol Nawrocki.
Słowa głowy państwa wskazują, że chętnie powoła się na wątpliwości prawne, co do spełniania wymogów formalnych przez kandydata, by ślubowania nie przyjąć.
Szef KPRP @BoguckiZbigniew w Sejmie ⬇️ pic.twitter.com/rhDHxqfRfB
— Kancelaria Prezydenta RP (@prezydentpl) September 4, 2026
TV Trwam News




