fot. PAP/Rafał Guz

Prokuratura postawiła Robertowi Bąkiewiczowi zarzuty m.in. nawoływania do pozbawienia życia Donalda Tuska

Lider Ruchu Obrony Granic, Robert Bąkiewicz, usłyszał zarzuty w związku z wystąpieniem na manifestacji w Warszawie. Chodzi o jego słowa z protestu PiS organizowanego 11 października ub.r. m.in. przeciwko nielegalnej migracji i umowie z państwami Mercosur.

Warszawska prokuratura regionalna w poniedziałek postawiła Robertowi Bąkiewiczowi zarzuty dotyczycące popełnienia trzech przestępstw, w tym m.in. „publicznego nawoływania do popełnienia zbrodni pozbawienia życia” premiera Donalda Tuska.

Podczas wiecu Prawa i Sprawiedliwości z dnia 11 października 2025 r. na Placu Zamkowym w Warszawie, Robert Bąkiewicz mówił wówczas – posługując się metaforą – m.in. o chwastach które trzeba z polskiej ziemi powyrywać.

Wypowiedzi te zostały przez prokuraturę zakwalifikowane jako przestępstwo z art. 255 par 2 Kodeksu karnego, który dotyczy publicznego nawoływania do popełnienia zbrodni, co zagrożone jest karą do trzech lat pozbawienia wolności.

Rzecznik prokuratury poinformował, że Robert Bąkiewicz nie przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów i odmówił złożenia wyjaśnień. Złożył natomiast oświadczenie przed siedzibą prokuratury, gdzie relacjonował, że zarzuty które usłyszał są absurdalne.

– Zarzuty, które mi postawiono, to publiczne podżeganie do mordu na Donaldzie Tusku. Przecież to jest abstrakcja. My żyjemy w świecie ludzi, którzy powinni być leczeni psychiatrycznie, którym powinno być odebrane prawo do prowadzenia tego typu postępowań, bo to nie tylko uderza w konstytucyjne moje prawa do wolności wypowiedzi, ale to po prostu odrzuca również rozum i odczytywanie kontekstów wypowiedzi, które miały miejsce 11 października na wiecu w Warszawie na Placu Zamkowym, które wypowiedziałem – mówił Robert Bąkiewicz.

Kolejne zarzuty – jak relacjonował Robert Bąkiewicz – miały dotyczyć narażenia Donalda Tuska na utratę zaufania oraz nawoływania do nienawiści w stosunku do Niemiec.

RIRM

drukuj