Homilia kard. Bertone wygłoszona z okazji 25. rocznicy wizyty Jana Pawła II w Łodzi

Eminencje,Ekscelencje, Czcigodni Księża Arcybiskupi i Biskupi, Czcigodni Bracia Kapłani, osoby życia konsekrowanego, seminarzyści, Szanowni Przedstawiciele Władz, Drodzy Bracia i Siostry!

Pełni wdzięczności za dar Eucharystii powtarzamy dziś tę prośbę uczniów z Emaus: „Zostań z nami, gdyż ma się ku wieczorowi i dzień się już nachylił”. Jezus Chrystus pozostał z nami i zapewnia, że będzie po wszystkie dni, aż do skończenia świata (por. Mt 28,20). Dziękujemy dziś za to Chrystusowi. Niech więc będzie uwielbiony dziś Bóg utajony w Najświętszym Sakramencie! Niech będzie uwielbiony Bóg, który pozostał z nami! Niech będzie uwielbiony Bóg, który z miłością wychodzi na nasze drogi i staje się Pokarmem pielgrzymów wędrujących przez ziemię!

Serdecznie pozdrawiam cały Kościół, który jest w Łodzi. Czy-nię to w imieniu Piotra-Sternika Łodzi Piotrowej, Jego Świątobliwo-ści Benedykta XVI. Pozdrawiam Księdza Arcybiskupa Metropolitę, któremu dziękuję za zaproszenie na dzisiejszą uroczystość i za jakże serdeczną gościnność. Pozdrawiam czcigodnych księży kardynałów, arcybiskupów i biskupów, kapłanów, osoby konsekrowane, alum-nów seminariów duchownych. Pozdrawiam z należnym szacunkiem przedstawicieli władz cywilnych i służb mundurowych, lokalnych, samorządowych i parlamentarzystów. Z serdecznym pozdrowieniem zwracam się do wszystkich Was, Bracia i Siostry! Wdzięczny jestem Panu za możliwość wspólnego uwielbiania Chrystusa w Eucharystii. Powtarzam słowa, jakie na tej ziemi wypowiedział 25 lat temu bł. JanPaweł II: „Pozdrawiam was w imię Eucharystii, z której buduje się Kościół jako Ciało Chrystusa: wspólnota odkupionych w Chry-stusie” (Łódź, 13 VI 1987 r.).

Z wdzięcznością przywołujemy dziś tamten dzień spotkania Piotra ze społecznością tego miasta i z całą Polską w Łodzi. Na mapie pielgrzymowania Błogosławionego Papieża Łódź zajmuje szczególne miejsce. Jak nie wspomnieć dziś tamtej wielkiej uroczystości I Komunii świętej dzieci urodzonych w roku wyboru Wielkiego Papieża. Dziś są to ludzie w sile wieku. Kieruję do nich słowa szczególnego pozdrowienia. Tamten radosny i słoneczny dzień wszedł na trwałe do historii Waszego miasta i Kościoła. Oprócz wspomnianej Mszy Świętej na lotnisku Lublinek, trzeba wspomnieć spotkanie z przedstawicielami świata kultury i nauki w dzisiejszej archikatedrze i spotkanie z włókniarkami z łódzkich zakładów. Prawdziwie był to dzień, który dał Wam Pan! Coroczne Święto Eucharystii Kościoła Łódzkiego bierze początek z tamtego uwielbiania Chrystusa w Eucharystii pod przewodnictwem Następcy św. Piotra.

1. Wędrujemy wraz z Chrystusem drogami codzienności.

Kościół, „wspólnota odkupionych w Chrystusie”, to lud piel-grzymi wędrujący ku zbawieniu. Jakżeż podobna jest ta nasza co-dzienna wędrówka przez życie do tamtego ewangelijnego przemie-rzania drogi do Emaus. Niejednokrotnie i nas pochłania codzienność. Doświadczamy lęku o tak wiele życiowych spraw. Jesteśmy zabiegani codziennością. Martwią nas problemy, które niosą kolejne dni. Jeste-śmy zaabsorbowani propozycjami świata, a troska o jutro – i związany z nią niepokój – przybijają nas do ziemi… Jakżeż nieobce są nam te odczucia.

