fot. PAP/Bartłomiej Zborowski

Liga Mistrzów. Ambicja nie wystarczyła, Legia przegrała z Borussią

Po raz pierwszy w Lidze Mistrzów padło tak  wiele goli. W meczu piątej kolejki fazy grupowej najbardziej prestiżowych rozgrywek w Europie piłkarze Legii Warszawa przegrali na wyjeździe z Borussią Dortmund 4:8.


Bardzo ofensywnie usposobiona Legia rozpoczęła rywalizację z wicemistrzem Niemiec  od prowadzenia 1:0. Została jednak szybko skarcona za zbyt otwartą grę i błędy w obronie. Podopieczni Jacka Magiery co pewien czas odgryzali się swoim utytułowanym rywalom, co wystarczyło do strzelenia czterech bramek. Rywale zdobyli ich jednak aż osiem.

Bartosz Bereszyński, obrońca Legii Warszawa przyznał, że nigdy nie widział meczu na tym poziomie, w którym padłoby aż dwanaście goli.

– Na pewno było to szalone spotkanie, bo chyba nigdy nie oglądałem takiego, w którym padła taka ilość bramek. Nie wiem czy to nie jest jakiś rekord.

Jak zauważył obrońca, kluczowy dla wyniku tego meczu był moment, kiedy mistrzowie Polski stracili trzy gole w cztery minuty. Potem nie zdołali już zniwelować straty do Borussii.

– Wygrywamy 1:0, wydaje się, że fajnie wchodzimy w mecz, a tu za chwilę tracimy trzy bramki. Natomiast można być zadowolonym, że zareagowaliśmy pozytywnie i gdzieś tam złapaliśmy kontakt na 3:2. Później mamy wyśmienitą sytuację na 3:3, ale zamiast tego, po minucie tracimy bramkę na 4:2 i niestety potem już Dortmund miał kilkubramkową przewagę.

Teraz piłkarze Legii są już myślami przy konfrontacji ze Śląskiem Wrocław, bo żeby ponownie wystąpić w Lidze Mistrzów, trzeba najpierw wygrać Ekstraklasę. Jak zaznaczył obrońca Legii Jakub Czerwiński, to właśnie liga jest priorytetem Wojskowych.

– Na pewno jest dużo do poprawy i będziemy nad tym pracować. Mamy teraz taki okres, że już w niedzielę zagramy ze Śląskiem Wrocław i musimy jak najszybciej się zregenerować, bo dzisiaj trochę pobiegaliśmy.

Największym pozytywem związanym z występem Legii w Dortmundzie była jej gra w ofensywie, która zaowocowała czterema zdobytymi golami.

– Nie możemy być zadowoleni z tego, że straciliśmy aż osiem bramek, ale możemy być usatysfakcjonowani za to, że strzeliliśmy ich cztery takiemu zespołowi jak Borussia – podkreślił Bartosz Bereszyński.

Przygoda z europejskimi pucharami nie musi jednak kończyć się dla mistrzów Polski. Aby tak się stało, Legia musi w ostatnim spotkaniu ze Sportingiem Lizbona zdobyć komplet punktów.


Sport.RIRM

drukuj