fot. pixabay.com

[JESTEM W KOŚCIELE] Reformacja czy deformacja?

W minionym tygodniu, 31 października protestanci obchodzili tzw. Pamiątkę Reformacji – święto, które upamiętnia rozpoczętą 506 lat temu rewolucję Marcina Lutra. To oczywiście zrozumiałe, że to wydarzenie jest okazją do świętowania dla wyznawców protestantyzmu, jednak w ostatnich latach coraz częściej w fetowanie reformacji włączają się również niektórzy katolicy. Czynią to naturalnie w imię ekumenizmu. Czy jednak nie jest to z jednej strony naiwnością, a z drugiej pewnym zafałszowaniem tego, czym naprawdę była reformacja?

Pomijając całkowicie aspekt czysto historyczny, a skupiając się wyłącznie na kwestiach religijnych, 31 października 1517 r. rozpoczął się jeden z najbardziej bolesnych i opłakanych w skutkach procesów w dziejach Kościoła. Sługa Boży ks. abp Fulton Sheen odnosząc się do reformacji zauważył, że rzeczywiście była ona wtedy konieczna, jednak reformatorzy (jak to często bywa) zreformowali nie to, co trzeba. Podczas gdy reformy wymagała dyscyplina, zreformowano – a w zasadzie zdeformowano – wiarę.

To, jak głębokiego zerwania dokonał Marcin Luter obrazuje doskonale przytoczony przez ks. kard. Josepha Ratzingera dialog między augustiańskim mnichem a jego katolickim adwersarzem, który wykazał mu niezbicie, że jego nowa doktryna zwraca się nie tylko przeciw papieżom, ale także przeciw Tradycji, którą wyraźnie określili Ojcowie Kościoła i sobory. Luter zmuszony był przyznać swojemu przeciwnikowi rację i stwierdził wówczas, że także sobory ekumeniczne poszły złą drogą. „W ten sposób autorytet egzegety umieścił ponad autorytetami Kościoła i Tradycji” – zwrócił uwagę ks. kard. Ratzinger i ocenił, że właśnie ten moment ostatecznie zadecydował o rozłamie. Podkreślmy w tym miejscu, że nie chodzi o podział Kościoła, bo ten był i pozostaje jeden (i jest to Kościół katolicki rządzony przez następcę św. Piotra), lecz o podział wśród chrześcijan.

Patrząc na to wszystko z tej perspektywy oczywistym wnioskiem jest to, że w żadnym wypadku katolicy nie powinni świętować wystąpienia Lutra, bo jak można świętować podział? Jak można świętować to, że bracia odłączeni (jak to się dziś ładnie mówi) tkwią w poważnych błędach dotyczących kluczowych zagadnień wiary? W pewnym naiwnym i nadgorliwym nurcie ekumenizmu unika się całkowicie rozmowy o różnicach, jakie dzielą katolików i w tym przypadku protestantów. Tymczasem nie ma prawdziwego ekumenizmu bez oparcia go na fundamencie prawdy.

Były prefekt Kongregacji Nauki Wiary, ks. kard. Gerhard Ludwig Muller celnie zauważył w jednym z wywiadów, że wśród różnych przyczyn reformacji można wskazać m.in. zamieszanie odnośnie prawd wiary, dlatego pilnym zadaniem Kościoła jest dbałość o zachowanie poprawnego nauczania teologii. Tymczasem dzisiaj, na skutek różnych działań i wypowiedzi najważniejszych ludzi Kościoła, zamęt dotyczący doktryny wciąż się pogłębia, co stwarza ryzyko, mówiąc brutalnie, „powtórki z rozrywki”.

Czy ta gorzka diagnoza oznacza, że dialog ekumeniczny z wyznawcami protestantyzmu nie ma sensu? Z pewnością byłoby to niewłaściwe postawienie sprawy. Między podlizywaniem się i chęcią dojścia do porozumienia nawet za cenę prawdy, a zamknięciem się na drugą stronę i wyzywaniem od heretyków, jest z pewnością jakaś przestrzeń na zdrowy ekumenizm. Ten zaś na pewno nie zakłada wypierania się własnej tożsamości i przemilczania różnic, choćby w postaci świętowania reformacji przez katolików.

Wojciech Grzywacz

drukuj
Tagi: ,

Drogi Czytelniku naszego portalu,
każdego dnia – specjalnie dla Ciebie – publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła i naszej Ojczyzny. Odważnie stajemy w obronie naszej wiary i nauki Kościoła. Jednak bez Twojej pomocy kontynuacja naszej misji będzie coraz trudniejsza. Dlatego prosimy Cię o pomoc.
Od pewnego czasu istnieje możliwość przekazywania online darów serca na Radio Maryja i Tv Trwam – za pomocą kart kredytowych, debetowych i innych elektronicznych form płatniczych. Prosimy o Twoje wsparcie
Redakcja portalu radiomaryja.pl