fot. twitter.com

Wrocław: umorzono dwa śledztwa ws. ludobójstwa na Kresach

Prokuratorzy IPN umorzyli dwa śledztwa w sprawie zbrodni ludobójstwa na Kresach dawnej RP. Chodzi o zabijanie Polaków przez ukraińskich nacjonalistów m.in. w Rawie Ruskiej, Tomaszowie Lubelskim oraz w kilku powiatach dawnej Galicji m.in. buczackim.

Naczelnik Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu we Wrocławiu prokurator Konrad Bieroń powiedział w poniedziałek PAP, że głównym argumentem do umorzeń była niemożliwość ustalenia żyjących sprawców tamtych zbrodni z lat 1939-46.

„Drugim argumentem procesowym do umorzenia było też stwierdzenie, że kilku ustalonych sprawców poniosło już karę za tamte zbrodnie” – dodał prokurator.

Jak podano, w zbrodni ludobójstwa popełnionej na terenie byłego powiatu Rawa Ruska leżącym w woj. lwowskim oraz pow. Tomaszów Lubelski (woj. lubelskie) na obywatelach narodowości polskiej przez nacjonalistów ukraińskich dokonano zabójstwa nie mniej niż 492 osób, usiłowano dokonać zabójstwa nie mniej niż 20 osób oraz spowodowano ciężki uszczerbek na zdrowiu skutkujący zgonem jednej osoby, a nadto spowodowano ciężki uszczerbek na zdrowiu jednej osoby.

Natomiast na skutek zbrodni ludobójstwa dokonanej na terenie powiatów buczackiego, brzeżańskiego, podhajeckiego i przemyślańskiego w dawnym woj. tarnopolskim zabito nie mniej niż 3386 osób, usiłowano dokonać zabójstwa nie mniej niż 41 osób.

Pokrzywdzonym przysługuje prawo przejrzenia akt i złożenia zażalenia na powyższe postanowienie do Sądu Okręgowego we Wrocławiu. Zażalenie wnosi się za pośrednictwem prokuratora, który wydał postanowienie. Pokrzywdzeni ma ją na to 7 dni od daty ukazania się postanowienia w środkach masowego przekazu.

„Odpis postanowienia doręczony zostanie pokrzywdzonym, którzy zwrócą się o to w terminie siedmiu dni od ogłoszenia powyższego postanowienia w mediach. Pokrzywdzonymi są nie tylko poszkodowani, ale też ich dzieci. Trzeba jednak w zażaleniu podnieść konkretne argumenty prawne za kontynuacją śledztwa” – podkreślił prok. Konrad Bieroń.

PAP/RIRM

drukuj