fot. PAP/Paweł Supernak

W Warszawie odbył się kongres Prawa i Sprawiedliwości poświęcony gospodarce

Prawo i Sprawiedliwość chce wykorzystać potencjał tkwiący w polskich przedsiębiorstwach, by pobudzić inwestycje, a co za tym idzie, przyspieszyć wzrost gospodarczy. Na Kongresie Gospodarka partia przekonywała, że ma plan, co zrobić z szybko narastającym długiem – chce państwa, które nie przeszkadza i udziału prywatnych spółek w dużych inwestycjach.

Na Kongresie Gospodarka prezes Prawa i Sprawiedliwości, Jarosław Kaczyński, podkreślał, że Polska musi wrócić na drogę rozwoju.

– Od wyjścia z tej trudnej sytuacji, w której dzisiaj znajduje się polska gospodarka, przede wszystkim ze względu na ogromny kryzys finansów publicznych, zależy to, czy nam się uda – mówił Jarosław Kaczyński.

Kryzys finansów publicznych politycy PiS definiowali jako gwałtowny przyrost zadłużenia. Poseł Zbigniew Kuźmiuk posługiwał się wyliczeniami i tłumaczył, że do 2023 roku kolejne rządy zadłużyły Polskę na bilion 700 mld, a po 2023 roku dług zaczął rosnąć w ekspresowym tempie.

– Sama suma tych deficytów budżetowych, tych czterech deficytów budżetowych, to jest suma biliona złotych, a więc jedynka i 12 zer – podkreślił dr Zbigniew Kuźmiuk, poseł PiS.

Kandydat PiS na premiera, dr hab. Przemysław Czarnek, podkreślał, że kryzys w finansach publicznych rozlewa się na kolejne obszary – wskazał m.in. na rolnictwo i służbę zdrowia. Polityk tłumaczył, iż brak pieniędzy oznacza bezczynność państwa, gdy jest ono potrzebne, np. gdy produkcja rolna staje się nieopłacalna.

– Dzisiaj zwykły Polak przestaje zarabiać pieniądze w zwykłym gospodarstwie rolnym. Dzisiaj zwykła Polka nie może być zbadana w normalnej służbie zdrowia – zauważył dr hab. Przemysław Czarnek.

Rządowe prognozy potwierdzają, że dług publiczny może przekroczyć 55 proc. w relacji do PKB – to próg ostrożnościowy, wpisany do ustawy o finansach publicznych.

– Co będzie oznaczało brak podwyżek w budżetówce, dla nauczycieli, dla służb dla wszystkich, przez następne lata. Co będzie oznaczało brak realnej waloryzacji rent i emerytur – zaakcentował kandydat PiS na urząd premiera.

Prawo i Sprawiedliwość alarmuje, że dzisiaj jedynym motorem wzrostu gospodarczego w Polsce jest konsumpcja, a i ona wyhamuje, jeśli w portfelach Polaków będzie mniej pieniędzy. Partia chce postawić na potencjał tkwiący w polskich przedsiębiorstwach. Korzystne dla nich zmiany podatkowe, przekute na inwestycje, oznaczałyby stabilny wzrost gospodarczy, a wraz z nim większe wpływy do budżetu.

– To będą realne pieniądze do tego, żeby działać, żeby rozwijać gospodarkę – zwrócił uwagę prof. Mariusz Andrzejewski, ekonomista.

By pieniędzy w firmach było więcej, prof. Mariusz Andrzejewski, przygotowujący program gospodarczy PiS, postulował powrót do zasad naliczania składki zdrowotnej sprzed 2022 roku, a także jednorazową amortyzację dla przedsiębiorców.

– Czyli przedsiębiorca kupuje nowy samochód dla celów prowadzenia biznesu i ten samochód kosztuje 300 tys., nie amortyzuje go przez 5 lat, ale amortyzuje go, jak chcę, w tym roku, w którym wydam pieniądze – stwierdził prof. Mariusz Andrzejewski.

Co według PiS-u przyczyni się do wzrostu inwestycji i wzrostu dochodów z VAT-u. Potrzebę zmiany w podejściu do kapitału prywatnego podnosił europoseł Daniel Obajtek. Były prezes Orlenu tłumaczył, iż taki kapitał musi uczestniczyć w dużych inwestycjach, ale nie po to, by marginalizować spółki państwowe.

– Do tych inwestycji strategicznych trzeba doprosić największych polskich przedsiębiorców, żeby robić te inwestycje na zasadzie 50 na 50 – mówił europoseł Daniel Obajtek.

Były prezes Orlenu postulował też zmiany prawne, które preferowałyby polską gospodarkę i polskie firmy. Zwracał uwagę na ustawę o zamówieniach publicznych. Wyliczał też, że w Polsce jest około 300 nierentownych spółek państwowych, w których utrzymywane są rady nadzorcze. Polityk proponował, by tak konsolidować państwowe podmioty, aby lepiej pracowały one na korzyść gospodarki i budżetu.

– Nie ma dźwigni finansowej dla strategicznych inwestycji – powiedział Daniel Obajtek.

Reakcją na to ma być m.in. konsolidacja rozdrobionego dziś systemu bankowego. PiS chce, by poziom inwestycji w Polsce wzrósł za sprawą tych propozycji z 17 proc. PKB, nawet do 25 procent.

– Będziemy na to gotowi od pierwszego posiedzenia Rady Ministrów, to będą pierwsze decyzji, postawimy na nogi finanse publiczne, postawimy na nogi gospodarkę – podsumował dr hab. Przemysław Czarnek.

Swoje propozycje gospodarcze partia streściła w haśle: odnowa, odwaga i odporność.

TV Trwam News

drukuj