fot. facebook.com

W Trybunale Sprawiedliwości Unii Europejskiej odbędzie się rozprawa dotycząca dyrektywy o pracownikach delegowanych

Dziś pierwsza odsłona batalii prawnej Polski o pracowników delegowanych. W Trybunale Sprawiedliwości UE odbędzie się rozprawa w sprawie, którą Polska i Węgry wytoczyły unijnym organom. Chodzi o unijną dyrektywę o pracownikach delegowanych.

Warszawa argumentuje, że nowe przepisy w sposób nieproporcjonalny ograniczają swobodę świadczenia usług i to właśnie tego dotyczy skarga. Ze względu na to, że regulacje w tej kwestii nie mogą być oddzielone od reszty dyrektywy, Polska wniosła o stwierdzenie jej nieważności w całości.

Minister infrastruktury Andrzej Adamczyk podkreślił, że nowe przepisy uderzają w podwaliny ekonomiczne działalności polskich przedsiębiorców.

– Chcemy być konkurencyjni i tej konkurencyjności nie można nas pozbawiać poprzez tego typu rozwiązania. Można by je przełożyć na inne formy działalności, szczególnie w tym obszarach gospodarczych, gdzie państwa starej Unii dominują chociażby na naszych rynkach. Zapis traktatu (szczególnie artykuł 56) mówi wyraźnie o wolnym przepływie usług i tutaj ten wolny przepływ usług powinien być zagwarantowany i niczym nie zaburzony. Uznajemy, że dyrektywa o pracownikach delegowanych bezpośrednio uderza właśnie w te zasady wolnego rynku – powiedział minister Andrzej Adamczyk.

Warszawa zarzuca dyrektywie, że narusza ona swobodę świadczenia usług w Unii, a także m.in. zobowiązanie do zagwarantowania pracownikom delegowanym wszelkich warunków zatrudnienia, które wynikają z prawa lub praktyki państwa delegowania. Prawnicy rządu stawiają też m.in. zarzut naruszenia traktatu w związku z tym, że zaskarżona dyrektywa ma zastosowanie do sektora transportu drogowego.

Na obecnym etapie postępowania nie zapadną jeszcze żadne decyzje.

RIRM

drukuj