fot. Mirosław Politowski

W obronie prof. Aleksandra Nalaskowskiego

Coraz więcej środowisk staje w obronie prof. Aleksandra Nalaskowskiego, wykładowcy Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Profesor został zawieszony w obowiązkach akademickich po opublikowaniu felietonu  krytycznego wobec ideologii gender.

Felieton prof. Aleksandra Nalaskowskiego zatytułowany „Wędrowni gwałciciele” ukazał się w numerze „Sieci” 24 sierpnia. Autor skrytykował w nim zgubną ideologię LGBT, która w ostatnim czasie zbiera coraz większe żniwo.   

„To nie jest tak, że użyłem słów jakiś niecenzuralnych czy brzydkich. O dziwo zauważyłem, że chyba większość tych, którzy to krytykują, nie znają całego tekstu. Mówiłem o gwałcie i w ostatnim akapicie wyraźnie wyjaśniam, że chodzi o gwałt na wartościach” – tłumaczył prof. Aleksander Nalaskowski w rozmowie z TV Trwam i jak podkreslił, napisał w felietonie jedynie to, co widział w Białymstoku na tęczowym marszu.

„Użyłem takich słów, które były adekwatne do sytuacji“ – dodał prof. Aleksander Nalaskowski.

Słowa zawarte w felietonie nie spodobały się natomiast władzom toruńskiego uniwersytetu. Rektor UMK profesor Andrzej Tretyna zdecydował o zawieszeniu prof. Nalaskowskiego na trzy miesiące w obowiązkach nauczyciela akademickiego. Za – jak twierdzi rektor – „postępowanie niegodne nauczyciela akademickiego“. Taką decyzję pochwaliła Katarzyna Lubnauer z Koalicji Obywatelskiej.

„Nie dziwię się, że uniwersytet tak się zachował – powiedziała Katarzyna Lubnauer.

Zawieszenie prof. Nalaskowskiego w obowiązkach akademickich potępiają niektóre środowiska naukowe, a także politycy.

„To jest chaniebna sytuacja, z którą nie zgadzam się i mam nadzieję, że pan premier Jarosław Gowin wykorzysta wszelkie instrumenty, aby tę sytuację wyjaśnić” – zaznaczył Stanisław Karczewski, marszałek Senatu.

W obronie Profesora stanął minister nauki i szkolnictwa wyższego Jarosław Gowin.

„Nie podoba mi się reakcja władz Uniwersytetu Mikołaja Kopernika. Przypomnę, że są profesorowie w Polsce, którzy wypowiadali się bez porównania w bardziej drastyczny sposób, tylko w drugą stronę, że przywołam liczne wypowiedzi prof. Hartmana i nie spotkały go za to żadne konsekwencje” – podkreślił Jarosław Gowin.

Prof. Jan Hartman znany jest z obraźliwych wypowiedzi w stosunku do katolików i Kościoła katolickiego. Nie podoba mu się m.in. stanowcza postawa Kościoła wobec ideologii gender i działań środowisk LGBT. Odnosząc się do homilii ks. abp. Marka Jędraszewskiego, który ideologię gender nazwał tęczową zarazą, Jan Hartman stwierdził:

„Posadzenie Jędraszewskiego na Wawelu skompromitowało Bergoglio. Tylko zaślepiony fanatyzmem idiota mógłby przypuszczać, że teraz chciałby się zbłaźnić po raz drugi, czyniąc z tego obrońcy biologii białej rasy kardynała”.

Prof. Jan Hartman to nie jedyny nauczyciel akademicki, który używa obraźliwego języka wobec Kościoła, a także osób mających prawicowe poglądy. Bez skrępowania robią to prof. Magdalena Środa czy prof. Monika Płatek.

To pokazuje, że usta zamyka się tylko jednej stronie, tej bardziej konserwatywnej – mówił prof. Mieczysław Ryba. 

„To wszystko jest jak gdyby działaniem w ogromnej mierze pod wpływem układów ideologicznych. Niestety Konstytucja dla Nauki tej sprawy nie dotyka. A widzimy, że sprawa toruńska  pokazuje, że daje jeszcze większe narzędzia władzom uczelni po to, żeby zamykać usta tym, którzy są niepokorni i chcą mówić prawdę” – zaznaczył prof. Mieczysław Ryba.

Decyzja władz UMK w Toruniu bulwersuje o tyle, że została podjęta na podstawie twórczości publicystycznej, a nie działalności akademickiej – zauważył medioznawca prof. Jerzy Jastrzębski.

„W moim przekonaniu decyzja rektora, który odwołał się do paragrafu 203 ustawy o szkolnictwie wyższym była nie tyle nieuprawniona, ile nieprzemyślana“ – mówił prof. Jerzy Jastrzębski. 

Także toruńscy radni PiS decyzję władz UMK uważają za poważne nadużycie, mogące świadczyć o rodzącym się na uczelni totalitaryzmie światopoglądowym. 

„Jest to bardzo niebezpieczne i w tym momencie nie godzi to tylko w prof. Nalaskowskiego, który jest pierwszą, taką widoczną ofiarą tego, co tutaj się rodzi, co może się dalej rodzić. Natomiast widzimy tu kolejne niebezpieczeństwo, jakim jest polityczna poprawność“ – powiedział wiceprzewodniczący klubu radnych PiS w Toruniu Adrian Mól.

Dlatego też toruńscy radni PiS wystosowali specjalne pismo do rektora uczelni.

„Aby jeszcze raz zastanowił się czy procedura, czy akurat tak radykalna decyzja i podjęcie jej w taki sposób jest właściwe“ – zaznaczył Wojciech Klabun, przewodniczacy Klubu Radnych PiS w Toruniu.

Prof. Aleksander Nalaskowski może teraz odwołać się od decyzji rektora UMK do rzecznika dyscyplinarnego działającego przy Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Sprawę, jak zapowiedział, bedzie monitorował szef resortu wicepremier Jarosław Gowin.

TV Trwam News/RIRM

drukuj