fot. flickr.com

Zwolniony z pracy w IKEA w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”: Zaraz po tym, jak świętowano w firmie „dzień przeciw wykluczeniu”, wykluczono mnie z pracy za moje poglądy, za to, że przyznałem się do Chrystusa

Chciałem w mojej pracy zajmować się tym, czego dotyczyła moja umowa, czyli sprzedażą mebli. Zawsze starałem się z tego zadania jak najlepiej wywiązać. Nie mogę zgodzić się na promowanie szkodliwej i sprzecznej z moim sumieniem ideologii. Dla mnie, jako katolika, było sprawą oczywistą, że muszę działać, bo wiara bez uczynków jest martwa. Czułem się zobligowany do zareagowania – powiedział w rozmowie z red. Małgorzatą Bochenek z „Naszego Dziennika” pan Tomasz, którego  zwolniono z pracy w IKEA po tym, jak przeciwstawił się udziałowi w promocji środowisk LGBT, przywołując cytaty z Pisma Świętego

Od dawna pracował Pan w IKEA?

– Pracę w IKEA rozpocząłem w kwietniu 2016 roku. Wcześniej przez jedenaście lat pracowałem w Irlandii, również w branży handlowej. Praca z ludźmi, kontakt z klientami jest dla mnie bardzo ważny, zawsze z wielką pasją staram się wypełniać swoje obowiązki służbowe. W trakcie ponad trzech lat spędzonych w IKEA nikt, nigdy mi nie zarzucił, że kogoś nie szanuję, dyskryminuję. Choć wiedziałem, że część osób na dziale ma skłonności homoseksualne, to nigdy nie traktowałem ich gorzej.

Co jest Pana winą według pracodawcy?

– W ocenie pracodawcy moje nastawienie i postawa „naruszają zasady współżycia społecznego oraz stanowią przejaw braku szacunku oraz poszanowania odmienności osób o innej orientacji seksualnej”.

Na jakiej podstawie wyciągnięto takie wnioski?

– W komentarzu na wewnętrznym forum internetowym firmy napisałem, że akceptacja i promowanie homoseksualizmu i innych dewiacji to sianie zgorszenia. Przytoczyłem dwa cytaty z Pisma Świętego: „biada temu, przez którego przychodzą zgorszenia, lepiej by mu było uwiązać kamień młyński u szyi i pogrążyć go w głębokościach morskich” oraz „ktokolwiek obcuje cieleśnie z mężczyzną, tak jak się obcuje z kobietą, popełnia obrzydliwość. Obaj będą ukarani śmiercią, a ich krew spadnie na nich”.

Dlaczego przywołał Pan akurat te cytaty z Pisma Świętego?

– Władze firmy IKEA rozesłały do pracowników tekst propagujący ideologię ruchu LGBT. Już sam tytuł tego artykułu „Włączenie LGBT+ jest obowiązkiem każdego z nas” wzbudził we mnie sprzeciw. Ten tekst był jak instrukcja, stojąca w zupełnej sprzeczności z wyznawanymi przeze mnie wartościami chrześcijańskimi. Gdybym zaczął się do tego stosować, nie mógłbym przystąpić do Komunii Świętej, bo nie pozwoliłoby mi na to moje sumienie. Rozesłany przez władze firmy artykuł to jawne narzucanie światopoglądu stojącego w zupełnej sprzeczności z moimi przekonaniami religijnymi, tym bardziej że grzech homoseksualizmu w Piśmie Świętym jest ukazany jako grzech wołający o pomstę do Nieba. Zatem stawiany jest na równi z najcięższymi przestępstwami. Przez ten grzech Sodoma została ukarana. To jest bardzo poważne wykroczenie i dlatego Bóg używa bardzo dosadnych słów, które przywołałem.

Został Pan zwolniony, gdyż „złamał pan zasady i wartości, którymi kieruje się pracodawca”. IKEA tłumaczy, że nawoływał Pan do agresji…

– Zostałem wychowany w wierze katolickiej. Bardzo bliskie jest mi sanktuarium w Kalwarii Zebrzydowskiej, byłem ministrantem, lektorem, członkiem KSM, a obecnie angażuję się w propagowanie orędzia fatimskiego. Kiedy przeczytałem rozesłaną informację, nie mogłem pozostać obojętny wobec narzucania nam przez pracodawcę ideologicznych postulatów, które są promocją antywartości. Chcąc pozostać w zgodzie z własnym sumieniem, musiałem zareagować. Aby nikt mi nie zarzucił, że coś nadinterpretuję, przywołałem cytaty z Pisma Świętego, które są przestrogą, mówią o tym, jak ciężka kara wieczna czeka tych, którzy sieją zgorszenie, i czym jest grzech homoseksualizmu. Pismo Święte – czy się to komuś podoba, czy nie – przez wieki stanowi uniwersalną wartość. To jest spisane Słowo Boga, człowiek nie tylko nie może, ale nie ma prawa go zmieniać. To jest ostrzeżenie i wezwanie do nawrócenia, do zerwania z grzechem. Bóg nikogo nie potępia, każdemu daje szansę. Przywołane cytaty są słowami przestrogi, nie potępienia, a tym bardziej nie mogą być odczytane jako wzywające do agresji.

