Minął rok systemu kaucyjnego, ale problemów nie brakuje
Minął rok od uruchomienia systemu kaucyjnego. Ministerstwo Klimatu i Środowiska dokonało podsumowania. Jest zadowolone ze statystyk i zamierza poszerzyć system. Choć wciąż nie działa on tak, jak powinien.
Ministerstwo Klimatu i Środowiska podsumowało rok działania systemu kaucyjnego. Powstało 65 tysięcy punktów zbiórki. Oddano 5 miliardów plastikowych butelek i aluminiowych puszek.
– Na koniec września zebraliśmy 72 proc. tych opakowań, które weszły do systemu kaucyjnego do końca sierpnia – mówiła Paulina Hennig-Kloska, minister klimatu i środowiska.
Do końca roku resort chce, by zwrot sięgał 77 procent, a docelowo nawet 90 procent wprowadzanych do obiegu butelek i puszek.
– Generalnie ten system nie funkcjonuje tak, jakby to chcieli rządzący i tak, jak opowiadają – zauważył Paweł Sałek, poseł PiS.
Zdaniem byłego wiceministra środowiska i pełnomocnika rządu ds. polityki klimatycznej ten system jest po prostu niewydolny.
– System jest niewydolny, są problemy z przemieszczaniem się odpadów, z tymi butelkami. Problemy w sklepach tych, które są objęte systemem. Automaty nie działają – zaznaczył poseł PiS.
Przewodniczący Stowarzyszenia Ekologicznego Eko Unia, Radosław Gablik, zwrócił jednak uwagę na pozytywny efekt. Z przestrzeni publicznej zniknęły puszki i plastikowe butelki, nierzadko porzucone na trawnikach.
– Nawet, jak ktoś nie chce skorzystać z tej butelki czy puszki i ją zostawia, to inny podchodzi i mówi, ale to jest 50 groszy, ja chcę to wykorzystać, albo złotówka. Więc ten mechanizm ekonomiczny zadziałał, że środowisko zostało czystsze. To był też cel, bo to wprowadzaliśmy, żeby było mniej śmieci – wskazał Radosław Gablik.
Resort klimatu nie podał, jaka jest wartość nieodebranej kaucji. Zamierza zrobić to dopiero po nowym roku. Szacuje się jednak, że kwota może sięgnąć nawet 2 miliardów złotych. Wiceminister klimatu, Anita Sowińska, wyjaśniła, co z pieniędzmi zalegającymi w systemie.
– To są przede wszystkim koszty operacyjne, czyli koszty logistyki, odbioru, transportu, magazynowania, zliczenia, prowadzenia centrów zbiórki. To są oczywiście również wynagrodzenia dla sklepów, dlatego że w tym całym procesie sklepy, pracownicy sklepów wykonują bardzo ważną rolę i tutaj za tą pracę oczywiście otrzymują wynagrodzenie – powiedziała Anita Sowińska, wiceminister klimatu i środowiska.
Wychodzi więc na to, że nie odbierając kaucji, płacimy za obrót odpadami, za co i tak płaciliśmy oraz płacimy nadal przy codziennym, domowym wywozie śmieci. Przedsiębiorstwa komunalne miały z tego tytułu dodatkowe korzyści. Od czasu, gdy funkcjonuje system kaucyjny, nie mają.
– Ich zyski topnieją, a to się będzie przekładało też na redukcję etatów w tychże sortowniach, bo tutaj mówimy o sortowniach, które wcześniej właśnie się tym zajmowały – akcentował Paweł Dołkowski, ekspert ds. finansów.
Jednocześnie gminy podnoszą koszty wywozu odpadów, bo nie mają dodatkowych zysków z tworzyw sztucznych. Dochodzi do pewnego paradoksu. Z jednej strony sami segregujemy odpady, chodzimy do sklepów, wrzucamy plastikowe butelki i puszki do butelkomatów, a jednocześnie płacimy za wywóz śmieci coraz więcej. Ministerstwo Klimatu i Środowiska zamierza rozszerzyć system kaucyjny o małe butelki z alkoholem – tzw. małpki.
TV Trwam News



