fot. PAP/EPA

Nieudany „come back” City, Liverpool katem!

Liverpool wygrał na Anfield Road z Manchesterem City 3:2. Po kapitalnym widowisku ekipa Brendana Rodgersa z siedmioma punktami przewagi nad The Citizens będzie głównym faworytem do zdobycia tytułu mistrza Anglii.

Bitwa o Anglie rozpoczęła się od bardzo mocnego uderzenia gospodarzy. Prostopadłym podaniem w pole karne popisał się Suarez tam do piłki dopadł Sterling. Młody Anglik miał przed sobą doświadczonego Kompanego którego niemal, że wkręcił w ziemie swoim tańcem z piłką i uderzył obok Joe Harta posyłając piłke do bramki.. Obywatele kompletnie nie przypominali drużyny z meczu z Southamptonem (4:1) i dali się zdominować The Reds. 10 minut po bramce znów przed szansą stanął Sterling ale w dogodnej sytuacji spudłował. Koszmar City trwał w najlepsze. Yaya Toure oddał bardzo nie celny strzał, co gorsze po tej próbie złapał się za lewe kolano. Iworyjczyk próbował walczyć z bólem ale niestety ten pojedynek przegrał i w jego miejsce na placu gry zameldował się Javi Garcia. W 26 minucie kapitalną paradą w bramce Manchesteru popisał się Hart, minutę później nie miał nic do powiedzenia. Piłkę w pole karne z rzutu rożnego dograł Gerrard. Tam najwyżej wyskoczył Martin Skrtel i pokonał bramkarza reprezentacji Anglii. W trzecim kwadransie wreszcie do głosu zaczęli dochodzić The Citizens. Dzeko został faulowany na 20 metrze przed bramką Mignoleta. Do piłki pod nieobecność Toure podszedł Silva. Jego strzał zatrzymał się jednak na murze Liverpoolu. W 44 minucie dużo szczęścia miał Liverpool. Piłkę na głowę Kompanego idealnie dograł Nasri, jego strzał z linii bramkowej wybił Sterling.  Kontrę piłkarzy z miasta Beatles’ów zaprzepaścił Sturridge, a w drugą stronę ruszył nieco zamroczony dziś Jesus Navas. Hiszpan wpadł w „szesnastkę” zagrał górą do Fernandinho, Brazylijczyk uderzył na bramkę ale kapitalną robinsonadą popisał się bramkarz LFC. Na Anfield Road rozbrzmiał końcowy gwizdek zwiastujący piętnasto minutową przerwę.

Drugą część spotkania lepiej rozpoczęli goście. W 56 minucie bramkę dla Manchesteru zdobył Silva, ale sędzia liniowy stwierdził, że piłka dogrywana przez wprowadzonego za Navasa, Milnera była zagrywana zza linii końcowej. Z ostrzeżenia gości wniosków nie wyciągnął Liverpool, albowiem minutę później bliźniaczą akcje wykonali The Citizens tylko, że tym razem prawidłowo łapiąc kontakt z The Reds. W kolejnej akcji błyskawiczną kontrę wyprowadzili gospodarze. Piłkę za długo jednak holował Sturridge i futbolówka znów była przy posiadaniu graczy Pellegriniego. W 62 minucie sprawdziło się, że nie wykorzystane sytuacje lubią się mścić. Z pierwszej piłki w polu karnym przeciwnika pograli Nasri i Silva. Hiszpan na piątym metrze chciał oddać jeszcze futbolówkę do lepiej ustawionego partnera, jego podanie zostało zablokowane w bardzo niefortunny sposób przez Glena Johnsona który skierował piłkę do własnej bramki. Było 2:2, a rozpędzone City stwarzało kolejne sytuacje. Najpierw próbował Dzeko, później dogodnej sytuacji nie wykorzystał David Silva. W 78 minucie katastrofalny kiks we własnej szesnastce wykonał Kompany. Jego błąd wykorzystał Coutinho i precyzyjnym uderzeniem pokonał Harta. Do odrabiania strat ruszyli goście, ale do końca meczu nie potrafili stworzyć ani jednej dogodnej sytuacji. W doliczonym czasie gry czerwoną kartkę za faul na Nasrim dostał Henderson ale i to nie pomogło The Citizens.

Liverpool wygrał z Manchesterem City 3:2 i wygrywając wszystkie pozostałe mecze zdobędzie Mistrzostwo Anglii po 24 latach.

Bramki: Sterling 6’, Skrtel 26’, Silva 57’, Johnson (sam.) 62’, Coutinho 78’.

Składy:

Liverpool: Mignolet, Johnson, Skrtel, Sakho, Flanagan, Coutinho (Moses), Gerrard, Henderson, Sterling (Leiva), Sturridge (Allen), Suarez.

Manchester City: Hart, Demichelis, Kompany, Clichy, Zabaleta, Toure (Garcia), Fernandinho, Navas (Milner), Nasri, Dzeko (Aguero).

Sport/ RIRM

drukuj