fot. PAP/Maciej Kulczyński

Ekstraklasa. Pierwszy hit w nowym sezonie rozczarował

Śląsk Wrocław i Lech Poznań to uznane na polskim rynku firmy piłkarskie ze swoją tradycją i sukcesami, które w ubiegłym sezonie całkowicie zawiodły oczekiwania swoich kibiców. Na starcie sezonu 2016/17 w bezpośrednim pojedynku rozgrywanym na stadionie we Wrocławiu padł bezbramkowy remis. Wynik ten krzywdzi tylko kibiców obu stron, bo fani po zapowiedziach przed sezonowych na pewno liczyli na więcej.


Śląsk Lech 2Wydawało się że mecz ten będzie odbiegał poziomem od ligowej szarzyzny albo przynajmniej że w jego trakcje będzie się dużo działo. Nic bardziej mylnego. Wprawdzie wszystko zaczęło się obiecująco od szansy bramkowej dla Lecha Poznań już po pierwszej akcji. Powracający do Kolejorza po wypożyczeniu w Arce Gdynia Dariusz Formella świetnie dośrodkował wówczas do Marcina Robaka ale Mariusz Pawełek zdołał zatrzymać strzał napastnika gości. Przez następne pół godziny na boisku nie działo się nic godnego zauważenia.

W końcówce pierwszej połowy zawodnicy obu ekip przypomnieli sobie, że ich zadaniem jest grać w piłkę. W słupek trafił Nicki Nielsen, chwilę potem doskonałą sytuację zmarnował Robak. To szybko mogło się zemścić, bowiem po przeciwnej stronie boiska nie niepokojony przez obrońców w polu karnym Lecha znalazł się Łukasz Madej. Pomocnik zdecydował się na techniczne uderzenie i tylko znakomita interwencja Jasmina Burica zapobiegła utracie bramki przez Kolejorza.

W drugą połowę zdecydowanie lepiej weszli, a raczej wbiegli podopieczni Mariusza Rumaka. Najpierw Morioka,

Śląsk Lech 3Drugą połowę lepiej zaczął Śląsk. Najpierw Ryota Morioka, grający od początku spotkania, jako napastnik, strzelił zza pola karnego i minimalnie chybił. Chwilę później w idealnej sytuacji znalazł się Grajciar. Słowak jednak fatalnie skiksował i tak uderzył z kilku metrów, że zamiast trafić w bramkę posłał piłkę na aut. Podobnie jak w przypadku pierwszej połowy był to tylko obiecujący początek. Następnie nie działo się nic, aż do ostatnich minut tej rywalizacji.

Wówczas w dogodnej sytuacji znalazł się Dawid Kownacki. Napastnik źle uderzył i nic z tej akcji ostatecznie nie wyszło. Na koniec trzy punkty gospodarzą zapewnić mógł Morioka, ale w tym wypadku jego dobry strzał wyłapał golkiper gości. Ostatecznie spotkanie zakończyło się niesatysfakcjonującym nikogo podziałem punktów.

***

Śląsk Wrocław – Lech Poznań 0:0

Śląsk Wrocław: Mariusz Pawełek – Paweł Zieliński, Piotr Celeban, Lasza Dwali, Augusto – Alvarinho (89. Kamil Dankowski), Adam Kokoszka, Filipe Goncalves (72. Ostoja Stjepanovic), Peter Grajciar (77. Mariusz Idzik), Łukasz Madej – Ryota Morioka.

Lech Poznań: Jasmin Buric – Tomasz Kędziora, Paulus Arajuuri, Maciej Wilusz, Robert Gumny – Dariusz Formella (89. Kamil Jóźwiak), Abdul Aziz  Tetteh, Łukasz Trałka, Maciej Gajos (84. Dawid Kownacki) – Marcin Robak, Nicki Bille Nielsen (74. Radosław Majewski).

Żółta kartka: Alvarinho (Śląsk)

Sport.RIRM

drukuj