fot. PAP/Bartłomiej Zborowski

Ekstraklasa. Hamalainen show, Legia gromi Śląsk

Pięć goli zobaczyli kibice w drugim piątkowym spotkaniu 23. kolejki Lotto Ekstraklasy pomiędzy Legią Warszawa a Śląskiem Wrocław. Mistrzowie Polski i liderzy tabeli nie dali szans rywalom, zwyciężając 4:1. Bohaterem meczu został Kasper Hamalainen autor hattricka.


Legia przystąpiła do piątkowego spotkania w dobrych nastrojach. Mistrzowie Polski ligową wiosnę rozpoczęli od wyjazdowej wygranej nad Zagłębiem Lubin (3:2). Śląsk w poprzedniej kolejce przegrał z kolei z Cracovią (1:2). Kolejnym problemem trenera Jana Urbana były absencje napastników: Arkadiusza Piecha oraz Marcina Robaka. Z tego powodu w ataku ekipy z Wrocławia od początku wystąpił młody Sebastian Bergier.

Pierwsze dwadzieścia minut rywalizacji nie przyniosło zbyt wielu emocji. Brakowało przede wszystkim składnych akcji, jak również groźnych strzałów. Goście nie pozwalali Wojskowym na zbyt wiele w ofensywie – do czasu. W 23. minucie świetną akcję rozegrali gospodarze. Kilka szybkich podań, zagranie Eduardo da Silvy do wbiegającego w pole karne Kaspera Hamalainena i skuteczne wykończenie wyprowadziło miejscowych na prowadzenie.

W 30. minucie stołeczny zespół zdobył drugiego gola. Hamalainen próbował dograć do Eduardo, futbolówka wybita wślizgiem przez obrońcę wróciła pod nogi Fina, który technicznym strzałem zza „szesnastki” pokonał Jakuba Słowika. Chwilę później podopieczni Romeo Jozaka prowadzili już trzema trafieniami. Łukasz Broź pociągnął prawą stroną, zagrał wzdłuż pola karnego, a całą akcję wykończył Kasper Hamalainen, zaliczając klasycznego hat-tricka.

W 35. minucie z kontaktowej bramki cieszyli się przyjezdni. Sito Riera dograł do Sebatiana Bergiera, który podał piętą do Roberta Picha, a Słowak uprzedził Arkadiusza Malarza i trafił do siatki. Tuż przed przerwą Legia zadała kolejny cios. Jarosław Niezgoda wykorzystał nieporozumienie defensywy wrocławian i w sytuacji sam na sam nie dał szans Słowikowi.

Zaraz po zmianie stron blisko gola byli goście. Piłkę z linii bramkowej zdołał jednak wybić Michał Pazdan. Przy wysokim prowadzeniu swojej drużyny trener Romeo Jozak zdecydował się na szybką zmianę – dał szansę wykazania się wracającemu po kontuzji Miroslavovi Radoviciowi. W 59. minucie Jarosław Niezgoda dograł właśnie do Serba, który oddał strzał zablokowany przez Piotra Celebana.

Chwilę później sędzia wstrzymał grę z powodu dymu powstałego z użycia przez kibiców środków pirotechnicznych. Ostatni kwadrans upłynął pod znakiem rozgrywania futbolówki przez mistrzów Polski, którzy spokojnie kontrolowali to, co działo się na boisku. W doliczonym czasie gry na listę strzelców mógł wpisać się jeszcze wprowadzony z ławki rezerwowych Michał Kucharczyk, jednak po jego uderzeniu piłka minęła słupek wrocławskiej bramki.

Legia wygrała tym samym drugi ligowy mecz w 2018 roku i umocniła się na prowadzeniu w tabeli Lotto Ekstraklasy. Śląsk na wiosnę nie zdobył jeszcze punktu. Podopieczni Jana Urbana plasują się na dziesiątym miejscu w stawce.

***

Legia Warszawa Śląsk Wrocław 4:1 (4:1)
Kasper Hamalainen 23′ 30′ 33′ Jarosław Niezgoda 45’ – Robert Pich 35′

Legia: Arkadiusz Malarz – Łukasz Broź, William Remy, Michał Pazdan, Artur Jędrzejczyk – Krzysztof Mączyński, Chris Philipps (54’ Miroslav Radović), Domagoj Antolić – Eduardo da Silva, Kasper Hamalainen (64’ Michał Kucharczyk) – Jarosław Niezgoda (83’ Marko Vesović)

Śląsk: Jakub Słowik – Mariusz Pawelec, Piotr Celeban, Tim Rieder, Mateusz Lewandowski – Robert Pich, Michał Chrapek (81’ Adrian Łyszczarz), Sito Riera, Kamil Vacek, Jakub Kosecki (46’ Maciej Pałaszewski) – Sebastian Bergier (63’ Daniel Łuczak)

Żółte kartki: Miroslav Radović (Legia) oraz Mateusz Lewandowski (Śląsk)

Sport.RIRM

drukuj