fot. pixabay.com

Wody Polskie oczekują od stołecznego MPWiK informacji nt. ilości ścieków wyrzuconych do Wisły w związku z kolejną awarią w oczyszczalni „Czajka”

Wody Polskie czekają na deklarację stołecznego MPWiK ws. ilości ścieków, jakie trafiły do Wisły. Do rzeki zrzucano w ubiegłym roku fekalia w związku z kolejną awarią kolektora pod dnem Wisły, który prowadzi do Warszawskiej oczyszczalni ścieków „Czajka”.

Wody Polskie spodziewają się, że MPWiK prześle sprawozdanie dotyczące zrzutów pod koniec stycznia tego roku. Na tej podstawie zostanie obliczona opłata.

Przemysław Daca, prezes Wód Polskich podkreśla, że kwartalny okres rozliczeniowy się zakończył. To nie pierwszy raz, kiedy stołeczna spółka zapłaci za zrzuty.

– Jeżeli taką deklarację dostaniemy i zweryfikujemy, wtedy będziemy mogli dokładnie wiedzieć, jaka to będzie kwota, natomiast już w tej chwili wiemy, że tych ścieków wpłynęło co najmniej trzy razy tyle, jeśli nie więcej. Opłata będzie odpowiednio wyższa, czyli będzie to co najmniej 200 mln złotych – oznajmił prezes Wód Polskich.

Do katastrofy ekologicznej wielkich rozmiarów nie doszło dzięki pomocy wojska. Żołnierze dwukrotnie zbudowali most pontonowy na którym poprowadzono tzw. bypass. Dzięki temu ścieki ponownie trafiały do oczyszczalni.

Jednocześnie powstał nowy rurociąg pod dnem rzeki. Wody Polskie wskazują, że jest on niewydolny, a nadmiar ścieków jest dalej zrzucany do Wisły.

Do takiej sytuacji doszło chociażby dzisiaj – poinformował Przemysław Daca, prezes Wód Polskich. Wody opadowe zmieszane z fekaliami trafiają wprost do rzeki.

RIRM

drukuj