Nie można jednak zapomnieć o obietnicy Zmartwychwstałego Pana, że będzie z nami zawsze. Więc jest i teraz – On, „Który jest, Który był, i Który przychodzi, Wszechmogący” (Ap 1,8). Towarzy-szy nam w drodze codzienności, a dziś na nowo pyta, jak kiedyś wędrowców do Emaus: „Cóż to za rozmowy prowadzicie z sobą w drodze?”. Wnikliwy Ewangelista, św. Łukasz po tym pytaniu Chry-stusa zapisał, że uczniowie „zatrzymali się smutni”. Jak bardzo ich serca musiały być przepełnione troskami i bólem, zawiedzionymi nadziejami i brakiem perspektyw! Swoją odpowiedź daną owemu Nieznajomemu zakończyli znamiennym opisem zawiedzionych na-dziei: „A myśmy się spodziewali”. Tamten początek drogi do Emaus, do chwili odpowiedzi danej przez uczniów można nazwać „drogą zawiedzionych nadziei”.

Dzisiaj Chrystus ponownie pyta nas o to, czym żyjemy: co wypełnia nasze serca, myśli, spotkania i rozmowy. Przychodzi do nas, do swoich uczniów początku III Tysiąclecia z tym samym – zawsze aktualnym – odwiecznym planem miłości i pyta: „Cóż to za rozmowy prowadzicie z sobą w drodze?”. Zatrzymajmy się i my. Czym żyje dzisiejszy człowiek? Czym my żyjemy? Co najbardziej nas dziś absorbuje? O czym najchętniej rozmawiamy? Gdzie dzisiej-szy człowiek najchętniej pokłada swoje nadzieje? Komu i czemu ufa? Te pytania muszą znaleźć odpowiedzi w naszych sercach. Chrystus czeka na naszą odpowiedź.

A przecież, choć wędrował z nimi (do Emaus) nie poznali Go. „Oczy ich były niejako na uwięzi, tak że Go nie poznali”. Fakt Zmartwychwstania nie mieścił się w ich głowach i nie wchodził w zakres ich zdolności poznawczych. Jakżeż często i dzisiaj ludzie nie rozpoznają Jezusa Chrystusa. Przechodzą obok Niego obojętnie. Zapominają o Jego zaproszeniu na niedzielną i świąteczną Eucharystię. Tak często Eucharystia i obecność Boga nie mieści ich w ich systemach i wyznawanych ideologiach, pogoni za bogactwami tego świata, czy jego propozycjami. Niestety, w życiu wielu ludzi Chrystus jawi się dziś jako Wielki Nieobecny. Jakżeż bardzo „oczy ich są na uwięzi”. Jakżeż długa i kręta jest niekiedy ta „droga zawiedzionych nadziei”. Ojciec Święty Benedykt XVI mówił na polskiej ziemi: „Doznajemy trudu wędrowców, zmierzających do celu krętymi drogami, pośród wahań, napięć, niepewności, ale z głęboką świadomością, że wcześniej czy później ta wędrówka osiągnie kres. I wtedy rodzi się refleksja: Czy to już wszystko? Czy ziemia, na której sto-imy, jest naszym ostatecznym przeznaczeniem?” (Benedykt XVI, Kraków 28 V 20006 r.).

2. Bóg wnosi w ludzką codzienność największy Dar.

Dzisiejsi ewangeliczni wędrowcy osiągnęli swój cel w Emaus. Był to cel podróży, ale nade wszystko miejsce zrozumienia i pozna-nia. Chrystus – ów Nierozpoznany Wędrowiec wzbudził w ich zain-teresowanie. Tłumacząc Pisma rozbudził wspomnienia, ale nade wszystko zapalił na nowo nadzieję. Dobrze czuli się w Jego obecno-ści i potrzebowali jej. Stąd też z głębi swych serc kierują prośbę: „Zostań z nami, gdyż ma się ku wieczorowi i dzień się już nachylił”. To szczególne napięcie wędrówki i spotkania Chrystusa osiąga swoją pełnię. Tak! Poznali Go po Łamaniu Chleba! I pytali siebie na-wzajem: „Czy serce nie pałało w nas, kiedy rozmawiał z nami w drodze i Pisma nam wyjaśniał?”.

Chrystus wędrujący z nami daje się nam poznać w Eucharystii, którą sprawuje Kościół. Błogosławiony Jan Paweł II tłumaczył, że „Kościół ma do zaofiarowania Europie najcenniejsze dobro, jakiego nikt inny nie może jej dać: jest to wiara w Jezusa Chrystusa, źródło nadziei, która nie zawodzi” (bł. Jan Paweł II, EdE 18).

W dzisiejszym drugim czytaniu (1 Kor 11, 23-26) św. Paweł Apostoł przytoczył najstarszy opis ustanowienia Eucharystii: „To jest ciało moje, które jest dla was….Ten kielich jest nowym przymierzem we krwi mojej” (zob. 24-25). Słowo Pana jest bardzo konkretne i powinno nas zobowiązywać. On daje nam siebie, abyśmy stanowili jedno z Nim, tak jak On stanowi jedno z Ojcem. Eucharystia, ten największy Dar Chrystusa, który On sam nam zostawił nie może być człowiekowi obojętny. Potrzeba powrócić z miłością do Eucharystii, to znaczy do Boga, który się nam ofiarowuje!

