fot. PAP/EPA

Formuła 1. Max Verstappen sięgnął po mistrzowski tytuł po raz czwarty z rzędu!

Holender Max Verstappen zapewnił sobie czwarty z rzędu i czwarty w karierze tytuł mistrza świata Formuły 1. Zdecydowały o tym wyniki Grand Prix Las Vegas, w kierowca Red Bulla zajął piąte miejsce. Zwyciężył Brytyjczyk George Russell, a podium uzupełnili Brytyjczyk Lewis Hamilton oraz Hiszpan Carlos Sainz.


Max Verstappen na torze w Las Vegas startował z piątego pola i zdołał przesunąć się na moment nawet na drugie miejsce. Gdy zjechał do alei serwisowej, wyprzedził go Lewis Hamilton, a później na torze nie był szczególnie zdeterminowany, aby bronić pozycji przed Carlosem Sainzem oraz drugim z kierowców Ferrari – Monakijczykiem Charlesem Leclerciem. Najważniejsze było bowiem dla niego to, aby skończyć zmagania przed Lando Norrisem. Brytyjczyk przed wyścigiem miał jeszcze szanse na walkę o tytuł. W Stanach Zjednoczonych musiał jednak zdobyć trzy punkty więcej niż Holender. To się nie udało, gdyż kierowca McLarena był szósty.

„O mój Boże, co za sezon! Cztery razy… Nigdy bym nie pomyślał, że to możliwe. Dzięki chłopaki! Było trochę trudniej niż w ubiegłym roku, ale daliśmy z siebie wszystko i udało się” – powiedział przez radio wzruszony Max Verstappen.

Teraz Lando Norrisowi pozostaje walka o wicemistrzostwo. W klasyfikacji kierowców naciska go bowiem Charles Leclerc. W tabeli dzieli ich 21 punktów.

W historii F1 tylko sześciu kierowców było mistrzami świata cztery razy lub więcej: po siedem tytułów mają Niemiec Michael Schumacher i Lewis Hamilton, pięć – Argentyńczyk Juan Manuel Fangio, a po cztery także Niemiec Sebastian Vettel i Francuz Alain Prost. Co najmniej cztery razy z rzędu, oprócz Verstappena, triumfowali tylko Schumacher (2000-04), Hamilton (2017-20), Fangio (1954-57) i Vettel (2010-13).

Nie zakończyła się jeszcze rywalizacja o tytuł mistrza świata konstruktorów. Obecnie na czele jest McLaren (608 pkt), ale szanse mają jeszcze Ferrari (584) i Red Bull (555).

Do końca trwającego sezonu pozostały jeszcze wyścigi o Grand Prix Kataru (1 grudnia) oraz Grand Prix Abu Zabi (8 grudnia).

PAP

drukuj