Zbieg okoliczności czy celowy pokaz siły i ciąg dalszy politycznych igrzysk?
Siłowe wejście do siedziby Krajowej Rady Sądownictwa, proces ks. Michała Olszewskiego i procedowanie tzw. ustawy praworządnościowej – wszystko w tym samym czasie. Dla rządzących to czysty zbieg okoliczności, natomiast dla komentatorów to próba pokazu siły i odciągania uwagi od poważnych problemów.
W środę po południu prokuratura w asyście policji ponownie wtargnęła do siedziby Krajowej Rady Sądownictwa. Funkcjonariusze nie wpuszczali do budynku pracowników KRS, posłów ani dziennikarzy.
Prokuratorzy, tak samo jak pół roku temu, przy wsparciu ślusarzy, dostali się do biura Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych. Pełniący tę funkcję sędzia Piotr Schab i jego zastępcy nie są uznawani przez obecną władzę. Śledczy rozpruli szafy i zabrali 120 tomów akt spraw dyscyplinarnych sędziów.
– Pan Radzik, Schab i Lasota mówią, że dalej są rzecznikami, więc my musieliśmy te działania podjąć. To jest zabawa w kotka i myszkę, a w państwie prawa, gdzie ja jestem Prokuratorem Generalnym, się nie bawimy– tak usprawiedliwia te działania minister sprawiedliwości, Waldemar Żurek.
Wśród zabezpieczonych akt miały znaleźć się m.in. dokumenty uderzające w samego ministra sprawiedliwości, gdy ten jeszcze był sędzią – wskazał poseł Michał Woś z Prawa i Sprawiedliwości.
– Rozwiercali zamki, rozwiercali szafy po to, żeby przejąć akta, żeby legalni rzecznicy nie mogli prowadzić tego, do czego są uprawnieni ustawowo, czyli postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów. To pokazuje strach tej władzy – powiedział polityk PiS.
W ocenie przewodniczącej KRS, sędzi Dagmary Pawełczyk-Woickiej, policjanci i prokuratorzy na polityczne zlecenie dopuścili się ponad 40 wykroczeń. Według niej środowe zajście burzy trójpodział władzy w kraju.
– Nie ma takiego państwa, które się mieni państwem prawnym, gdzie przedstawiciele władzy wykonawczej by tak postępowali w stosunku do innych organów – stwierdziła Dagmara Pawełczyk-Woicka.
Kiedy prokuratura w asyście policji wtargnęła do KRS, w Sejmie trwała debata nad projektami ustaw nazywanych przez rząd „praworządnościowymi”. Ich wprowadzenie m.in. podważałoby status 1/3 wszystkich sędziów. W tym samym czasie rozpoczął się też proces ks. Michała Olszewskiego i byłych urzędniczek resortu sprawiedliwości.
Jedna z oskarżonych, Urszula Dubejko, po tym, co ją spotkało w areszcie, nie wierzy w sprawiedliwy proces. Przewodnicząca składu orzekającego, należąca do „Iustitii”, w ostatniej chwili podmieniła wcześniej wylosowanych ławników.
– To budzi moje głębokie obawy o to, co się dalej wydarzy – powiedziała była urzędniczka Ministerstwa Sprawiedliwości.
Dla obozu rządzącego kulminacja sądowych wydarzeń to czysty zbieg okoliczności.
– W mojej ocenie to absolutny przypadek – stwierdził poseł Dariusz Wieczorek z Lewicy.
– Ja bym tego nie wiązał – powiedział poseł Krzysztof Paszyk z PSL.
Z kolei dla dr. Andrzeja Skiby, politologa, to pokaz siły władzy i próba odwrócenia uwagi opinii publicznej od poważnych problemów.
– Z tematów bardzo ważnych społecznie, takich jak kondycja systemu ochrony zdrowia, jak polityka społeczna i inne, [uwaga zostaje przekierowana – radiomaryja.pl] na igrzyska – uważa ekspert.
Rząd atakuje też adwokatów broniących polityków obecnej opozycji. W takiej sytuacji znalazł się mec. Bartosz Lewandowski. Rzecznik rządu oskarżył go o kontakty z Rosją. Obrońca m.in. Zbigniewa Ziobry zwraca uwagę na cel tej nagonki.
– Tego rodzaju akcja dyskredytująca moją osobę, moją kancelarię, ma na celu po prostu zastraszenie adwokatów, żeby oni nie podejmowali się tych spraw, żeby nie zabierali głosu – ocenił prawnik.
Decyzją sądu do więzienia może trafić Adam Borowski – społecznik, były działacz opozycji antykomunistycznej, wydawca prasy podziemnej. Ma to być kara za krytykę Romana Giertycha i jego związków ze spółką Polnord, z której wyprowadzono 90 mln złotych.
TV Trwam News