A właśnie tak zostały zinterpretowane przez władze IKEA?

– Tak. I zostałem wezwany na rozmowę, a ostatecznie zwolniony. Chciałem też zaznaczyć, że dzień przed tym, jak rozesłana została owa „instrukcja LGBT+”, w firmie obchodzony był „międzynarodowy dzień przeciw homofobii, bifobii i transfobii, aby walczyć o prawa lesbijek, gejów, osób biseksualnych, transpłciowych i osób o wszystkich orientacjach seksualnych i tożsamościach płciowych (LGBT+)”. Obchody tego dnia były promowane jako dzień walki z wykluczeniem. Gdy przyszedłem w tym dniu do pracy i dowiedziałem się, co będziemy świętować, wziąłem urlop na żądanie. Nie chciałem uczestniczyć w promocji czegoś sprzecznego z wyznawanymi przeze mnie wartościami. Artykuł, który władze firmy zamieściły na wewnętrznej stronie internetowej, przelał czarę goryczy. Chciałem w mojej pracy zajmować się tym, czego dotyczyła moja umowa, czyli sprzedażą mebli. Zawsze starałem się z tego zadania jak najlepiej wywiązać. Nie mogę zgodzić się na promowanie szkodliwej i sprzecznej z moim sumieniem ideologii. Dla mnie, jako katolika, było sprawą oczywistą, że muszę działać, bo wiara bez uczynków jest martwa. Czułem się zobligowany do zareagowania.

Wspomniał Pan, że po zamieszczeniu swojego wpisu na wewnętrznym forum firmy został Pan wezwany na rozmowę.

– Zostałem wezwany dwie godziny po tym, jak zamieściłem komentarz. Usłyszałem, że poniosę konsekwencje, wówczas nie myślałem, że mogę zostać zwolniony z pracy za to, że jawnie przyznałem się do wyznawanych wartości chrześcijańskich. Jednak za kilka dni okazało się, że zaraz po tym, jak świętowano w firmie „dzień przeciw wykluczeniu”, wykluczono mnie z pracy za moje poglądy, za to, że przyznałem się do Chrystusa. Dowiedziałem się też, że osoby, które polubiły mój wpis, otrzymały naganę…

Jak Pan przyjął informację o zwolnieniu z pracy?

– To było dla mnie zaskoczenie, jednak stało się faktem, że zostałem zwolniony z pracy za moje przekonania religijne. Wykluczono mnie za moje poglądy, bo przecież nawet nikogo nie wymieniłem personalnie. Ja chcę uczciwie pracować, nie chcę, aby narzucano mi ideologię, którą uważam za szkodliwą, która posuwa się do bluźnierstw, co pokazały ostatnie tygodnie.

Co Pan zrobił, gdy otrzymał wypowiedzenie?

– W dniu wręczenia mi wypowiedzenia skontaktowałem się z Instytutem na Rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris, który bardzo szybko podjął decyzję, że zajmie się moją sprawą. 17 czerwca w moim imieniu Instytut Ordo Iuris złożył do Sądu Pracy w Krakowie pozew, aby wypowiedzenie umowy o pracę było bezskuteczne, a po upływie okresu wypowiedzenia przywrócono mnie na stanowisko pracy na dotychczasowych warunkach. W pozwie jest też mowa o zadośćuczynieniu i odszkodowaniu tytułem naruszenia zasad równego traktowania z uwagi na dyskryminującą przyczynę zwolnienia z pracy. Nie wiem, czy uda mi się odzyskać pracę. Od wręczenia wypowiedzenia w dniu 27 maja do 19 czerwca pracodawca udzielił mi płatnego urlopu, natomiast od 20 czerwca do 31 sierpnia pracodawca zwolnił mnie z obowiązku świadczenia pracy z zachowaniem prawa do wynagrodzenia. Jeżeli otrzymam odszkodowanie, przeznaczę je na Fundację, która walczy o prawo do życia każdego człowieka od poczęcia do naturalnej śmierci Fundację PRO – Prawo do Życia. Bardzo się cieszę, że tak wiele osób okazuje mi swoje wsparcie. Jestem też wdzięczny wszystkim, którzy w związku z moim zwolnieniem za pośrednictwem strony www.maszwplyw.pl podpisują petycję kierowaną do koncernu IKEA o poszanowanie praw pracowników. Nie możemy pozostać bierni wobec walki z wiarą katolicką.

Dziękuję za rozmowę.

„Nasz Dziennik”

drukuj