Prawdziwy chrześcijanin kochający Boga nie może przeżywać niedzieli bez spotkania przy stole Eucharystii. Drodzy Przyjaciele, odkryjmy na nowo piękno systematycznego uczestnictwa we Mszy świętej. Przyjmijmy zaproszenie Chrystusa, który karmi nas Chle-bem, który daje życie. Niech zakotwiczą się w naszych sercach słowa Ojca Świętego Benedykta XVI, „Piotra naszych czasów”, który w Warszawie tłumaczył, że „Wiara nie oznacza jedynie przyjęcia określonego zbioru prawd dotyczących tajemnic Boga, człowieka, życia i śmierci oraz rzeczy przyszłych. Wiara polega na głębokiej, osobistej relacji z Chrystusem, relacji opartej na miłości Tego, który nas pierwszy umiłował (por. 1 J 4, 11), aż do całkowitej ofiary z sie-bie” (Benedykt XVI, Warszawa 26 V 2006 r.).

W pierwszym czytaniu usłyszeliśmy odpowiedź narodu wy-branego na zadziwiającą propozycję Boga o zawarciu Przymierza. Ta odpowiedź to pełne zapału wołanie: „Wszystkie słowa, jakie po-wiedział Pan wypełnimy” (Ez 24,7). Niech ta odpowiedź wypełni nasze serca, niech nie będzie tylko mową ust, bo „wiara, jeśli nie by-łaby połączona z uczynkami, martwa jest sama w sobie” (Jk 2,17). Bóg zawsze przychodzi z pomocą naszej słabości. Zawsze nam to-warzyszy. Obudźmy więc w nas wiarę, nadzieję i miłość. I świadomi Bożej obecności przy nas prośmy Chrystusa: „Zostań z nami, gdyż ma się ku wieczorowi i dzień się już nachylił”.

3. Naturalnym środowiskiem rozwoju wiary i miłości do Boga jest rodzina.

Osiągnąwszy cel swej wędrówki w Emaus uczniowie doświad-czyli wartości wspólnoty. Chrystus usiadł z nimi do stołu i łamał dla nich Chleb. Ich udziałem stało się doświadczenie wspólnoty Kościo-ła, którego Głową jest Chrystus. Nie ma Kościoła bez Chrystusa i nie ma Chrystusa bez Kościoła! Te słowa wypowiadam z mocą i radością na polskiej ziemi, gdzie tak wiele razy ten szlachetny Naród dawał przykład i świadectwo swej miłości do Chrystusa i do Kościoła. Tegoroczne hasło programu duszpasterskiego, wyznaczonego Kościołowi w Polsce przez Episkopat Polski brzmi: „Kościół naszym domem”.Tak, Bracia i Siostry! Kościół jest naszym domem! Ale o dom ten – rozumiany także jako wspólnotę ludzi w nim mieszkających – trzeba nam się wciąż troszczyć, trzeba go bronić  i szanować, a nade wszystko ukochać! W Warszawie sześć lat temu Benedykt XVI przywołał słowa swego Wielkiego Poprzednika, Wa-szego Rodaka: „Polska stała się w naszych czasach Ziemią szcze-gólnie odpowiedzialnego świadectwa” (Warszawa, 2 VI 1979 r.),   a następnie mówił dalej: „Proszę was, pielęgnujcie to bogate dzie-dzictwo wiary poprzednich pokoleń, dziedzictwo myśli i posługi wielkiego Polaka, Papieża Jana Pawła II. Trwajcie mocni w wierze, przekazujcie ją waszym dzieciom, dawajcie świadectwo łasce, której doświadczyliście w sposób tak obfity przez działanie Ducha Święte-go w waszej historii” (Benedykt XVI, Warszawa 26 V 2006 r.).

Wspominając o Kościele jako domu, trzeba spojrzeć na pod-stawową wspólnotę Kościoła, jaką jest rodzina, każda rodzina. Jest ona domowym Kościołem. To w niej ludzie dorastają i uczą się mi-łości do Boga i do drugiego człowieka, jak również miłości do Eu-charystii. Tutaj w Łodzi, przed 25 laty, bł. Jan Paweł II dużą część swej homilii poświęcił trosce o rodzinę. Mówił wówczas: „Rodzina zawsze była – i nadal pozostaje tym ludzkim środowiskiem, pierw-szym i podstawowym, do którego Bóg przychodzi przez wielkie sa-kramenty naszej wiary, poczynając od chrztu świętego. Małżonko-wie, którzy dają ludzkie życie swoim dzieciom tu na ziemi, zapraszają do ich serc, do całej swojej wspólnoty, Dawcę życia wiecznego” (bł. Jan Paweł II, Łódź 13 VI 1987 r.).

