fot. pixabay.com

W Niemczech hotele, restauracje i kluby są na granicy wypłacalności, brakuje gości i pracowników

Po ponownym otwarciu restauracji i hoteli, sektory turystyczny i gastronomiczny miejscami wciąż odnotowują dwucyfrowe straty w porównaniu z zeszłym rokiem. Klientów jest mniej niż się spodziewano, a wiele firm ma problemy z zapewnieniem personelu.

Większość obiektów gastronomicznych i hotelarskich w Niemczech została ponownie otwarta po wielomiesięcznym lockdownie.

„W dużej części branży powróciło zaufanie” – mówi Ingrid Hartges, dyrektor generalny Niemieckiego Stowarzyszenia Hoteli i Restauracji (Dehoga).

„Jednak do końca kryzysu jeszcze daleko, a pomimo otwarć sytuacja pozostaje niepewna” – przestrzega Ingrid Hartges w rozmowie z „Welt”.

Wiele firm branży Horeca (hotelarsko-gastronomicznej) stanęło na krawędzi bankructwa.

„Wielu restauratorów przeżyło czas kwarantanny w swoistej hibernacji” – wyjaśnia Patrik-Ludwig Hantzsch, szef badań ekonomicznych w Creditreform.

Większość firm przetrwała dzięki pomocy państwa – podkreśla „Welt”.

„Prawdziwy test dopiero czeka branżę, ale wiele firm już stoi na granicy wypłacalności” – mówi Patrik-Ludwig Hantzsch.

Szczególnie, że goście wracają mniej licznie, niż się spodziewano: w czerwcu hotele i restauracje odnotowały spadek obrotów o 35,7 proc. w porównaniu z tym samym okresem 2020 r. – pokazuje badanie Dehoga, w którym wzięło udział ok. 3300 podmiotów z branży.

Hotele w regionach turystycznych radzą sobie znacznie lepiej, niż hotele miejskie, często silnie uzależnione od targów i konferencji. Sytuacja jest szczególnie trudna w przypadku firm cateringowych, klubów i dyskotek, które według badania wykazują spadek sprzedaży odpowiednio 72,9 i 88,8 proc. Ucierpiało też wiele firm działających na terenach objętych zeszłotygodniowymi powodziami – podkreśla „Welt”.

„Liczby jasno pokazują, że walka o przetrwanie nie jest łatwa, w dużej części możemy mówić o stratach dwucyfrowych” – podkreśla Guido Zöllick, prezes Dehoga.

Dodaje, że wypłata pomocy dla branży w większości przebiegła pomyślnie. Według Federalnego Ministerstwa Gospodarki, firmom wypłacono około 13,2 mld euro tzw. pomocy listopadowej i grudniowej (objęto 93 proc. zainteresowanych firm). Była to „pomoc pomostowa”, mająca być wsparciem na czas zamknięcia firm. Po otwarciach firmy muszą ponownie zebrać własne pieniądze, ale musiałyby mieć więcej klientów i gości. Jednak wiele firm boryka się obecnie z brakiem pracowników – wyjaśnia „Welt”. Według danych Dehogi, podczas pandemii branżę opuściło prawie 130 tys. pracowników.

Najnowsze dane Creditreform, dotyczące płatności w branży gastronomicznej, do których dotarła gazeta, pokazują pogorszenie sytuacji. O ile w pierwszej połowie 2020 r. faktury były przeterminowane średnio 15,7 dni, to w pierwszym półroczu 2021 r. było to już 20,8 dni (czyli o pięć dni więcej.

Dehoga apeluje do polityków, aby już więcej nie zamykali branży, nawet jeśli zachorowalność w kraju rośnie.

„Obecnie bardzo ważne jest, aby odpowiedzialni politycy federalni i krajów związkowych zapewnili nam ciągłość działania. Bardziej niż kiedykolwiek branża potrzebuje niezawodnych perspektyw na przyszłość. Dlatego kampania szczepień musi być kontynuowana, wysoki wskaźnik szczepień jest najlepszym warunkiem wstępnym zapobiegania kolejnym blokadom” – mówi Guido Zöllick, opowiadając się też za przedłużeniem pomocy pomostowej dla poszkodowanych przedsiębiorstw do końca roku.

PAP

drukuj