Brak postępów w śledztwie ws. katastrofy smoleńskiej

Przez pięć lat nic się nie zmieniło. Jesteśmy w punkcie wyjścia – tak podsumowuje śledztwo smoleńskie prowadzone przez polską prokuraturę Piotr Walentynowicz, wnuk legendarnej działaczki „Solidarności”, która zginęła 10 kwietnia 2010 roku.

Podkreśla, że w dalszym ciągu nie mamy wraku rządowej maszyny i czarnych skrzynek. To, jak mówi, wyklucza przeprowadzenie rzetelnego śledztwa.

Piotr Walentynowicz dodaje, że do tej pory słyszymy jedynie rosyjską narrację.

– Jakie opinie? Jakich biegłych? Na podstawie czego zrobione? To, że przez pięć lat to samo się przewija, to widać jasno i wyraźnie, że cały ten system: prokuratura, wojskowi, biegli, rząd, Andrzej Seremet – to wszystko są narzędzia propagandowe, które mają wspierać obecny gabinet rządowy. Nie można jednej sprawy wyjaśniać przez pięć lat. Jeśli oni do tej pory nie mogą ustalić, kto był w kokpicie, a kto nie był, to świadczy raczej o złej woli, bądź nieudolności ludzi, którzy się tym zajmują – powiedział Piotr Walentynowicz.

Wnuk Anny Walentynowicz podkreślił, że potrzebny jest  międzynarodowy arbitraż.

Ewa Błasik, wdowa po dowódcy Sił Powietrznych gen. Andrzeju Błasiku, podkreśla, że czas najwyższy podziękować już wszystkim rządowym komisjom i prokuratorom prowadzącym śledztwa.

– Ośmieszamy się tylko na arenie międzynarodowej. Jest mi bardzo przykro, że Polacy muszą tego wszystkiego wysłuchiwać. Już na pewno – tak jak my – mają tego dosyć. Tu chodzi o uczciwość, ponieważ nie widzę – w tych ostatnich opiniach dotyczących stenogramów – u pana Andrzeja Artymowicza uczciwości. Niemożliwa jest sytuacja, którą on opisał. Te stenogramy są nieprawdziwe, niewiarygodne i kompromitujące – mówiła Ewa Błasik.

W całym kraju Polacy upamiętniają dziś 96 osób, które zginęły w katastrofie rządowego samolotu Tu-154M.

RIRM

drukuj