Homilia wygłoszona przez ks. abpa Enrico dal Covolo podczas Inauguracji Roku Akademickiego WSKSiM

Kochani,

W tej uroczystej celebracji eucharystycznej pragniemy wezwać Ducha Świętego, aby kierował nami i rozświetlał naszą pracę: studiowanie, nauczanie oraz wszelkie poszukiwania, by towarzyszył nam, obdarzając swymi darami w tym nowym roku akademickim.

Prosimy Go o to również przez wstawiennictwo Waszego wybitnego Rodaka, którego wspomnienie liturgiczne właśnie dziś obchodzi Kościół Święty: jest nim kapucyn, brat Honorat Koźmiński, który 16 października 1988 został beatyfikowany przez papieża Jana Pawła II (a On znał się na świętych!). Papież Jan Paweł II, rzeczywiście, widział w nim wychowawcę zdolnego do poświęcenia swojego życia dla wychowywania i dla kierownictwa duchowego osób.
Także dzisiaj tak zwana „konieczność (potrzeba) wychowawcza” stawia zdecydowane wyzwania społeczeństwu i kulturze.

 

 


Jest to konieczność, która dotyczy przede wszystkim młodych, narażonych na ryzyko – w tej Europie „zadowolonej i zdesperowanej „- pozostania bez ideałów i bez pracy. W rzeczywistości, pokolenie młodych – często zapomniane przez możnych tego świata – jest z pewnością najbardziej dotknięte przez „światowy kryzys”, który przeżywamy.

Jak zwykle, Liturgia Słowa nie przedstawia nam wygodnych recept, gotowych do natychmiastowego zastosowania. Nie da się nawet, w sposób bezpośredni, wydobyć ze Słowa strategii i planów operacyjnych, jak robimy to dzisiaj.
Jednak Liturgia Słowa daje kilka istotnych wskazówek dla tych, którzy chcą wychowywać siebie i innych w sposób odpowiedzialny – co jest fascynujące – na drodze autentycznej, całościowej formacji ludzkiej.

1. Pierwsze czytanie to słynna modlitwa Salomona o mądrość. Ale o jaką mądrość? O mądrość, która pochodzi od Boga, zstępującą ze świętych niebios. To mądrość, która domaga się głębokiej wewnętrznej jedności z Nim, z naszym Panem. Nie ma ona nic wspólnego z logiką i z intrygami świata.
Psalm responsoryjny wyraźnie to potwierdza, przywołując tradycyjny temat dwóch dróg.

Natychmiast przypominamy sobie przepowiadanie Pawła Apostoła do Koryntian. My, pisze Apostoł, „mówimy o mądrości, ale o mądrości, która nie jest z tego świata … Mówimy natomiast o mądrości Bożej”. Nieco dalej kontynuuje: „Nie oszukujcie samych siebie! Jeżeli ktoś z was uważa się za mądrego na tym świecie, niech się stanie głupim, aby stać się mądrym. Mądrość bowiem tego świata jest głupstwem u Boga „(1 Kor 2-3).
Konieczne jest w tym momencie wyjaśnienie ewentualnego nieporozumienia.
Wypowiedzi Pawła nie sprzeciwiają się wcale możliwościom autentycznej mądrości, która przenika i ożywia różne kultury, szanując autonomię właściwą dla każdej dyscypliny. Jednak praca teologiczna i naukowa, według myśli Apostoła, nie polega na próbach – mniej lub bardziej ukrytych – zastąpienia tajemnicy (misterium) Boga logiką świata, lecz wyrazi się zaangażowaniem w bezwarunkowe przyjęcie tajemnicy Boga, Jego paradoksalnego sposobu myślenia i działania.
Prawdziwie mądrymi są ci, którzy przyjmują do końca głupstwo krzyża, i czynią ten wybór fundamentem ich życiowego planu.

