fot. PAP/Adam Warżawa

Ekstraklasa. Kompromitacja Lechii przed własną publicznością

Aż pięć goli zobaczyli kibice na stadionie w Gdańsku, gdzie Lechia podejmowała Koronę Kielce w meczu kończącym 14. kolejkę Lotto Ekstraklasy. Problem w tym, że wszystkie trafienia były dziełem gości, którzy rozgromili biało-zielonych aż 5:0. Wygrana złocisto-krwistych mogła być wyższa, ale nie wykorzystali oni m.in. rzutu karnego.


Lechia w ostatnim czasie radziła sobie bardzo przeciętnie. Biało-zieloni w poprzednich czterech kolejkach odniosła tylko jedno zwycięstwo, ponosząc również dwie porażki. Również własny stadion nie jest w tym sezonie atutem gdańszczan – „domowy” bilans jednej wygranej, trzech remisów i dwóch porażek w sześciu spotkaniach to jeden z najgorszych wyników w ekstraklasie.

Korona z kolei mogła pochwalić się serią czterech meczów bez porażek. W tym czasie złocisto-krwiści wywalczyli 8 punktów. Trenera kielczan oprócz plagi kontuzji przed meczem w Gdańsku martwiła również słaba postawa swojego zespołu na wyjeździe. Korona w sześciu potyczkach na innych stadionach nie wygrała ani razu.

Początek meczu nie zapowiadał się źle dla graczy Lechii. W 6. minucie po akcji braci Paixao i Simeona Sławczewa piłka trafiła w pole karne do Rafała Wolskiego, który trafił w słupek. W 12. minucie blisko gola byli zawodnicy Korony. Kiks popełnił Joao Nunas, który nie przeciął podania do Niki Kaczarawy, jednak Gruzin przegrał pojedynek sam na sam z Dusanem Kuciakiem. W 26. minucie kielczanie objęli prowadzenie. Jakub Żubrowski posłał górne podanie do Kaczarawy, a napastnik przyjezdnych tym razem się nie pomylił. W tej sytuacji nieudaną pułapkę ofsajdową zastawili defensorzy gospodarzy.

Pięć minut później złocisto-krwiści podwyższyli prowadzenie. Mateusz Możdżeń próbował prostopadle dograć do Łukasza Kosakiewicza, a wślizgiem piłkę próbował wybić Mateusz Lewandowski. Ta trafiła jednak pod nogi Macieja Górskiego, który kopnął zza pola karnego do pustej bramki. W 39. minucie kielczanie zdobyli trzeciego gola. Z rzutu rożnego dośrodkowanie przedłużył głową Adnan Kovacević, a Bartosz Rymaniak z bliska wepchnął futbolówkę do siatki. Tuż przed przerwą goście po raz czwarty pokonali Kuciaka. Na listę strzelców ponownie wpisał się Kaczarawa, który doszedł do zagrania Rymaniaka i wślizgiem uprzedził golkipera Lechii.

Tuż po przerwie bliski trafienia samobójczego był Rymaniak, jednak Maciej Gostomski instynktowną interwencją przeniósł piłkę nad poprzeczką. W 69. minucie sędzia podyktował rzut karny dla Korony za faul na Kenie Kallaste. Uderzenie Jakuba Żubrowskiego z 11 metrów obronił jednak Dusan Kuciak. Goście jednak nie poprzestawali w atakach i w 74 minucie prowadzili już 5:0. Maciej Górski zagrał na prawo do Łukasza Kosakiewicza, ten wbiegł w pole karne z zagrał na środek do Elii Soriano, a ten z bliska ustalił wynik spotkania. Warto zauważyć, że dla kielczan była to pierwsza w tym sezonie wygrana na wyjeździe w Lotto Ekstraklasie.

Korona po triumfie w Gdańsku z dorobkiem dwudziestudwóch punktów awansowała na szóstą pozycję w tabeli. Lechia w dalszym ciągu ma na koncie czternaście oczek i plasuje się na dwunastym miejscu.

 ***

Lechia Gdańsk – Korona Kielce 0:5 (0:4)
Nika Kaczarawa 26′ 44′ Maciej Górski 31′ Bartosz Rymaniak 39′ Elia Soriano 74′

Lechia: Dusan Kuciak – Joao Nunes, Błażej Augustyn, Jakub Wawrzyniak – Mato Milos, Daniel Łukasik, Simeon Sławczew (74′ Patryk Lipski), Mateusz Lewandowski (35′ Joao Oliveira) – Flavio Paixao (57′ Romario Balde), Marco Paixao, Rafał Wolski

Korona: Maciej Gostomski – Bartosz Rymaniak, Radek Dejmek (46′ Elia Soriano), Andan Kovacević – Łukasz Kosakiewicz, Mateusz Możdżeń, Jakub Żubrowski, Ken Kallaste – Maciej Górski, Goran Cvijanović (72′ Marcin Cebula), Nika Karaczawa (46′ Djibril Diaw)

Żółte kartki: Rafał Wolski, Joao Nunes (Lechia)

Sport.RIRM

drukuj