Watykan zbada cud

Dziś w Szczecinie zostanie zamknięty diecezjalny proces o cudownym uzdrowieniu młodej kobiety za wstawiennictwem Sługi Bożego ks. kard. Stefana Wyszyńskiego. Ten bardzo ważny krok do beatyfikacji Prymasa Tysiąclecia dokonuje się w 32. rocznicę jego śmierci

To bardzo oczekiwana informacja dla wszystkich, którzy od lat modlą się o wyniesienie do chwały ołtarzy Sługi Bożego ks. kard. Stefana Wyszyńskiego. – Spotkanie w Szczecinie rozpocznie się o godz. 17.30. Wtedy to zainaugurowana zostanie publiczna sesja, w czasie której nastąpi zamknięcie procesu o domniemanym uzdrowieniu za wstawiennictwem Sługi Bożego ks. kard. Stefana Wyszyńskiego – poinformował „Nasz Dziennik” o. Gabriel Bartoszewski, wicepostulator w procesie beatyfikacyjnym ks. kard. Wyszyńskiego. – Następnie będziemy uczestniczyć we Mszy św. sprawowanej o rychłą beatyfikację Prymasa Tysiąclecia – dodał. Podkreślił, że teraz akta zostaną przekazane do Watykanu.

Proces o domniemanym cudownym uzdrowieniu za przyczyną Sługi Bożego ks. kard. Stefana Wyszyńskiego rozpoczął się 27 marca ubiegłego roku. Otworzył go w kaplicy Domu Arcybiskupiego w Szczecinie ks. abp Andrzej Dzięga, metropolita szczecińsko-kamieński. Sprawa dotyczy młodej kobiety, która w wieku 19 lat zachorowała na raka tarczycy. Rozległą operację tarczycy wykonano w Szczecinie 17 lutego 1988 roku. Usunięto zmiany nowotworowe oraz dotknięte przerzutami węzły chłonne. Jednak po początkowym polepszeniu stan zdrowia się pogorszył. W gardle wytworzył się zagrażający życiu guz wielkości 5 centymetrów. – Każdy oddech wydawał się ostatnim – zeznawała kobieta. Lekarze dawali jej jedynie trzy miesiące życia. I w tym momencie nastąpiło coś nadzwyczajnego. Intensywne modlitwy sióstr zakonnych, zanoszone do Boga za wstawiennictwem Sługi Bożego ks. kard. Stefana Wyszyńskiego, zostały wysłuchane. W czasie pobytu chorej w Instytucie Onkologicznym w Gliwicach, w marcu 1989 r., niespodziewanie nastąpiła ogromna poprawa zdrowia. Uzdrowienie stało się faktem, a jego trwałość została potwierdzona.

Zakończenie procesu o domniemanym cudzie uzdrowienia młodej kobiety z choroby nowotworowej za wstawiennictwem Prymasa Tysiąclecia przybliża nas do oczekiwanej jego beatyfikacji. Ale to jeszcze nie koniec. Dlatego cały czas potrzebne są nasze modlitwy, ale nie tylko. Jak zwraca uwagę w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” ks. abp Wacław Depo, trzeba nam też ciągle wracać do nauczania ks. kard. Wyszyńskiego. Ono jest cały czas aktualne. – Dziś przypomnę takie jego słowa: „Jest rzeczą niebezpieczną, gdyby rządzący państwem zapomnieli o tym, że warunkiem pokoju domowego i społecznego jest wolność religijna, wolność sumienia i wolność modlitwy. Oby nie było tych dzikich praktyk, które tu i ówdzie są podejmowane, ilekroć Kościół chce być obecny jako znak swojej wierności Bogu i ziemi, z której wyrósł i którą pielęgnuje” – cytuje Prymasa Tysiąclecia metropolita częstochowski.

Proces beatyfikacyjny ks. kard. Stefana Wyszyńskiego trwa od 29 maja 1989 roku. W 2001 r. akta trafiły do Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych w Watykanie. Opracowywana jest dokumentacja o heroiczności cnót, tzw. Positio, i prace te są bardzo zaawansowane. Teraz na szczeblu watykańskim równolegle będzie się toczył proces o uznanie cudu. To w znacznym stopniu przyspieszy całą procedurę. Jej końcowym efektem jest zawsze zaakceptowanie przez Ojca Świętego dekretu o heroiczności cnót i dekretu o cudzie, co otwiera drogę do ogłoszenia kandydata błogosławionym.

Małgorzata Pabis

drukuj