2. Tutaj podejmujemy drugie czytanie, czyli mowę Jezusa skierowaną do przywódców wspólnot. Odczytaliśmy tylko jej fragment, lecz teraz przyjrzymy się całemu osiemnastemu rozdziałowi Mateusza. Składa się z dwóch części, symetrycznych względem siebie. Każda z nich zawiera pytanie uczniów (18,1 i 18,21) i odpowiedź Jezusa, która obejmuje również przypowieść.
Pytanie uczniów w pierwszej części rozdziału brzmi następująco: „Kto właściwie jest największy w królestwie niebieskim?”.
Wtedy Jezus wziął dziecko, i wyjaśnia, że jeśli nie staną się tacy mali, nie wejdą wcale do Królestwa Niebieskiego. Następnie przenosi swą uwagę na temat zgorszenia.
Biada wam, – mówi – jeśli zgorszycie chociaż jedną z tych prostych osób … I kończy krótką przypowieścią o zaginionej owieczce, którą znajdziemy także u Łukasza 15. Jednak tutaj, u Mateusza, przypowieści o zagubionej owcy ma nieco inny sens: u Łukasza jest to przypowieść o miłosiernym Bogu, ojcu syna marnotrawnego, który opuszcza dziewięćdziesiąt dziewięć owiec, aby szukać tej jednej, zagubionej. W Ewangelii Mateusza jest to raczej przypowieść o wspólnocie chrześcijańskiej, która nigdy nie powinna „stracić z oczu” najsłabszych owieczek. U Łukasza cały akcent położony jest na miłosierdzie Boga; w Ewangelii Mateusza natomiast, na zaangażowanie wspólnoty, w trosce, aby żadna z owiec nie zagubiła się.

Co to oznacza dla nas?

Aby być „wielkim w sensie ewangelicznym” – nie według logiki władzy jaka rządzi w świecie, ale według mądrości Ewangelii – ludzie i społeczności muszą być naprawdę „wytrącane z swej równowagi” przez najbardziej potrzebujących, muszą być naprawdę zdolni do dzielenia się, aż do najwyższej ofiary …
Przechodzimy do drugiej części rozdziału. Tutaj Piotr stawia pytanie, zbliża się do Jezusa i pyta: „Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat wykroczy przeciwko mnie? Czy aż siedem razy?”. A Jezus mu odpowiada: „Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy „.
I od razu opowiada przypowieść o miłosiernym królu i bezlitosnym słudze, kończąc w bardzo zobowiązujący sposób: w rzeczywistości Jezus chce powiedzieć, że postawa ucznia – zwłaszcza tego, który wziął na siebie zadanie lidera (przewodnika) i animatora we wspólnocie chrześcijańskiej, powinna być podobna do postawy Boga. W tym szczególnym przypadku, gdy chodzi o przebaczenie, należy wybaczyć taką miarą, jaką Bóg nam przebacza: czyli bez miary.

3. Wynika z tego bardzo ważne nauczanie, które możemy zastosować do nas dzisiaj.
„Dzielenie się z ostatnimi” i „miłość bogata w miłosierdzie”, – o których mówią obie części osiemnastego rozdziału Ewangelii Mateusza – są konstytutywnymi (podstawowymi) wartościami dla uczelni, która chce być miejscem prawdziwej formacji, w dwu kierunkach wskazanych przez Mateusza: pierwszy to szczególna uwaga skierowana na słabych (przywilejowanie słabych), drugi to bezwarunkowe wzajemne wybaczanie.
Czy jednak nie upokarza się w ten sposób tych, którzy są bogaci w talenty? Czy taka postawa nie grozi jakimś „spłaszczeniem” (zaniżeniem poziomu) Uniwersytetu?
Odpowiedź daje Dietrich Bonhoeffer, protestancki pastor, którego ze względu na jego moralną postawę, nie wahałbym się postawić obok św. Maksymiliana Kolbe. Pastor Dietrich – jeden z protagonistów słynnego zamachu na Hitlera – rozmyślał długo nad rozdziałem osiemnastym Ewangelii Mateusza, zanim został powieszony w więzieniu w Flossenburgu. Pozostawił on kilka spisanych wypowiedzi, o których nie powinniśmy nigdy zapominać. Oto one: „Każda społeczność powinna wiedzieć, że nie tylko słabi potrzebują silnych, ale również silni nie mogą obejść się bez słabych. Eliminacja słabych jest śmiercią społeczeństwa.” (La Vita comune. ., Brescia 1969, s. 143-144).

Jest to droga krzyża i służby, droga jaką przeszedł Jezus, aż po Kalwarię.
Kto jest największy? Największy to ten, który staje się małym, ten, który – aby służyć – będąc bogatym staje się ubogim, i nie szuka żadnych przywilejów.
Kto jest prawdziwie mądrym? Tylko ten, kto „rzuca” swoje życie dla innych.

Dar z siebie – to, co Jezus Chrystus głosi całym swoim istnieniem – to jest naprawdę „klucz życia”.

By jednak tego doświadczyć, trzeba zrezygnować z mądrości tego świata i podążać za mądrością krzyża.

Tylko w ten sposób życie odradza się, i żyje na zawsze.

 

drukuj