„Z Ojczyzny Jezusa „


Pobierz Pobierz

Pokój i Dobro!

Dzisiejszy felieton jest kontynuacją wspomnień o śp. ks. Franciszku Korcie w 15. rocznicę jego odejścia do Pana połączonych z jubileuszową refleksją mojego 25-lecia święceń kapłańskich.

Najważniejszym materialnym pomnikiem śp. ks. Franciszka Korty jest nowa świątynia pw. Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Złotej, wybudowana na przełomie 1982-1983 roku. Wszyscy w jakiś sposób uczestniczyliśmy w tym wspólnym dziele proboszcza i parafian. Przywołując to historyczne wydarzenie chciałbym przypomnieć o wielkiej radości jaką przeżyła nasza parafia z okazji uroczystych ślubów zakonnych zorganizowanych w Złotej 3 lipca 1983 roku w zabytkowej świątyni pw. św. Michała Archanioła. Śluby wieczyste na ręce ówczesnego prowincjała, o. Anzelma Szteinke, złożyłem ja oraz mój współbrat Edmund Jan Urbański pochodzący z Brodnicy. Motywem do tej wyjątkowej celebracji zakonnej w rodzinnej parafii była decyzja o wysłaniu mnie oraz br. Edmunda na ostatnie trzy lata studiów teologicznych do Międzynarodowego Franciszkańskiego Seminarium Duchownego Kustodii Ziemi Świętej w Jerozolimie. Dla ks. Korty, jak sam podkreślał, była to jedna z większych satysfakcji jego duszpasterskiej pracy w parafii Złota. Z wielkim zaangażowaniem towarzyszył mi w przygotowaniach do wyjazdu na kurs j. włoskiego do Rzymu, a stamtąd na trzyletnie studia do Jerozolimy. Nie brakowało konkretnych wskazówek, porad a nawet ostrzeżeń. Pamiętam jak żartobliwym tonem przestrzegał mnie przed zauroczeniem się krasą żydowskich panienek.

Po okresie siewu przychodzi czas żniwa. Takim kapłańskim żniwem ks. Franciszka Korty była seria prymicji swoich wychowanków. W 1986 roku w złockiej parafii były podwójne prymicje. W czerwcu celebrował neoprezbiter o. Bonawentura Nosek, a 20 lipca uroczystą prymicyjną Mszę św. odprawiłem ja. Mój powrót w rodzinne strony po trzech latach studiów w Jerozolimie, zakończonych święceniami kapłańskimi otrzymanymi z rąk łacińskiego patriarchy 29 czerwca, był dla wszystkich szczególnym przeżyciem. Parafialne uroczystości prymicyjne były kolejnym dowodem wysokiego zmysłu organizacyjnego ks. Korty i jego charyzmatycznej serdeczności. Kilkuletnie studia teologii moralnej na akademii św. Alfonsa w Rzymie pogłębiły moją przyjacielską relację z ks. proboszczem Kortą. Będąc częstym gościem w Wiecznym Mieście nigdy nie zapominał o swoim wychowanku studencie. Spotykaliśmy się na różnych uroczystościach lub na włoskiej pizzy. W parafii z ogromną radością witał zawsze mnie jak i moich gości z Włoch. Tak było również w wakacje 1996 roku. W niedzielę 4 sierpnia z włoskimi przyjaciółmi byliśmy na Mszy św. o godz. 1500. Ks. Korta poprosił mnie o przewodniczenie eucharystii. Po Mszy pożegnaliśmy się przed pieszą krakowską pielgrzymką do Częstochowy, która rozpoczynała się następnego dnia na Wawelu. Było to ostatnie pożegnanie z moim proboszczem, ks. Franciszkiem Kortą.

Było około wpół do pierwszej w nocy, kiedy siostra elżbietanka posługująca na plebanii zadzwoniła do mojego rodzinnego domu oznajmiając, że ks. Franciszek Korta odszedł niespodziewanie do Pana. Natychmiast z tatą Michałem, który przez lata pracował u ks. proboszcza, udaliśmy się na plebanię. Ks. Korta już nie żył. Byli przy nim księża proboszczowie: ks. Michał Kapturkiewicz z Domosławic i ks. Fryderyk Bajorek z Jurkowa oraz siostry elżbietanki. Wszyscy byliśmy w wielkim szoku i czuliśmy ogromny smutek. Pomagałem przy ubraniu zmarłego ks. Franciszka w kapłańską sutannę i szaty liturgiczne zdając sobie sprawę, że jest to moja ostatnia posługa proboszczowi, któremu zawdzięczałem nie tylko formację religijną, ale przede wszystkim ojcowską miłość na drodze mojego kapłańskiego i zakonnego życia. Ponieważ pogrzeb został ustalony na czwartek 8 sierpnia wyruszyliśmy na pielgrzymi szlak z Krakowa do Częstochowy. Po trzech dniach modlitwy i pielgrzymiego trudu, ofiarowanych w intencji zmarłego proboszcza, wróciliśmy do Złotej na uroczystości pogrzebowe. Liczny udział biskupów, kapłanów, zakonników i sióstr zakonnych oraz niezliczonej rzeszy wiernych był świadectwem szacunku i wdzięczności wobec ks. prałata Franciszka Korty, 25-letniego proboszcza w Złotej (1971-1996).

15 lat temu ks. proboszcz Franciszek składał mi życzenia z okazji 10-lecia święceń kapłańskich. W tym roku na srebrny jubileusz kapłańskiego życia i mojej posługi w Kustodii Ziemi Świętej nie otrzymam już ani sympatycznej pocztówki, ani też serdecznych życzeń. Jestem jednak przekonany, że w tajemnicy świętych obcowania śp. ks. prałat Korta łączy się w radości mojej rodziny, obecnych duszpasterzy oraz całej wspólnoty parafialnej w Złotej, orędując u miłosiernego Boga o łaskę wytrwania i siły do dalszego posługiwania na zaszczytnej misji w ziemskiej Ojczyźnie Zbawiciela.

Słuchaczom Radia Maryja oraz telewidzom telewizji TRWAM mówię do usłyszenia w felietonach z Ojczyzny Jezusa po wakacyjnej przerwie. Mieszkańców Miechowa i okolic serdecznie zapraszam na osobiste spotkanie już w piątek, 15 lipca w „Polskiej Jerozolimie”, czyli w Miechowie koło Krakowa. Uroczysta Msza św. odpustowa w święto konsekracji bazyliki Grobu Bożego rozpocznie się o godz. 11.30. Wszystkich gorąco pozdrawiam.

o. Jerzy Kraj
drukuj