fot. PAP

Ekstraklasa. Pogrom w stolicy

Wisła w Warszawie zaczęła od poprzeczki i nieuznanej bramki, a skończyła z bagażem pięciu straconych bramek. Legia dzięki temu zwycięstwu umocniła się na prowadzeniu w tabeli i … pierwszy raz w sezonie wygrała z zespołem Franciszka Smudy.

Gospodarze już w siódmej minucie mogli wyjść na prowadzenie. Michał Żyro, – jak się potem okazało najlepszy zawodnik tego meczu – mając przed sobą tylko Michała Miśkiewicza nie zdobył bramki.

Wychowanek Legi zrehabilitował się bardzo szybko. Wykorzystując w 20. minucie podanie z głębi pola, zwiódł dwóch obrońców rywali i pokonał Miśkiewicza. Chwilę wcześniej gospodarze mieli sporo szczęścia, bo w poprzeczkę trafił Semir Stilic.

Goście nie zamierzali poddawać się bez walki, stwarzając coraz groźniejsze akcje. W 33. minucie do siatki stołecznego zespołu trafił Wilde-Donald Guerrier, ale sędzia Bartosz Frankowski nie uznał bramki z powodu pozycji spalonej haitańskiego pomocnika.

Kiedy wydawało się, że wiślacy otrząsnęli się i nawiążą równorzędną walkę, stracili drugiego gola. W podbramkowym zamieszaniu futbolówka trafiła do Michała Kucharczyka. Ten wykorzystał szansę i z kilku metrów trafił do bramki.
To jednak nie wszystko z pierwszej odsłony hitowego spotkania. Na przerwę gospodarze schodzili z trzybramkową przewagą. Tuż przed końcem pierwszej połowy Tomasz Brzyski dośrodkował z rzutu rożnego na głowę Tomasza Jodłowca, który podwyższył prowadzenie swojego zespołu.

Po przerwie Legia nie odpuściła. W 59. minucie Dossa Junior zdobył „szczupakiem” czwartego gola. Do końca spotkania legioniści mieli przewagę i kontrolowali grę. W końcówce dzieło zniszczenia dokończył Marek Saganowski. Zdobywając swoją piątą bramkę w sezonie i drugą po powrocie na boisko po poważnej kontuzji.

Dzięki zwycięstwu stołeczny zespół ma osiem punktów przewagi nad Lechem Poznań, który w sobotę podejmie Górnika Zabrze.

Legia Warszawa – Wisła Kraków 5:0 (3:0)
Michał Żyro (20), Michał Kucharczyk (36), Tomasz Jodłowiec (44-głową), Dossa Junior (59-głową), Marek Saganowski (79).

Legia Warszawa: Dusan Kuciak – Bartosz Bereszyński, Jakub Rzeźniczak, Dossa Junior, Tomasz Brzyski – Michał Żyro (70. Helio Pinto), Ivica Vrdoljak, Tomasz Jodłowiec, Ondrej Duda (76. Marek Saganowski), Michał Kucharczyk (73. Henrik Ojamaa) – Miroslav Radovic.
Wisła Kraków: Michał Miśkiewicz – Łukasz Burliga, Michał Czekaj, Michał Nalepa (57. Piotr Brożek), Dariusz Dudka – Emmanuel Sarki (63. Michał Szewczyk), Ostoja Stjepanovic (72. Alan Uryga), Michał Chrapek, Semir Stilic, Wilde-Donald Guerrier – Paweł Brożek.

***

Pierwsze dzisiejsze spotkanie rozgrywały zespoły walczące o utrzymanie w niższej grupie rozgrywkowej. Kibice w Białymstoku mogli czuć jednak rozczarowanie. Wprawdzie ich pupile skromnie wygrali ale poziom spotkania nie zasługuje na wiele słów opisu. Jedyna bramka padła w 27 minucie. Wtedy Maciej Gajos dośrodkował z rzutu rożnego, a pozostawiony bez opieki Mateusz Piątkowski z sześciu metrów, pokonał Tomasza Ptaka uderzeniem głową. Poza tą akcją pierwsza połowa i większa część drugiej toczyły się bez większej historii.

Troszkę ciekawiej zrobiło się po 80 min, gdy po dośrodkowaniu Przybeckiego David Abwo z kilku metrów przed bramką Jakuba Słowika mocno uderzył, ale trafił w poprzeczkę. Potem goście przeprowadzili małe oblężenie bramki Jagielloni ale bez efektu.

Dzięki temu zwycięstwu gospodarze praktycznie zapewnili sobie pozostanie w piłkarskiej ekstraklasie, za to KGHM Zagłębie jest coraz bliżej spadku.

Jagiellonia Białystok – KGHM Zagłębie Lubin 1:0 (1:0)
Mateusz Piątkowski (27)

Jagiellonia Białystok: Jakub Słowik – Filip Modelski, Ugochukwu Ukah, Martin Baran, Jonatan Straus – Rafał Grzyb, Michał Pazdan – Daniel Quintana (90+4 Jakub Tosik), Maciej Gajos, Adam Dźwigała (46. Giorgi Popchadze) – Mateusz Piątkowski (62. Bekim Balaj)
Zagłębie Lubin: Tomasz Ptak – Jiri Bilek, Elvedin Dzinic, Paweł Widanow, Bartosz Rymaniak – David Abwo, Łukasz Piątek, Adrian Błąd, Manuel Curto, Arkadiusz Piech (77. Johan Bertilsson) – Michal Papadopulos (22. Miłosz Przybecki).

Sport/RIRM/PAP

drukuj