Dzisiaj potrzeba na nowo podjęcia głębokiej troski o rodzinę, gdyż rodzina napotyka wiele zagrożeń… Stąd też dzisiejsze czasy domagają się do chrześcijan odważnej obrony rodziny, jej bogactwa i wartości. Potrzeba wreszcie podjęcia z nowym zapałem współpracy rodziny z katechizującymi, by proces wychowania młodego po-kolenia przynosił jak najwspanialsze owoce. „Przekazywanie wiary dzieciom, przy pomocy innych osób i instytucji, jak parafia, szkoła czy stowarzyszenia katolickie, to odpowiedzialność, której rodzice nie mogą zapominać, zaniedbywać czy w całości cedować na innych” (Benedykt XVI, Walencja 8 VII 2006 r.). Świadectwo wiary i miłości ze strony małżonków, rodziców jest czymś nieodzownym, podstawowym w chrześcijańskim wychowaniu młodego pokolenia, ale potrzeba też świadectwa miłości dzieci do rodziców. W rodzinie człowiek uczy się „wyobraźni miłosierdzia”, do pełnego miłości otwarcia na innych: na starszych, chorych i cierpiących, na całą wspólnotę Narodu, Europy, świata i Kościoła. Gdy dziś trud wy-chowania napotyka na tyle przeciwności trzeba tym potrzeba tym bardziej ze strony rodziców postawy trwania na kolanach. Wszystkim rodzinom miasta Łodzi, archidiecezji i całej Polski powtarzam słowa Benedykta XVI: „Życzę, by każda rodzina była wspólnotą modlitwy, przekazu wiary i miejscem kształtowania ducha” (Benedykt XVI, Walencja 9 VII 2006 r.).

4. Zakończenie

Uczniowie zdążający do Emaus, po rozpoznaniu w Nieznajo-mym Wędrowcy Jezusa Chrystusa, „w tej samej godzinie wybrali się i wrócili”, by głosić innym prawdę o tym, że On żyje i że jest obecny. Wzruszeni pytali też siebie nawzajem: „Czy serce nie pałało w nas, kiedy rozmawiał z nami w drodze i Pisma nam wyjaśniał?”.

Drodzy Bracia i Siostry! Dzisiejsze spotkanie ze Zmartwych-wstałym i obecnym w Eucharystii powinno otworzyć nasze serca i sprawić „pałanie naszych serc”. Bez Chrystusa znów zanurzymy się w marazmie i beznadziei, jakie niejednokrotnie przynosi codzienność. Tylko Chrystus może napełnić ludzkie serca pokojem. Tylko On może wypełnić nasze nadzieje. Niech nam w tym pomogą Jego Świadkowie, jak św. s. Faustyna Kowalska, związanej z tym miastem, która mówiła: „Jezu, jest jedna tajemnica w mym życiu – najgłębsza, ale i najserdeczniejsza – to Ty sam pod postacią chleba, kiedy przychodzisz do mojego serca. Tu jest cała tajemnica mojej świętości” (Dz 1489).

Z wiarą powtarzam (wypowiadam) dziś, wśród Was, żarliwą modlitwę Błogosławionego Papieża Jana Pawła II: „Panie zostań z nami! […] Zostań i pomagaj nam stale kroczyć tą drogą, która pro-wadzi do domu Ojca. Zostań z nami w Twoim słowie – w tym słowie, które staje się sakramentem: Eucharystią Twojej obecności. Pragnie-my słuchać Twojego słowa i wypełniać je. Pragniemy mieć udział w błogosławieństwie” (Pelplin, 6 VI 1999 r.).

W Kościele łódzkim wzrastała do świętości Czcigodna Sługa Boża Wanda Malczewska. Dziś modlimy się wraz z nią: „Panie mój, ja za Tobą tęskniłam… O Jezu tyś życiem duszy mojej…, przewod-nikiem i światłem wśród ciemności pielgrzymki doczesnej”.

Naśladując przykład świętych, powtarzamy słowa narodu wy-branego pielgrzymującego do Ziemi obiecanej: „Wszystkie słowa, jakie powiedział Pan wypełnimy” (Ez 24,7.) Amen.

drukuj