Fot. PAP/Darek Delmanowicz

W wielu miejscach w Polsce odbyły się obchody Narodowego Dnia Pamięci o Polakach – Ofiarach Ludobójstwa dokonanego przez OUN i UPA na ziemiach wschodnich II Rzeczypospolitej Polskiej

Ukraińcy bestialsko mordowali Polaków. Po raz pierwszy obchodziliśmy Narodowy Dzień Pamięci o Polakach – Ofiarach Ludobójstwa dokonanego przez OUN i UPA na ziemiach wschodnich II Rzeczypospolitej Polskiej. Obchody odbyły się w wielu miejscach w Polsce.

Toruń był jednym z miejsc w Polsce, gdzie w piątek odbyły się obchody Narodowego Dnia Pamięci o Polakach – Ofiarach Ludobójstwa dokonanego przez OUN i UPA na ziemiach wschodnich II Rzeczypospolitej Polskiej.

W Parku Pamięci Narodowej „Zachowali się jak trzeba” stoi pomnik sprawiedliwych Ukraińców, którzy byli odważni, bo pomagali Polakom, których w okrutny sposób mordowali ukraińscy nacjonaliści.

Uroczystości przed pomnikiem poprzedziła Msza święta w Sanktuarium Najświętszej Maryi Panny Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i świętego Jana Pawła II.

– Zostali zamordowani przez ukraińskich nacjonalistów tylko dlatego, że byli Polakami. Módlmy się o wieczne zbawienie dla nich – mówił o. Jan Król CSsR, dyrektor Muzeum „Pamięć i Tożsamość” w Toruniu.

W piątek wspominaliśmy Polaków, ofiary ludobójstwa dokonanego przez OUN i UPA.

– 11 lipca 1943 nastąpiła kulminacja zbrodni, która dzisiaj nazywamy ludobójstwem wołyńskim czy rzezią wołyńską – przypomniał naczelnik Oddziałowego Biuro Edukacji Narodowej w Gdańsku, Krzysztof Drażba.

W stolicy oddano hołd tym, którzy ponieśli męczeńską śmierć z rąk ukraińskich nacjonalistów.

Była tez salwa honorowa. W trakcie uroczystości odśpiewano hymn narodowy.

List okolicznościowy skierował prezydent Andrzej Duda.

– Sprawcy zgładzili, pozbawili pogrzebu i jakiegokolwiek upamiętnienia dziesiątki tysięcy sąsiadów tylko dlatego, że ci mówili i modlili się po polsku – napisał prezydent RP w liście odczytanym przez Wojciecha Kolarskiego, prezydenckiego ministra.

Gdy mówimy o sprawcach, mamy na myśli ukraińskich nacjonalistów.

– To oddziały UPA jednocześnie zaatakowały dziesiątki polskich miejscowości, nie oszczędzono nikogo – mówił w homilii w Katedrze Polowej Wojska Polskiego ks. por. Łukasz Węglowski.

Ofiary wciąż czekają na ekshumacje i należne upamiętnienie.

– Zbrodnie, które w latach 1943-1945 rozlały się po Wołyniu i Galicji, wciąż bolą – zaakcentował Lech Parell, szef Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych.

Ból jest tym większy, że ci, którzy byli katami, przez wielu na Ukrainie są dziś gloryfikowani.

– Groby i ekshumacje, i wszelkie upamiętniania przeczą chwale UPA, na której tak – niestety – współczesnym Ukraińcom zależy – podkreśliła Ewa Siemaszko, badacz Rzezi Wołyńskiej.

Strona ukraińska sceptyczni podchodzi do wniosków Instytutu Pamięci Narodowej o przeprowadzenie ekshumacji.

– One przede wszystkim mają charakter pewnych decyzji, które zapadają na szczeblu politycznym – zauważył dr hab. Karol Polejowski, zastępca prezesa IPN.

 Taka sytuacja trwa od 2017 roku.  W ostatnim czasie pojawiła się zgoda na prace w Puźnikach i w Zboiskach, jednak – jak dodał zastępca prezesa IPN – nie stanowią one istotnego przełomu.

– Tutaj trzeba kompleksowej decyzji, która otworzy drogę do realizacji wszystkich wniosków, które Instytut złożył stronie ukraińskiej – podsumował dr hab. Karol Polejowski.

Oczekujemy dziś pełnej zgody, by ukazać prawdę historyczną i skalę ukraińskich zbrodni.

TV Trwam News

drukuj