fot. PAP/Marcin Obara

Wyciekły nagrania z przesłuchania J. Kaczyńskiego. W tle konflikt R. Giertycha z W. Żurkiem

Wyciekły fragmenty nagrań z przesłuchania Jarosława Kaczyńskiego. Sprawa dotyczy śledztwa w sprawie tzw. dwóch wież, które ostatecznie zostało umorzone. Winą przerzucają się prokuratura i Roman Giertych.

Fragmenty z kilkugodzinnego przesłuchania Jarosława Kaczyńskiego upublicznił portal Goniec. Prezes Prawa i Sprawiedliwości zeznawał w sprawie tzw. dwóch wież. Prokuratura podjęła decyzję o umorzeniu śledztwa. Teraz śledczy będą badać, w jaki sposób materiał stanowiący załącznik do akt postępowania trafił do mediów.

„Prokuratura, w tym prokurator tu siedząca, jest nielegalna (…). Nielegalna ze względu na przejęcie prokuratury siłą. A zeznania te składam tylko dlatego, że będą one miały znaczenie dla postępowań związanych w przyszłości z przywróceniem praworządności w Polsce” – mówił na jednym z nagrań Jarosław Kaczyński.

Podejrzenia o to, kto stoi za upublicznieniem nagrań – i to za sprawą samej prokuratury – padły na Romana Giertycha reprezentującego stronę pokrzywdzonego.

–  Nie było możliwości – i takie są nasze wstępne ustalenia – żeby te nagrania wyciekły z prokuratury. Natomiast w ramach postępowania przygotowawczego strony – przede wszystkim pełnomocnicy stron – mają prawo korzystać ze swoich uprawnień. Po wydaniu postanowienia o umorzeniu, a przed wysłaniem odpisów postanowień m.in. mecenas Giertych wystąpił o udostępnienie całości materiału dowodowego, w tym również płyt z nagraniami. Była to jedyna osoba, która miała dostęp do tych materiałów – mówił rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie, prok. Piotr Skiba.

Roman Giertych w mediach społecznościowych pisze o bezczelności prokuratury. Sprawa może mieć drugie dno.

– Mamy w tle konflikt pomiędzy panem mec. Giertychem a ministrem Waldemarem Żurkiem – wskazał prof. Zbigniew Orbik, etyk i filozof polityki.

To może tłumaczyć ostrą reakcję prokuratury, a także Romana Giertycha, który idzie w zaparte, że to nie on przekazał nagrania mediom. Polityk twierdzi, że źródła wycieku należy szukać w samej prokuraturze. Drwi jednocześnie z całej sprawy.

„Musicie, kochani, się zdecydować. Albo prokuratura jest nielegalna (jak twierdzi Jaruś) i wówczas to nie było przesłuchanie, a więc nie można popełnić przestępstwa, ujawniając je, albo było legalne i wówczas Jarek zastraszał przestępczo prokurator prowadzącą. Wybierajcie!” – napisał Roman Giertych na platformie X.

To brudna polityczna gra.

– W Polsce, jak widać, trójpodział władzy nie istnieje, gdyż prokuratura jest wykorzystywana jako przedmiot sporu politycznego przez egzekutywę. Nie jest niezależna – zaznaczył Adrian Kocha, historyk myśli politycznej.

Publikacja nagrań wywołała reakcję Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Jednak całej sprawie chce też przyjrzeć się Rzecznik Dyscyplinarny Adwokatury.

TV Trwam News

drukuj